W najbliższym czasie w bliskim sąsiedztwie Tarnowa będzie funkcjonować kilkanaście niedużych tężni solankowych. Ich budowę dofinansowuje urząd marszałkowski w Krakowie, z czego chętnie korzystają samorządy lokalne. To są dość drogie inwestycje, dlatego pojawia się pytanie, czy przeznaczone na nie pieniądze w każdym przypadku będą z pożytkiem wydane.
Mała tężnia kosztuje niewiele mniej niż milion złotych. W przypadku Tarnowa jest to 900 tys., w przypadku Dąbrowy Tarnowskiej – 700 tys. zł. Tego rodzaju obiekty, które wokół siebie rozsiewają areozol składem podobny do morskiego, powstały lub powstaną także w Bochni, Ciężkowicach, Dąbrowie Tarnowskiej, Iwkowej, Szczurowej, Woli Rzędzińskiej, Koszycach, Tarnowcu. Zarząd Województwa Małopolskiego, wychodząc naprzeciw inicjatywom zgłaszanym przez mieszkańców, zainicjował projekt, który zdobył popularność. Dofinansowanie ze strony województwa wynosi 250 tys. zł. To maksymalna wysokość dotacji przewidziana dla jednego wniosku; nie może ona wynieść więcej niż 70 proc. całkowitej wartości inwestycji.
Ale czy wystarczy tylko zbudować tężnię i utwierdzić się w przekonaniu, że pozytywnie wpływa ona na zdrowie człowieka? Czy zawsze wydane na nią pieniądze przyniosą pożytek? Zapytaliśmy o to znanego specjalistę z Ciechocinka, uzdrowiska słynącego z wielkich tężni, znanych także w Europie. Wypowiedź jego zamieścimy w najbliższym papierowym wydaniu TEMI.




![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)



















