Strona główna Region Powiat tarnowski Strażak na pomoc zwierzętom

Strażak na pomoc zwierzętom

0
Interwencja strażaków ws poszkodowanego konia w Zabłędzy
Interwencja strażaków ws poszkodowanego konia w Zabłędzy | Fot. OSP Piotrowice
REKLAMA

W tym roku tarnowscy strażacy podjęli już ponad 40 interwencji z udziałem zwierząt. Co warte podkreślenia, z roku na rok tego typu działań przybywa.

Od stycznia 2023 roku do 15 lipca 2024 roku strażacy z regionu tarnowskiego podjęli 88 interwencji z udziałem zwierząt. Tylko w tym roku interweniowali aż 42 razy. Dla porównania w całym 2019 roku tego typu akcji odnotowano 60. Zdarzeń z udziałem zwierząt, w których biorą udział strażacy z Tarnowa i regionu, systematycznie przybywa. Dlaczego?

– Jednym z głównych czynników jest fakt, że bardzo dużo zwierząt jest dziś chronionych, dlatego coraz więcej można ich spotkać na drogach regionu czy prywatnych posesjach. To sprawia, że biorą one udział w kolizjach i wypadkach drogowych, a niejednokrotnie należy pomóc im wydostać się z przydomowych studzienek – tłumaczy Marcin Opioła, rzecznik prasowy PSP w Tarnowie.

REKLAMA (2)

Koń… w kanale samochodowym

Niedawno głośno było o akcji strażaków w Wielkiej Wsi koło Wojnicza, którzy pomagali małemu liskowi wydostać się ze zbiornika wodnego. Druhowie w woderach weszli do basenu i wyciągnęli lisa na powierzchnię. W maju echem odbiła się interwencja strażaków, która miała miejsce w Zabłędzy, w gminie Tuchów, a była związana z wyciąganiem… konia z kanału samochodowego. Okazało się, że właściciel chciał schować spłoszone zwierzę w garażu na czas nadchodzącej burzy. Jednak po pewnym czasie pod koniem załamały się deski nad kanałem samochodowym. Strażacy przy pomocy specjalistycznego dźwigu ratownictwa technicznego pomogli wydostać zwierzę z pułapki. Akcja trwała blisko dwie godziny. Na miejscu pojawił się także weterynarz, który podał zwierzęciu środki uspokajające, aby strażacy mogli wyciągnąć konia na powierzchnię.

REKLAMA (3)

– Najwięcej interwencji, które podejmujemy, dotyczy zwierząt dzikich, ale wezwań do zwierząt gospodarczych, które potrzebują pomocy, także nie brakuje. W tym roku pomagaliśmy sarnie zaplątanej w siatkę na stadionie piłkarskim w Radłowie. Zdarzało się uwalniać kota, który był uwięziony pod elementami karoserii samochodu. Z przewodu wentylacyjnego wydostaliśmy uwięzionego ptaka. Interweniowaliśmy podczas kolizji ciężarówki z łosiem. Ze studzienki kanalizacyjnej wyciągaliśmy młodą martwą sarnę. Pomagaliśmy wydostać się z uwięzi nietoperzowi. Nietypową interwencję przeprowadzaliśmy również z udziałem konia, który przewożony był w przyczepie, ale zamiast głową do kierunku jazdy, znajdował się w pozycji odwrotnej. Zwierzę zrobiło się agresywne, dlatego pomagaliśmy jego właścicielowi wyprowadzić konia na zewnątrz i wprowadzić go w prawidłowej pozycji do przyczepy – wyjaśnia Marcin Opioła i dodaje, że podczas interwencji, w której poszkodowane jest zwierzę gospodarcze, na miejscu pojawia się weterynarz. – W takiej sytuacji zawsze korzystamy z jego pomocy. Podpowiada nam, w jaki sposób powinniśmy zająć się zwierzęciem, jak je podnieść, w jaki sposób obrócić, aby nie zostać przez nie zaatakowanym.

Czapka z siatką i ochronny kombinezon

Podczas interwencji wobec dzikiego i niebezpiecznego zwierzęcia strażacy mają możliwość umieścić je w specjalnych i bezpiecznych pojemnikach lub workach. Posiadają również chwytaki, a także specjalne chwytaki z pętlą na psy. Zdarza się, że podejmują interwencje związane z gniazdami os i szerszeni. Wówczas mają na sobie specjalne kombinezony. Ubrania przeciwko owadom zapewniają skuteczną ochronę całego ciała. Jest to możliwe dzięki zastosowaniu kilkuwarstwowej konstrukcji, uszczelnieniu połączeń oraz dokładności wykonania, dzięki czemu niebezpieczne owady nie są w stanie przedostać się pod kombinezon, obuwie czy rękawice. Ważne, aby strażak ubrany był w kompletny strój, dlatego na głowie ma czapkę z siatką, podobną do tych, których używają pszczelarze. W sytuacjach, kiedy strażacy mają za zadanie schwytać dziko żyjące zwierzę, najpierw umieszczają je w worku lub pojemniku, a następnie wywożą w znacznej odległości od zabudowań do lasu. Inaczej ma się sprawa, kiedy interweniują podczas kolizji pojazdów ze zwierzętami. Wówczas wzywają na miejsce zdarzenia weterynarza i to on decyduje o tym, czy zwierzę będzie leczone, czy też nie.

Łukasz Giemza, komendant gminny OSP w Tuchowie, mówi, że coraz większa liczba interwencji związana ze zwierzętami wynika także z większej świadomości mieszkańców. – Dawniej, jeżeli ktoś zobaczył kota na drzewie, to dochodził do wniosku, że z czasem sam zejdzie na ziemię. Kiedy widział uwięzionego ptaka, stwierdzał, że spokojnie wydostanie się na zewnątrz. Teraz się to zmieniło, więc i pracy strażakom przybyło – tłumaczy Łukasz Giemza i dodaje, że brakuje specjalnych szkoleń dotyczących interwencji z udziałem zwierząt. – Spektrum działań tak bardzo zmieniło się na przestrzeni lat, iż takie szkolenie powinno mieć miejsce. Niestety, strażacy podejmujący dziś tego typu interwencje bazują przede wszystkim na swojej praktyce, czyli dużej liczbie podjętych działań w przeszłości.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
0
Napisz komentarzx