Ogień osaczał nas z każdej strony… O wielkim pożarze, w gaszeniu którego brał udział tarnowski strażak

0
Straż pożarna
fot. archiwum
REKLAMA

Za kilka dni minie 30. rocznica wielkiego pożaru kompleksów leśnych w pobliżu Kuźni Raciborskiej, obecnie woj. śląskie. Ogień pochłonął 9 tys. hektarów lasu, a w jego kulminacyjnej fazie z ogniem walczyło 1150 pracowników Służby Leśnej, 4700 strażaków, 3200 żołnierzy, 650 policjantów, 1220 osób z obrony cywilnej. Zginęło dwóch strażaków. W akcji gaszenia brał udział m. in. Andrzej Mróz, wówczas młody dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP w Tarnowie, obecnie wójt gminy Wierzchosławice.

Pożar lasów pod Kuźnią Raciborską należał do największych tego rodzaju w Europie Środkowej. W najbliższym numerze TEMI ukaże się wywiad z Andrzejem Mrozem, uczestnikiem tamtych dramatycznych chwil. Oto fragment wywiadu:

„Działaliśmy w dużym napięciu i czasem w sporej niepewności. Warunki były bardzo trudne. Bez przerwy oddychaliśmy dymem i pyłem, byliśmy brudni, można było się umyć w niewielkim stopniu tylko po odkręceniu zawora zbiornika wody w naszym starze 244. Cały czas trzeba było być czujnym, spało się krótko, kimając gdzieś opartym o koła samochodów. Jednego dnia pozostaliśmy bez jedzenia i wody, bo czasowo zniknęliśmy z obszaru aprowizacji. Ale inni mieli jeszcze gorzej. Zdarzało się, że nagle znaleźli się w środku ognia i musieli błyskawicznie się ewakuować. Zresztą podczas tej akcji zginęło dwóch druhów, nazwisko jednego zapamiętałem: Kaczyna. Zaskoczył ich ogień w samochodach, nie udało im się wydostać ze śmiertelnej pułapki…”.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze