Cztery centymetry oszczędności

0
bochnia basen
bochnia basen
REKLAMA

Obowiązujące rozporządzenie mówi, że bezpieczeństwa na basenie o długości do 25 metrów musi pilnować jeden ratownik. Liczba ta idzie w górę wraz z długością. Na pływalniach liczących od 25 do 50 metrów ratowników powinno być dwóch, a na jeszcze większych – trzech.
Pływalnia w Bochni posiada dwie niecki (sportową i rekreacyjną) oraz dwóch ratowników na zmianie.
– W 1999 roku, kiedy basen oddano do użytku, te przepisy już obowiązywały. Nikomu jednak nie przeszkadzało, że mamy na zmianie dwóch ratowników. W międzyczasie zmieniła się interpretacja zapisów, a policjanci z komisariatu wodnego w Krakowie polecili nam zatrudnić trzeciego ratownika – wyjaśnia Robert Hołda. Nie ukrywa, że skorzystał z „patentu” wprowadzonego na pływalniach znajdujących się w podobnej sytuacji. – Przekroczyliśmy limit o dwa centymetry. W związku z tym postanowiliśmy skrócić nieckę na wszelki wypadek o cztery centymetry. Inaczej roczne wydatki związane z zatrudnieniem dodatkowego ratownika musiałyby wzrosnąć do prawie 100 tys. zł rocznie, biorąc pod uwagę pracę na trzy zmiany.
Zdaniem Roberta Hołdy bezpieczeństwo osób korzystających z basenu nie jest w najmniejszym stopniu zagrożone. W godzinach szczytu bezpieczeństwa pilnują również instruktorzy prowadzący zajęcia w ramach prywatnych szkółek pływackich.
– Uważam, że obecna interpretacja przepisów wcześniej czy później się zmieni. Najrozsądniej byłoby wprowadzić zapis uzależniający liczbę ratowników od powierzchni lustra wody, a nie od długości niecki. 

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze