Dwa kina działające w Tarnowie nieźle sobie radzą i na brak widzów narzekać nie mogą. Oczywiście, nie każdy rok oznacza sale wypełnione po brzegi – sporo zależy od filmów, które pojawiają się w dystrybucji. Jeszcze w tym roku kina „Millennium” oraz „Marzenie” będą musiały zmierzyć się z konkurencją. I to potężną. To multipleks z pięcioma salami projekcyjnymi, który uruchomi w Tarnowie sieć Cinema3D. O tym, jak tarnowskie kina chcą w tych zmaganiach osiągnąć przynajmniej remis, pisaliśmy niespełna dwa lata temu, gdy tylko pojawiły się informacje o przymiarkach do rozbudowy jednej z galerii handlowych i ulokowania tam właśnie multipleksu. Do tematu jeszcze wrócimy.
Z działalnością kolejnego kina w Tarnowie zmierzyć się będą musiały także mniejsze kina w regionie tarnowskim. A tych jest całkiem sporo. Instytucje prowadzące to głównie gminne domy kultury, które musiały w ostatnich latach sporo zainwestować w sprzęt, by nie tylko dogonić kina w większych ośrodkach, ale by w ogóle móc wyświetlać filmy udostępniane w nowych technologiach. Teraz przed tymi kinami nowe wyzwanie: multipleks w centrum regionu, gotowy do pierwszego seansu. Czego się obawiają? Jak sobie poradzą?
Od zarządzających kinami w Brzesku i Bochni („Planeta” i „Regis”) usłyszeliśmy, że tarnowski multipleks zagrożeniem dla tych kin nie jest. Raz, że i tak lubiący tego typu kina od dawna jeżdżą do Krakowa, a dwa – kina liczą na lojalność stałych widzów, którym dodatkowo przeszkadzać mogą ceny biletów w multipleksach.
Do listy konkurentów, na której są już multipleksy w Rzeszowie i budujący się w Mielcu, kino „Kosmos” w Dębicy dopisze nowo powstałe duże kino w Tarnowie. Warto dodać, że cyfrowe kino działa w Dębicy od stycznia 2015 roku; wcześniej działalność ograniczało, a nawet zupełnie zawiesiło. W ubiegłym roku filmy tu wyświetlane obejrzało ponad 31 tys. widzów.
– Zanim uruchomiliśmy w Dębicy kino cyfrowe, większość naszych obecnych widzów jeździła na seanse do Rzeszowa. Teraz do nas wrócili. Widownię stanowią przede wszystkim mieszkańcy miasta i gminy Dębica oraz ościennych miejscowości. Oczywiście, są widzowie oczekujący obecności w repertuarze wszystkich premier na bieżąco, co przy jednej sali kinowej pozostaje marzeniem. Nie ułatwiają nam tego także dystrybutorzy, wymagając od nas grania jednego tytułu na wyłączność przez dwa tygodnie. Jeśli więc czegoś się obawiamy, to tylko tego, że osoby chcące być bardzo na bieżąco z nowościami wybiorą jeden z sąsiednich multipleksów. Oznaczać to może spadek frekwencji. Z drugiej strony sporo naszych widzów ceni sobie mniejsze kino z tańszymi biletami, mniejszą ilością reklam przed seansami, dopytuje o premiery i czeka na wybrane tytuły – mówi Krzysztof Kostelecki, kierownik kina. Kino w Dębicy stara się przyciągać widza również ofertą specjalną. To m.in. klub filmowy, seanse połączone z prelekcjami, prezentacja tytułów niszowych, kino konesera, filmowe wieczory dla pań itd.
Z podobnych pomysłów na działania promocyjne korzysta kino „Sokół” w Dąbrowie Tarnowskiej. Czy to wystarczy, by zatrzymać widzów?
– Średnio w ciągu roku mamy 13 tysięcy widzów, to wynik stabilny od kilku lat. Obawy związane z powstającym w bliskim sąsiedztwie multipleksem oczywiście są. Najtrudniejsze dla nas będą zapewne pierwsze tygodnie po uruchomieniu nowego kina w Tarnowie. Wiele osób będzie chciało skorzystać z multipleksu po prostu z ciekawości. Poza tym sporo osób zechce połączyć zakupy z rozrywką, z wizytą w kinie, jak to się dzieje w wielu miastach, i wybierze tarnowski multipleks. Chcemy zatem mocniej postawić na różne akcje promocyjne, by widza zatrzymać – wyjaśnia Paweł Chojnowski, dyrektor Dąbrowskiego Domu Kultury, w którego strukturach działa kino „Sokół”.
Tuchowskie cyfrowe kino „Promień” działa od pięciu lat. Seanse w sali widowiskowej miejscowego domu kultury ogląda w ciągu roku 15-16 tys. widzów.
– Trudno powiedzieć, na ile tarnowski multipleks będzie miał wpływ na nasze kino. U nas widzami są mieszkańcy gminy Tuchów i ościennych, m.in. Gromnika, Ciężkowic, ale także Ryglic i Szerzyn czy jeszcze odleglejszych miejscowości. Tworząc kilka lat temu w Tuchowie kino cyfrowe, potraktowaliśmy je jako atrakcję dla gminy i tej części regionu, jako dodatkową ofertę spędzania wolnego czasu, ofertę kulturalną dla mieszkańcow kilku gmin, formę edukacji kulturalnej. Nie traktujemy więc kina jak maszynki do zarabiania pieniędzy, co nie znaczy, że w ogóle nie myślimy o finansowej stronie takiego przedsięwzięcia. Chcemy, by kino przynajmniej na siebie zarabiało – mówi Janusz Kowalski, dyrektor Domu Kultury w Tuchowie.
Pojawienie się multipleksu w Tarnowie wymusi zapewne na kinach w regionie inne podejście do widza, inną organizację widowni.
– Mamy wśród widzów sporo uczniów i dla nich przygotowujemy filmy lekturowe, seanse edukacyjne, i ich odpływu nie obawiamy się. Podobnie jesteśmy spokojni o stałych widzów w średnim wieku. Inaczej będzie z młodzieżą, która wybierze to, co ciekawsze, inne, może bardziej modne. Później powinno się to jednak ustabilizować. Staramy się zatrzymać widza, proponując mu nie tylko seans, ale jakąś wartość dodaną w formie prelekcji, omówienia filmu. Dlatego w ofercie mamy tzw. Tuchowskie Horyzonty Filmowe, obecnie kierowane do uczniów szkół ponadgimnazjalnych, ale zastanawiamy się nad poszerzeniem kręgu odbiorców. Przymierzamy się również do uruchomienia dodatkowej bardzo kameralnej sali kinowej; podobne małe kina mogłyby powstać w kilku miejscowościach w gminie Tuchów – dodaje Janusz Kowalski.
Spokojnie o zderzeniu z multipleksem wypowiada się osoba odpowiadająca za kino w świetlicy w Olszynach w gminie Rzepiennik Strzyżewski. To bardzo małe kino z widownią dla 20 osób. Uruchomiono je w ubiegłoroczne wakacje, jest częścią sieci „Kino za rogiem”. Seanse organizowane są w weekendy.
– Mamy inny repertuar, innego widza i nie boimy się multipleksów. Nasz widz szuka w filmie czegoś więcej niż tylko rozrywki. Dlatego repertuar kina w Olszynach nie jest budowany w oparciu o zasady kina komercyjnego, gdzie liczą się premiery. My stawiamy na kino polskie, kinematografię europejską, filmy nagradzane, poruszające ważne tematy – mówi Renata Gogola, animator kina w Olszynach.
Jak bardzo pojawienie się multipleksu w Tarnowie wpłynie na działalność istniejących już kin w regionie, przekonamy się w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Zdaniem Janusza Kowalskiego, otwarcie multipleksu może budzić obawy, ale powinno też zmobilizować mniejsze kina do współpracy, do realizacji wspólnych projektów filmowych, edukacyjnych. Zawiązane porozumienie ułatwiłoby też rozmowy z dystrybutorami filmów, którzy małym kinom stawiają często te same wymagania co multipleksom ze szkodą dla tych pierwszych.
























