Ktoś robi ze mnie wariatkę…

0
psychiatryk
psychiatryk
REKLAMA

– Wezwałam pogotowie do ciotki, a pogotowie zamiast nią, zajęło się moją osobą – żali się Renata, kobieta w średnim wieku. Nie ma rodziny, utrzymuje się z pracy chałupniczej. Od kilku miesięcy mieszka razem ze swoją 75‑letnią ciotką. Na samym początku było dobrze, obie kobiety się dogadywały, ale niedługo potem rozgorzał między nimi ostry konflikt.
– Którejś soboty ciotka była bardzo pobudzona, cała blada, wrzeszczała na mnie, rzucała przedmiotami. Nie wiedziałam, co się dzieje, bałam się – twierdzi. – Chciałam, żeby zbadał ją specjalista…Lekarzowi z pogotowia ratunkowego towarzyszyło dwóch policjantów z miejscowego komisariatu. Wszyscy zrobili szybki wywiad środowiskowy, rozpytali sąsiadów, podobno któryś z funkcjonariuszy telefonował też do ojca Renaty. Z zebranych naprędce informacji wyszło, że to nie ciotka, ale Renata przejawia agresję. Lekarz zarządził przewiezienie jej do szpitala psychiatrycznego w Straszęcinie koło Dębicy.– Byłam w szoku. Nigdy nie miałam problemów z psychiką, nie brałam psychotropów, nie byłam leczona na depresję. Nie chciałam jechać do Straszęcina, ale od policjanta usłyszałam, że jeśli się nie zgodzę, mogę zostać skuta kajdankami i w taki sposób zawieziona do szpitala. Zrozumiałam, że nie mam wyjścia. Zabrałam ciuchy, szczoteczkę do zębów i karetką pojechałam do szpitala. Byłam tym wszystkim przerażona, nie wiedziałam, co mnie czeka na miejscu. O oddziałach psychiatrycznych do tej pory tylko słyszałam…

Nikt mi nie wierzy
Renata nie ma własnego lokum. Dość długo mieszkała u swojej przyjaciółki, która opiekowała się niepełnosprawnym synem. Kiedy przyjaciółka zachorowała na raka i zmarła, Renata została bez dachu nad głową. Na krótko wróciła do domu rodziców, ale wieloletnie nieporozumienia z ojcem szybko dały znać o sobie. Wyprowadziła się i ostatecznie zamieszkała u swojej ciotki, która ma niewielkie mieszkanko przydzielone przez gminę.
– Ciotka chciała mnie całkowicie zdominować, a ja się na to nie godziłam. Z czasem nieporozumień było coraz więcej, zachowanie ciotki zaczynało budzić we mnie obawy. Krzyczała, groziła, że coś mi kiedyś zrobi, któregoś dnia wystartowała do mnie z nożem. Prosiłam ją wiele razy, żeby zechciała ze mną pójść do psychiatry. Na każdą taką propozycję zawsze reaguje wściekłością.
Renata uważa, że znalazła się w dramatycznej sytuacji. Jej zdaniem, dramat polega na tym, że nikt jej nie wierzy.
Przeciwko Renacie są niektórzy sąsiedzi. Twierdzą, że staruszka wielokrotnie żaliła się na swoją siostrzenicę, że na nią krzyczy, że psychicznie się znęca, że na różny sposób jej dokucza i nie pozwala spokojnie żyć.
– Moja ciotka to świetna manipulantka. Dobrze odgrywa rolę słabej, poczciwej staruszki. Zmyśla, ale umie być w tym logiczna i przekonująca – podkreśla Renata.


Jestem normalna
Wywiad środowiskowy między innymi zadecydował o tym, że w Straszęcinie znalazła się Renata. Tym bardziej że jedna z sąsiadek stwierdziła, że któregoś dnia groziła jej, że spuści ją ze schodów…
W szpitalu psychiatrycznym w Straszęcinie Renatę zbadali specjaliści – psychiatra, psycholog i neurolog, wykonane zostało też badanie tomograficzne głowy.
– Lekarka powiedziała mi, że jestem zdrowa psychicznie i mogę natychmiast opuścić szpital, ale kiedy dowiedziała się o moich problemach, także lokalowych, zaproponowała, żebym została na kilka dni, odpoczęła trochę, uspokoiła się. Zostałam.
Z karty informacyjnej pacjentki Renaty: „ (…) W trakcie przyjęcia na oddział pacjentka w niepokoju psychoruchowym, zdenerwowana zaistniałą sytuacją, prawidłowo wszechstronnie zorientowana, bez objawów psychotycznych, bez tendencji do zachowań agresywnych. (…) Przeprowadzona obserwacja, diagnostyka (obrazowa, psychologiczna) nie wykazały żadnych nieprawidłowości stanu psychicznego. Przez cały okres pobytu pacjentka zachowywała się spokojnie, była podporządkowana, w wyrównanym nastroju, ożywiona, łatwo nawiązywała nastroje interpersonalne. Nie obserwowano objawów produkcji psychotycznej ani tendencji do zachowań auto‑ i agresywnych. Nie wymaga leczenia psychiatrycznego”.

REKLAMA (2)

Nie złamaliśmy prawa
Dziś Renata ma pretensję do pogotowia ratunkowego, że tak łatwo dało się zwieść relacjom ciotki i jej otoczenia, i że to ona wylądowała w psychiatryku. Nie może zrozumieć, dlaczego ciotka wydała się tak wiarygodna, dlaczego znowu nikt nie uwierzył jej.
Dr med. Piotr Kogut, zastępca dyrektora Powiatowej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Tarnowie, zapoznał się z dokumentacją sprawy oraz relacją lekarza, który zadecydował o przewiezieniu Renaty na oddział psychiatrii.
– Naszym zdaniem, prawo nie zostało naruszone. Lekarz pogotowia dopełnił wszelkich procedur, które obowiązują w takich przypadkach – podkreśla dr Kogut. – Pacjentka została zbadana przedmiotowo i podmiotowo, przeprowadzony został wywiad środowiskowy, a lekarz podjął decyzję w związku z wątpliwościami i trudnościami w zdiagnozowaniu na miejscu zaburzeń psychicznych, które podejrzewał. Błędem byłoby wtedy nieudzielanie pomocy, a nie jej udzielenie, zwłaszcza że nie wiadomo, w jakim kierunku poszłaby nakręcająca się między kobietami agresja.
Lekarz pogotowia napisał w karcie medycznej, że Renata – w przeciwieństwie do ciotki – była pobudzona, przejawiała agresję słowną, jej ciotka wyrażała obawy o swoje zdrowie i życie; siostrzenica miała mówić jej, że „niedługo zdechnie”.

REKLAMA (3)

Konieczny psychiatryk?
W kraju już zdarzały się sytuacje, gdy pacjenci składali zażalenie na pogotowie ratunkowe, iż za jego przyczyną znaleźli się na oddziale psychiatrycznym, mimo że nie zachodziły istotne powody. Niektóre sprawy trafiały do sądu. Ustawa o ochronie zdrowia psychicznego mówi, iż wskazaniami do przetransportowania pacjenta i przyjęcia go na szpitalny oddział psychiatrii – bez jego zgody – musi być zachowanie wskazujące, iż z powodu zaburzeń psychicznych może zagrażać bezpośrednio życiu i zdrowiu własnemu albo innych osób, także wtedy, gdy nie jest zdolny do zaspokojenia swoich podstawowych potrzeb życiowych. Wówczas przewiezienie i zatrzymanie w szpitalu może się odbyć wbrew woli takiej osoby, również z zastosowaniem przymusu bezpośredniego.
Czy w przypadku Renaty zachodziły aż tak poważne przesłanki?
– Zwracam jednak uwagę, że skoro wobec pacjentki nie użyto kaftana bezpieczeństwa ani środków farmakologicznych, to nie ma mowy o jakimś przymusie. Pacjentka na odwiezienie na oddział psychiatrii musiała wyrazić zgodę, a potem o przyjęciu na ten oddział nie decydował już lekarz pogotowia. To nie leży w jego kompetencji – przekonuje zastępca dyrektora tarnowskiego pogotowia.
– Pojechałam, ponieważ wywierana była na mnie presja – uważa Renata.

Milcząca szynszyla
Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Tuchowie dobrze zna problem związany z Renatą i jej ciotką.
– Były podejmowane z naszej strony próby mediacji, ale nie przyniosły skutku – mówi Marek Słowik, dyrektor GOPS. – Każda ze stron ma w tej sprawie swoją opowieść, słowo występuje przeciwko słowu. Ustalenie, kto tu jest bardziej chory lub zdrowy, nie należy do nas, ale do lekarzy specjalistów. Chcemy, aby panie ze sobą w końcu się dogadały, nie zależy nam na wdrażaniu przewidzianych prawem procedur administracyjnych. Problem jest poważny i zagrożenia z nim związane – także. Dlatego pilnujemy tej sprawy, być może w niedalekiej perspektywie uda nam się rozdzielić obie strony konfliktu, co byłoby najlepszym rozwiązaniem.Obie panie twierdzą, że nie czują się ze sobą bezpiecznie. Renata wie, że najwłaściwszym na dziś wyjściem z trudnej sytuacji byłoby opuszczenie mieszkania zajmowanego przez ciotkę. W swojej miejscowości rozpytuje już o jakiś wolny kąt.
Ze sobą nosi kartę szpitalną ze Straszęcina, by w każdej chwili móc udowodnić, że jest zdrowa na umyśle. Tym bardziej że niedowiarków jest sporo. Ciotka i sąsiadki trwają w swoim przekonaniu i świadczą przeciwko niej.– Nikt mi nie ufa, nawet najbliższa rodzina – ubolewa. – Niektórzy mnie pytają, czy mam jakichś świadków na to, jak zachowuje się w domu ciotka. Mam. Jednego. To szynszyla, którą trzymam, ale ona nie umie mówić.

PS. Imię bohaterki reportażu zostało zmienione

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze