Jak wyklepać zabytek?

0
stare samochody
stare-samochody
REKLAMA

Dlaczego zdecydowali się na taki biznes? Jak sami mówią, impulsem był dla nich fakt, że coraz więcej osób decyduje się na zakup zabytkowych samochodów. – „Siedzimy” w tej branży od 15 lat. Na początku było to hobby, które teraz stało się to dla nas pracą zawodową – mówi Tadeusz Roik, który zanim zdecydował się otworzyć własny biznes, zdobywał „samochodowe” wykształcenie, kończąc m.in. Politechnikę Rzeszowską, a potem dziewięć lat pracując w dziale sprzedaży w firmowym salonie samochodowym. Marcin Mucha osiem lat spędził w Stanach Zjednoczonych, gdzie bacznie obserwował tamtejszy rynek starych pojazdów. – Pasja do starych samochodów bez reszty mną zawładnęła. Po powrocie do Polski postanowiłem tego typu biznes rozkręcić w Tarnowie.
Przekraczając próg warsztatu, możemy poczuć się jak na planie amerykańskich czy brytyjskich programów motoryzacyjnych, takich jak „Fani czterech kółek” czy „Niechciani w Gas Monkey”. Na ścianach wiszą maski, koła i zderzaki zabytkowych aut, zaś na środku pomieszczenia stoi stary mini cooper cabrio w końcowej fazie renowacji. – Kiedy zaczynaliśmy naszą przygodę z renowacją samochodów, takich programów jeszcze nie było w naszej TV. Wszystkiego uczyliśmy się na podstawie fachowej dokumentacji technicznej, a doświadczenia zbieraliśmy metodą prób i błędów – mówi Marcin Mucha. Tadeusz Roik dodaje: Nie oznacza to jednak, że gdyby ktoś zaproponował nam stworzenie autorskiego programu, to byśmy odmówili. Na pewno byłoby to ciekawe doświadczenie.
Na samym początku istnienia warsztatu ręce pełne roboty mieli nie tylko Tadeusz i Marcin, ale i ich klienci. W MotoPasji oprócz renowacji samochodów swoje miejsce miał również… warsztat samoobsługowy. – Wzorem innych wynajmowaliśmy stanowiska oraz narzędzia kierowcom, którzy sami chcieli naprawić swoje samochody. Była to dobra okazja przede wszystkim dla początkujących mechaników, którzy nie posiadając własnego warsztatu, ale posiadając już pewne umiejętności – mogli spędzać godziny, grzebiąc we własnych autach. Niestety całe przedsięwzięcie ostatecznie upadło, bo nie cieszyło się zainteresowaniem tarnowian. Postanowiliśmy, że warsztat w całości przeznaczymy na renowację zabytkowych pojazdów.Dziś okazuje się, że ryzyko się opłaciło, bo MotoPasję odwiedzają klienci z wielu zakątków Polski, ale również posiadacze starych aut z zagranicy. – Najpierw zajmowaliśmy się samochodami swoimi i znajomych oraz pojazdami znajomych.
Dopiero z czasem zaczęli pojawiać się nowi klienci. Obecnie połowa naszych klientów to obcokrajowcy.– Pracowaliśmy już np. przy volkswagenie karmann ghia z 1972 roku, toyocie celica RA40 coupe 2.0 z 1980, oplu manta A z 1974. W tej chwili pracujemy nad samochodem saab sonett III wyprodukowanym w 1974 roku. Sprowadziliśmy go ze Stanów Zjednoczonych i sprzedaliśmy jednemu z klientów z Niemiec, który od razu poprosił nas o jego renowację. To samochód rzadki, ponieważ wyprodukowano ich 8 tys. egzemplarzy, a obecnie zostało około 1,5 tys. – mówi Tadeusz Roik.
Praca przy zabytkowych autach jest bardzo specyficzna. O części zamienne trudno, a zniszczenie jakiegoś elementu może skutkować ostatecznym niepowodzeniem renowacji. – Osoby zajmujące się np. blacharką samochodową modeli zabytkowych można nazwać artystami, bo często tworzą coś z niczego – komentują właściciele MotoPasji. Specyficzni są też klienci – nie patrzą na cenę, a na jakość wykonanej przez nas renowacji. Około 95 proc. osób do końca życia jeździ swoim odrestaurowanym pojazdem i nie decyduje się na jego sprzedaż. Ale trafiają się też klienci, którzy chcieliby mieć żółte tablice rejestracyjne, będące znakiem rozpoznawczym zabytkowych aut. – Dzięki takim tablicom pojazd nie musi przechodzić przeglądów technicznych. Chcą w ten sposób zarejestrować samochód, aby następnie włożyć do niego dużo większy, współczesny silnik czy zmodernizować jego konstrukcję bez konsekwencji w postaci kontroli technicznej. Oczywiście w takich sytuacjach odmawiamy, ale są to sporadyczne przypadki.
Panowie chcą rozwijać warsztat, wciąż poszukują pracowników, którzy dzieliliby z nimi pasję do zabytkowych aut. – W tej chwili pracujemy tylko we dwóch, korzystając sporadycznie z różnych podwykonawców. Chcielibyśmy powiększyć nasz zespół przede wszystkim o osoby, które są dokładne w tym, co robią, sumienne oraz chcące ciągle uczyć się nowych rzeczy. W tej pracy to podstawa – mówią.
Na pytanie czy mają samochód –marzenie, który chcieliby poddać renowacji, odpowiadają: Nie mamy takiego. Uwielbiamy pojazdy z lat 60. i 70., przy pracy nad nimi czujemy się najlepiej. Gdyby jednak w nasze ręce oddano samochód z początku wieku, to też byśmy nie odmówili. Uwielbiamy się uczyć i stawiać czoła nowym wyzwaniom…

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze