
Ponieważ kampania wyborcza trwa w najlepsze, znowu pojawił się temat budowy węzła autostradowego A4 w okolicy Pilzna. Ale w tej sprawie nie chodzi tylko o Pilzno czy południową część Podkarpacia. Inwestycja ta bardzo interesuje mieszkańców Tarnowa i gminy Tarnów. Gdyby udało się ją zrealizować, być może udałoby się uniknąć wielu problemów, które powodują konflikt interesów i dzielą mieszkańców.
O węźle autostradowym na odcinku Tarnów – Dębica mówi się od kilku lat, w zasadzie zaraz po oddaniu do użytku fragmentu tej drogi. Bardzo szybko się okazało, że inwestorzy popełnili błąd: nie zadbali o zbudowanie węzła pilźnieńskiego.
Ten błąd najbardziej był i jest zauważalny w Tarnowie. Wszystkie pojazdy, które jadą autostradą od strony Krakowa, a potem chcą się przedostać do Pilzna, Jasła czy Krosna, kierują się przez węzeł Tarnów Centrum na al. Jana Pawła II i ul. Lwowską, by ostatecznie znaleźć się na starej „czwórce”. Wśród tych pojazdów znajdują się między innymi wielkie, kilkudziesięciotonowe ciężarówki. W ciągu doby przejeżdża ich tędy setki. Niektóre podążają ku granicy Polski ze Słowacją.
Pani Katarzyna mieszka na osiedlu Westerplatte położonym obok dwujezdniówki, którą podążają w obie strony tiry. W 2013 roku brała udział w proteście mieszkańców osiedla, którzy domagając się uchylenia zgody GDDKiA na wjazd do miasta ciężarówek zablokowali al. Jana Pawła II.
Tylko świst…
– Sam pan widzi, jak jest. Nic się nie zmieniło, chyba że na gorsze – mówi pani Katarzyna, z którą rozmawiamy na al. Jana Pawła II. Ledwie się słyszymy, bo jadące od strony węzła autostradowego tiry powodują wielki hałas. Na chodniku, na którym stoimy, czuć silne drgania, jakby poruszyła się ziemia. – Ruch jest taki, że tam, gdzie nie ma świateł, trudno przejść na drugą stronę ulicy. Niektóre tiry zjeżdżając z górki pędzą tędy tak, że słychać tylko świst powietrza.
Wydawało się, że problem rozwiąże budowa obwodnicy wschodniej – projekt, który z powodu lokalizacji trasy wywołuje sporo emocji i sporów wśród mieszkańców oraz samorządowców z Tarnowa oraz gminy Tarnów. Koncepcja wciąż daleka od realizacji.
Rok temu pojawiła się nadzieja, że Tarnowowi prędzej przyjdzie z pomocą Podkarpacie. Zaledwie kilka miesięcy temu marszałkowie województw podkarpackiego i małopolskiego podpisali list intencyjny w sprawie budowy łącznika autostradowego w okolicy Pilzna. Był to już drugi list tego typu, bo wcześniej podpis pod nim złożył magistrat pilźnieński.
Koniec z obwodnicą?
W Tarnowie niektórzy się z tego cieszyli, a zwłaszcza w gminie Tarnów. Grzegorz Kozioł, wójt gminy, w wywiadzie dla lokalnej telewizji powiedział, że węzeł pilźnieński, który ograniczyłby ruch pojazdów i w Tarnowie, i w Woli Rzędzińskiej, troszeczkę rozwiązałby problem. Możliwe, że miał wtedy na myśli, że budowa spornej obwodnicy wschodniej nie byłaby aż tak pilna.
I choć teraz, w trakcie kampanii wyborczej, postulat zjazdu z A4 w pobliżu Pilzna jest na Podkarpaciu znowu podnoszony, wiele wskazuje na to, że i tym razem nie okaże się skuteczny.
– W dokumencie dotyczącym zadań Zarządu Województwa Podkarpackiego w perspektywie do 2030 roku mowa jest o budowie węzła w Pilźnie, tak samo w uchwale sejmiku samorządowego z ubiegłego roku, ale żeby powstał węzeł, niezbędna jest droga łącznikowa. My jako samorząd nie mamy dość funduszy, żeby brać na barki taką inwestycję – mówi Ewa Gołębiowska, burmistrz Pilzna.
Coś innego do zrobienia
Pani burmistrz pamięta niedawne spotkanie w urzędzie marszałkowskim w Rzeszowie z przedstawicielami GDDKiA i odniosła wrażenie, że nie są oni szczególnie zainteresowani węzłem pilźnieńskim i drogą dojazdową, gdyż w obrębie istniejących już zjazdów z A4 jest jeszcze sporo do zrobienia. Do zrobienia i do wydania. Inwestycja, o jakiej myśli się w Pilźnie, to koszt kilkudziesięciu milionów złotych.
Zapytana o sprawę Joanna Rarus, rzeczniczka prasowa rzeszowskiego Oddziału GDDKiA, odpowiada nam: Aktualnie GDDKiA nie prowadzi prac przygotowawczych związanych z budową węzła autostradowego w Pilźnie. Jeżeli jednak jakieś decyzje w tej sprawie zapadną i zostaną zapewnione na ten cel środki w budżecie państwa, niezwłocznie przystąpimy do prac przygotowawczych i uzyskiwania pozwoleń, niezbędnych do rozpoczęcia realizacji tego zadania.
Cierpliwy papier
W powodzenie inwestycji wątpi Piotr Augustyński, wiceprezydent Tarnowa. – Obawiam się, że węzeł w okolicach Pilzna za mojego życia nie powstanie. Ale niezależnie od tego nie możemy utwierdzać się w przekonaniu, że gdyby jednak powstał, to możemy zrezygnować w Tarnowie z budowy obwodnicy wschodniej. Obwodnica potrzebna jest nie tylko kilku tysiącom ludzi z pobliskich osiedli, którzy muszą teraz znosić wielki ruch ciężarówek. Ona jest niezbędna dla dalszego rozwoju miasta, ma ułatwić komunikację między terenami pod inwestycję, dlatego jako miasto powinniśmy konsekwentnie zabiegać w GDDKiA o budowę tej drogi.
Dziś trudno przewidzieć, co w przyszłości powstanie pierwsze: wschodnia obwodnica w Tarnowie czy węzeł A4 w rejonie Pilzna. Ta druga inwestycja ma silniejsze lobby, choć na razie i to nie pomaga. Oba przypadki łączy na pewno jedno: deklaracje szczerych intencji, choć w przypadku pilźnieńskim wyrażono je dwa razy w specjalnych listach. Papier zawsze był nadzwyczaj cierpliwy.























