Przywileje dla zaszczepionych: tak czy nie?

0
Paszport szczepionkowy
REKLAMA

Ludzie, którzy są przeciwko szczepionkom „antycovidowym”, zapewne jak wszyscy inni mają dość pandemii i związanych z nimi ograniczeń. Chcieliby wreszcie żyć normalnie. Ale antyszczepionkowcy – strasząc innych przed skutkami szczepienia – nawet się nie zająkną, że powracająca normalność w dużym stopniu będzie zasługą tych, którzy… się zaszczepili lub zamierzają. To oni w dużym stopniu wywalczą tę normalność dla wszystkich, dlatego nie dziwią opinie, że powinni zostać objęci szczególnymi przywilejami, choć być może to za mocne określenie. Jest też inna propozycja: szczepienia przeciwko covid-19 powinny być obowiązkowe.
Na ten drugi pomysł wpadł niedawno prezydent Wałbrzycha, Roman Szełemej, lekarz z zawodu. Jego propozycja spotkała się z bardzo ostrą reakcją wszystkich środowisk antyszczepionkowców w kraju. (Pisząc o „antyszczepionkowcach” mam na myśli zarówno tych, którzy z zasady występują przeciwko wszystkim szczepionkom, jak i tych, którzy przestrzegają tylko przed szczepionkami „antycovidowymi”.) Pod domem prezydenta w Wałbrzychu zorganizowana została demonstracja, a on po otrzymaniu licznych gróźb ma obecnie policyjną ochronę.

Osobiście jestem przeciwko przymusowemu szczepieniu covidowemu, choć szczepienia obowiązkowe w wielu krajach świata – przeciwko odrze, błonicy, krztuścowi, gruźlicy czy różyczce – to niemal standard. Także w Polsce. Szczepienia na masową skalę pomogły uporać się ludzkości z wielkimi plagami chorób zakaźnych pochłaniającymi miliony ofiar.

Szczepionka przeciwko covid-19 jest całkiem nowym medykamentem, u wielu budzi lęk i obawy. Zagorzali przeciwnicy szczepień straszą niesamowitymi skutkami przyjęcia tego preparatu, nie mając dla świata jakichkolwiek innych propozycji. Możliwe, że wielu z nich nadal nie wierzy, że mamy globalną epidemię…

REKLAMA (2)

Uwierzyć nauce

Propozycji nie mają, bo nie mogą mieć. Odporność populacyjną w społeczeństwie, która powoduje wygaszanie epidemii, uzyskuje się na dwa sposoby: albo wskutek przechorowania na wielką skalę choroby covid-19, albo wskutek masowych szczepień. Wybierając pierwszą metodę wybieramy rosyjską ruletkę. Jedni przeżyją chorobę, drudzy nie, niezależnie od płci, wieku i stanu zdrowia. Na dziś na całym świecie covidu nie przeżyło ponad 3 miliony ludzi. Nie wiadomo, ile jeszcze milionów musiałoby polec w walce z zakażeniem, gdyby całkiem zrezygnować ze szczepień. Dobrze widać w Indiach, w których zaszczepiło się do tej pory ledwie 2 proc. populacji, jaki możliwy byłby scenariusz wydarzeń – przynajmniej w części – w skali globalnej. Oczywiście, na pełny obraz indyjskiej katastrofy składają się jeszcze inne czynniki: niski poziom sanitarny tego kraju, niska dyscyplina społeczna czy niewydolny system opieki zdrowotnej.

REKLAMA (3)

A więc szczepionki. Oficjalnie się zapewnia, że zostały dokładnie przebadane i są dla ludzi bezpieczne, ale – rzecz jasna – można też zakładać, że zawsze istnieje jakieś ryzyko, ponieważ nikt nie jest w stanie przewidzieć tego, co wydarzy się w przyszłości. Warto jednak zachować nadzieję, że prawdopodobieństwo wystąpienia w dłuższej perspektywie poważnych skutków na dużą skalę – jako efektu zaszczepienia – jest minimalne. Dlaczego, odrzucając szalone teorie spiskowe, miałbym w tej sprawie wierzyć antyszczepionkowcom, a nie światowej nauce?

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze