Ta jedyna tego typu placówka w kraju, otwarta z inicjatywy Tadeusza Mędzelowskiego w 1996 roku, mieści się w budynku komisariatu Tarnów – Centrum przy ul. Narutowicza. Zgromadzono w niej wiele unikatowych eksponatów związanych głównie z działalnością policji okresu międzywojnia i powołanej w 1945 Milicji Obywatelskiej.
Historia policji w Tarnowie sięga roku 1886, kiedy władze Cesarstwa Austro – Węgierskiego zezwoliły na utworzenie policji miejskiej.Najstarszym dokumentem przechowywanym w izbie tradycji jest blisko 120‑letni „Statut Służbowo – Emerytalny dla Urzędników i Sług Miejskich” z 1897. A jedną z bardziej interesujących publikacji stanowi „Poradnik dla milicjanta” wydany w 1958 roku.Zawiera wiele uniwersalnych rad, jak np. obezwładnić przestępcę, przesłuchać podejrzanego, czy udzielić pierwszej pomocy.
W niewielkim pomieszczeniu zebrano mnóstwo innych dokumentów, setki zdjęć (także z życia prywatnego) i policyjnych raportów z odległej przeszłości. Są odznaczenia, legitymacje służbowe, hełmy, pałki i tarcze, nie brak też oryginalnych mundurów – jeden z nich podarował były zastępca komendanta głównego policji gen. Władysław Padło, w przeszłości szef Komendy Wojewódzkiej Policji w Tarnowie. Swoje miejsce mają w izbie sztandary byłych formacji, wśród nich Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej (ORMO) i byłej tarnowskiej komendy wojewódzkiej.
W Policyjnej Izbie Tradycji stoi też przedwojenny rower policyjny przekazany przez starszego sierżanta Zygmunta Sokołowskiego, syna tarnowskiego policjanta granatowego.
Uwagę przyciąga pokaźna kolekcja broni – bagnetów, samopałów, rozbrojonych karabinów, pistoletów maszynowych. Szczególnym eksponatem jest pistolet Steyr odebrany w Tarnowie niemieckiemu szpiegowi przez starszego posterunkowego Władysława Nowaka, zamordowanego później przez Rosjan w Miednoje.
O tej wojennej zbrodni przypomina niewielka gablotka z osobistymi rzeczami po oficerach policji zastrzelonych w 1940 przez NKWD. Są wśród nich: guziki od mundurów, okulary, fragmenty różańca, łyżki. Tuż za progiem izby wyeksponowano z kolei w gablocie pamiątki (m.in. fotografie, odznaczenia, legitymacje) po Józefie Kordianie Zamorskim – ostatnim komendancie głównym przedwojennej Policji Państwowej, urodzonym w Kołkówce koło Rzepiennika Strzyżewskiego na Pogórzu Ciężkowickim.
Minęło dwadzieścia lat istnienia Policyjnej Izby Tradycji w Tarnowie i kierownictwo komendy zdaje sobie sprawę, że czas uatrakcyjnić jej formułę i udostępnić szerszej publiczności. Od kilku miesięcy jej kustoszem jest asp. sztab. Paweł Klimek i powoli odnajduje się w tej roli.
– To niemałe wyzwanie, ale interesujące, a czasami intrygujące i już mam z tego sporo satysfakcji. Poznaję wciąż stan posiadania izby i uzupełniam swą wiedzę o zbiorach i związanej z nimi historii. Kilka pudeł stoi nadal nierozpakowanych i tak naprawdę wszystkie eksponaty czekają na uporządkowanie, skatalogowanie zgodnie ze sztuką i następnie przemyślaną ekspozycję. Będę chyba musiał skorzystać z pomocy zawodowego muzealnika… – przyznaje opiekun izby. – Chciałbym też uzupełnić tablice informacyjne o fakty z minionego ćwierćwiecza tarnowskiej komendy, pokazać, jak na przestrzeni lat zmieniało się policyjne umundurowanie, wyposażenie. Powinniśmy również zastanowić się, wspólnie z kierownictwem komendy, nad ewentualną zmianą lokalizacji i większym pomieszczeniem dla Policyjnej Izby Tradycji.
Niewielki pokój na trzecim piętrze komisariatu jest za ciasny, pomieścić może jednorazowo ledwie ok. dwudziestu osób. Ich obecność zakłóca poza tym rytm pracy policjantów, stwarza kłopotliwe sytuacje i może zagrażać bezpieczeństwu.
Asp. Klimek jest zwolennikiem przeniesienia zbiorów w bardziej dyskretne miejsce, nie kolidujące z funkcjonowaniem komisariatu. Uważa, że warto rozważyć propozycję ulokowania izby w siedzibie komendy w Mościcach, gdzie łatwiej o warunki sprzyjające muzealnym ekspozycjom. Na razie wszyscy zainteresowani mogą zwiedzać Policyjną Izbę Tradycji w godzinach pracy Komisariatu Tarnów – Centrum i po wcześniejszym umówieniu się z kustoszem. Mile widziane są nie tylko zorganizowane grupy, ale i indywidualni goście.
Policyjna historia zamknięta w gablotach
REKLAMA
REKLAMA
























