– Zgłoszenie o pożarze wpłynęło o czwartej nad ranem, byliśmy zdziwieni, bo paliły się dwa budynki jednocześnie, odległość między nimi wynosiła około pół kilometra – relacjonuje rzecznik brzeskiej komendy straży pożarnej, Piotr Słowiak. Do pożaru strażacy wyjechali w podwojonym składzie, do pomocy wezwali strażaków ochotników ze Szczepanowa, Borzęcina, Łęk i Bielczy. – Każda para rąk była przydatna, bo najważniejszym zadaniem było nie dopuścić do rozprzestrzenienia się ognia na sąsiednie budynki – dodaje Słowiak.
Strażacy nie mogą tego jeszcze potwierdzić, ale podejrzewają, że pożary były wynikiem umyślnego podpalenia.
– Jest wielce nieprawdopodobne, aby w tym samym miejscu i w tym samym czasie wybuchły naraz dwa pożary. Co znamienne, w czasie badań pogorzelisk okazało się, że żaden ze spalonych budynków nie posiadał instalacji elektrycznej. Jest zatem niemal pewne, że pożary zostały umyślnie zainicjowane – twierdzi Piotr Słowiak.
Mieszkańcy Poręby Spytkowskiej w gminie Brzesko do dzisiaj pamiętają serię pożarów, do jakich doszło półtora roku temu. Po kilku pierwszych pożarach na mieszkańców padł blady strach, wyznaczali dyżury, patrolowali uliczki z psami, w czym pomagali im policjanci. Mimo to w niedługich odstępach czasu zapalały się kolejne budynki, głównie stodoły i pustostany. Straty były ogromne, bo ogień strawił także kilka nowo wybudowanych, niezamieszkałych jeszcze domów. Wiadomo było, że po wsi grasuje podpalacz, bo w miejscach pożarów policjanci odnajdywali ślady materiałów łatwopalnych. Dopiero po roku podpalacze zostali schwytani na gorącym uczynku. Jak się okazało, podpalali dla rozrywki. Są to mieszkańcy powiatu bocheńskiego, którzy akurat Porębę wybrali jako miejsce swoich wyczynów. Mężczyźni odsiadują wyroki.
– Piroman to groźny przestępca, a jego wytropienie jest bardzo trudne – dopowiada rzecznik Piotr Słowiak.
Tajemnicze pożary
REKLAMA
REKLAMA
























