Co się kryje w naszych lasach?

0
nietypowe zwierzeta
Niedawno w lasach na Pogórzu zauważony został ryś. Zwierzęta te w Polsce występują rzadko. Szacuje się, że w całym kraju nie jest ich więcej niż 280‑290 sztuk, na samym Pogórzu Karpackim najwyżej 10
REKLAMA

Wiele wskazuje na to, że w lasach regionu coraz częściej zadomawia się zwierzyna, która przed laty mogłaby być tutaj uznana za egzotyczną.
– To było zimą, po zmroku. Wilczą watahę widziałem z odległości nie większej niż 10 metrów – opowiada Bogdan Płachno, leśniczy z Burzyna i szef lokalnego koła łowieckiego PZŁ. – Wilki bez wątpienia szły za zwierzyną. Miałem podejrzenie, że za rannym dzikiem, gdyż wskazywały na to ślady na śniegu. Leśniczy Płachno, czy to podczas wykonywania obowiązków zawodowych, czy to podczas polowań, widział wilki już kilka razy, z różnej odległości. Jego koledzy też. – Ostatnio wilki gdzieś się zaszyły. Nie są widoczne. Trzeba przyznać, że mają u nas dobre warunki. W ostatnich latach na naszych terenach przybyło zwierzyny, zwłaszcza saren. Drapieżniki szybko się zorientowały, że dla nich będzie tu niezła baza pokarmowa. Jest też trochę opuszczonych gospodarstw, na polach porastają wysokie, dzikie trawy, które dla wilków też są korzystnym elementem środowiska.
Ich osiedlaniu sprzyjają zwarte, rozległe kompleksy leśne położone na Pogórzu, między innymi w Paśmie Brzanki. – Wilk poszerza swoje terytoria, a niedalekie sąsiedztwo Bieszczadów również ma swoje znaczenie. Przypuszczamy, że niektóre wilki przychodzą do nas stamtąd.
Bogdan Płachno mówi, że najwięcej sygnałów o obecności drapieżników było kilka lat temu. Wtedy w gospodarstwie rolnym w Burzynie odnotowano atak na zwierzęta domowe. Stwierdzono, że ataku nie dokonały, jak początkowo sądzono, zdziczałe psy, ale właśnie wilki. – Wyglądało to tak, jakby wadera, czyli samica wilka, uczyła młode, jak się poluje…
Wojciech Sanek w internetowej Encyklopedii Ciężkowic podaje, że na Pogórzu wilki nie były widoczne od 1966 roku, gdy została wówczas wytropiona i zastrzelona wadera. Przypuszcza, że obecnie zwierzęta te przybywają tutaj z ostoi Magurskiej, od strony góry Liwocz. Zwykle są to pojedyncze osobniki, ale na terenie leśnictwa Burzyn odnotowano też niewielkie watahy złożone z co najmniej czterech osobników. W 2002 r. w jednym z tamtejszych gospodarstw zagryzły one sześć owiec. W 2005 r. wadera z dwójką młodych była obserwowana w okolicach Ryglic. Zauważono je także w rejonie Jamnej i Jastrzębi.
Niektóre wilki prędko znikały, gdyż albo przebywały na tym terenie gościnnie, albo – jak podejrzewa Wojciech Sanek – padły ofiarą kłusowników.
Trzy lata temu budzące strach drapieżniki pojawiły się niespełna 20 kilometrów na wschód od Tarnowa. Podeszły pod jedno z gospodarstw położonych na skraju lasu w Machowej. Zagryzione zostały dwa psy.
Całkiem niedawno w lasach na Pogórzu zauważony został nowy przybysz.
– Koledzy natknęli się na rysia, dużego, wspaniałego kota. Jego obecność u nas została potwierdzona i udokumentowana – mówi leśniczy Płachno.
Informacja ta jest o tyle istotna, że rysie w Polsce występują rzadko. Szacuje się, że w całym kraju nie jest ich więcej niż 280‑290 sztuk, na samym Pogórzu Karpackim najwyżej 10. Objęte są ochroną gatunkową. Dla przeżycia potrzebują dużych lasów zapewniających odpowiednio dużo ofiar. Najczęściej atakują sarny.
– Na razie nie wiemy, co widziany przez nas ryś tu robił, czy tylko znajdował się na szlaku migracyjnym, czy też się tu próbuje osiedlić.
Rysie, co warto pamiętać, potrafią również zaatakować zwierzęta domowe i spowodować znaczne straty.
Krzysztof Łazowski, łowczy okręgowy PZŁ w Tarnowie, mówi, że do zwierząt, których obecność w naszych lasach trudno było sobie kiedyś wyobrazić, zaliczyć można na przykład norkę amerykańską. Do lat 50. XX wieku występowała przede wszystkim w Ameryce Północnej. To bardzo sprytny drapieżnik, który po cichu napada na drobne ssaki, ptactwo wodne, nie gardzi też rybami i jajami ptasimi.
W lasach regionu tarnowskiego myśliwi widzieli też szopa pracza, również przybysza z amerykańskim rodowodem. Był obserwowany m.in. nad stawami hodowlanymi w Lasach Wierzchosławickich.
W przeszłości w okolicach Tarnowa i Bochni odnotowano dwie wizyty niedźwiedzi brunatnych, oczywiście chwilowych gości. Latem 1985 r. w kompleksie leśnym położonym na wschód od miasta, w pobliżu Czarnej, tropiony był miś, który po drodze rozbijał pasieki i ogałacał sady ze słodkich owoców. W lipcu 1996 r. niedźwiedź pojawił się w pobliżu Łąkty Górnej, raniąc jednego z gospodarskich psów. Jeszcze kiedyś widziany był zagubiony żubr, który przyszedł tu z Puszczy Niepołomickiej.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze