Co się nie da – jak się da! Wystarczy tylko chcieć!

Czyli o tym jak Baby Jagi z Jodłówki-Wałek dożynki z prezydentem zdobyły

0
REKLAMA

Mężowie obiad sami ugotują

– Oj, mają do nas cierpliwość! A mąż Irenki jak widział co się dzieje, ile to wszystko czasu kosztuje, to nawet dla nas wszystkich rosół ugotował – mówi Marysia. – Mój mąż ma swoją poważną pracę, w którą jest mocno zaangażowany. Wyjeżdża też w delegacje. Ale jak tylko może, to pomaga. Mamy w kole kilku panów, mężów naszych koleżanek, którzy są po prostu naszymi członkami. Zenek i Władek na dożynki w Zbylitowskiej Górze konstrukcję wieńca przygotowywali. Superchłopaki – uzupełnia Joanna.

Koło Gospodyń Wiejskich w Jodłówce-Wałkach Joanna Banuch powołała do życia niespełna trzy lata temu. – Pamiętam jak jeździłam w Wigilię i zbierałam podpisy od kobiet, a potem, wieczorem, gościłam całą rodzinę u siebie. Zresztą, gdy tylko się tutaj przeprowadziłam, od razu o tym myślałam. W Turzy byłam cały czas aktywna, też w podobny sposób działałam i bardzo mi tego brakowało. Z takiej rodziny jestem – mówi.
Najstarsza Baba Jaga ma 70 lat, najmłodsza – cztery. – Bo dzieci zawsze są z nami, dlatego przekazujemy tradycję z pokolenia na pokolenie. Zawsze staramy się przypominać historię, dbać o pamięć wśród młodych – dodaje.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze