Co istotne, kolędowanie umacniało również więzi sąsiedzkie i towarzyskie, było okazją do wspólnej zabawy. Dziś niezwykle rzadko kolędnicy pukają do drzwi, nie licząc zwykłych naciągaczy, wyłudzających pieniądze „wśród nocnej ciszy”. Poza tym, czas pandemii zdystansował ludzi i ograniczył wzajemne kontakty, co rzecz jasna kolędowaniu nie sprzyja. Urszula Gieroń przekonuje jednak, że ten zwyczaj nie ulegnie zapomnieniu, głównie za sprawą przeglądów, konkursów i warsztatów nawiązujących do tej barwnej tradycji bożonarodzeniowej.
– Organizowane wspólnie (przez nasze muzeum, lokalne ośrodki kultury i Małopolskie Centrum Kultury „Sokół”) konkursy i warsztaty aktywizują młodszych i starszych, zachęcają i motywują do publicznych występów. Warsztaty kolędnicze prowadzone są przez animatorów kultury np. w Jastrzębi na Pogórzu Ciężkowickim, gdzie od kilku lat ogłaszany jest Regionalny Przegląd Grup Kolędniczych „O diamentową kobyłkę”. Mamy też znane od dawna konkursy kolędnicze o szerszym zasięgu, jak w Lipnicy Murowanej, czy Bukowinie Tatrzańskiej – przypomina etnograf Urszula Gieroń. – To wszystko pozwala mieć nadzieję, że świąteczne kolędowanie towarzyszyć będzie kolejnym pokoleniom.
Etnografowie zwracają uwagę, że nie brakuje inspiracji, wzorców i materiałów źródłowych, oryginalnych zwrotów i życzeń, tekstów do wygłaszania itp. Pomocne mogą być przyszłym kolędnikom m.in. materiały na ten temat przechowywane w tarnowskim, krakowskim i innych muzeach etnograficznych.























