Zgłosili się do nas mieszkańcy Rzepiennika Biskupiego w sprawie drogi, którą dojeżdżają do swojej posesji. Narzekali, że stan odcinka jest bardzo zły. Odcinek ten był niedawno naprawiany, lecz z marnym skutkiem. Potwierdza to dokumentacja fotograficzna wykonana przez jednego z naszych dziennikarzy, który był na miejscu, jak również przez mieszkańców. Chcieliśmy porozmawiać w tej sprawie z wójtem gminy, ale on bardziej skłonny był do rozmowy na temat… dziennikarstwa.
– Kiedyś ta droga była prywatna, ale potem, gdy stała się gminną, mieliśmy nadzieję, że stan jej nawierzchni w końcu się poprawi – mówią mieszkańcy Rzepiennika. Nie chcą ujawniać swoich nazwisk. – Najtrudniej jest zimą, gdy spadnie śnieg, wtedy łatwo uszkodzić zawieszenie w samochodzie, ale łatwo nie jest cały rok.
Mowa jest o kilkusetmetrowym fragmencie, który łączy się z drogą na Biecz. Codziennie korzysta z niego kilkanaście rodzin. Nawierzchnię stanowią betonowe płyty z otworami, jest wiele ubytków, niektóre elementy nie są poukładane równo, nie przylegają do siebie.
– Z tej drogi korzystają również przyjezdni, którzy chcą dotrzeć do znanego obserwatorium astronomicznego, jakie znajduje się w pobliżu, czasem są to zagraniczni goście – dopowiadają mieszkańcy. Przyznają, że nie tak dawno wójt gminy zareagował na ich interwencję w sprawie zdewastowanego odcinka, zjawiła się potem ekipa remontowa, wycięła sterczące w płytach druty, położyła część nowych elementów, zmieniła ułożenie niektórych starych.
– Kiedy ostatnio padał ulewny deszcz, sytuacja na drodze stała się jeszcze gorsza niż przed remontem. Coraz trudniej jest tędy przejechać.
Na temat drogi chcieliśmy porozmawiać z Markiem Karasiem, wójtem gminy Rzepiennik Strzyżewski. Zamierzaliśmy mu pokazać zdjęcia i poprosić go, aby odniósł się do problemu. Początek rozmowy telefonicznej był obiecujący: wójt zaczął wyjaśniać powody sytuacji, która niepokoi mieszkańców. Potem jednak – wyraźnie poirytowany – wygłosił swoją ocenę odnoszącą się do… dziennikarstwa. Powiedział, że nie będzie rozmawiał z nami przez telefon, zabroni także udzielania tą drogą informacji innym pracownikom Urzędu Gminy i że w sprawie zniszczonej drogi wycofuje swoją wypowiedź (mimo zaproponowanej autoryzacji). Stwierdził, że jeśli tygodnik TEMI nie chce – jak to określił – skompromitować się, powinien zrezygnować z tego tematu. Nie wyjaśnił, na czym miałaby polegać ta kompromitacja. Wyraził też opinię, która dyskredytowała nasze pismo. W przeszłości na łamach TEMI ukazywały się różne materiały dotyczące gminy Rzepiennik Strzyżewski, także krytyczne, które – jak się dowiedzieliśmy – wywoływały u wójta Karasia duże niezadowolenie.
























