Wójt kontra prezydent

czyli spór o przywództwo w Aglomeracji Tarnowskiej

0
REKLAMA

Dwa odmienne zdania

W sprawie zapisu odnoszącego się do wyboru prezesa próżno zatem szukać kompromisu, bo stanowiska dwóch najbardziej zainteresowanych osób są zgoła odmienne.
– Nie akceptuję wariantu wyborów prezesa Stowarzyszenia zaproponowanego przez wójta gminy Tarnów. Stoję na stanowisku, że prezesem każdorazowo powinna być osoba pełniąca funkcję prezydenta Tarnowa lub upoważniona przez niego osoba. Nie rozumiem oporu w tej sprawie. Najwyraźniej ktoś ma tu ambicje polityczne lub liczy, że będzie miał wpływ na podział pieniędzy – mówi Roman Ciepiela.
– Uważam, że funkcję tę powinna pełnić osoba wybrana większością głosów przez członków Stowarzyszenia. Nie zgadzam się z pomysłem „automatycznego wyboru z pominięciem roli członków Stowarzyszenia tym bardziej, że powiat tarnowski zamieszkuje ponad dwa razy więcej osób niż sam Tarnów, dlatego przedstawiciele poszczególnych gmin powinni mieć decydujący głos w tym zakresie. Wybranego w sposób demokratyczny prezesa, jego członkowie mogą nie tylko kontrolować, ale i współdziałać z nim, zaś w przypadku utraty zaufania – nawet odwołać. Pełnienie tej funkcji na zasadzie automatycznej przynależności, zupełnie taką ewentualność wyklucza. Wszyscy zgadzamy się z tym, że beneficjentem największych środków będzie i powinien być Tarnów – ripostuje Grzegorz Kozioł.

Spór trwa

Na pytanie czy problematyczną w tym wszystkim jest osoba samego Romana Ciepieli, wójt nie zaprzecza. – Szef Stowarzyszenia mającego wpływ na podział dużych pieniędzy na inwestycje powinien patrzeć globalnie, a Roman Ciepiela próbował początkowo ograniczyć liczbę gmin należących do niego. To budzi niepokój – mówi Grzegorz Kozioł.
Tak czy inaczej, spór o to, kto stanie na czele Stowarzyszenia Aglomeracja Tarnowska trwa. Wygląda na to, że za Grzegorzem Koziołem stoi murem większość podtarnowskich samorządów, a może i nawet część tarnowskich środowisk. – Roman Ciepiela boi się demokratycznych wyborów. Tylko sztywny zapis dotyczący prezesowania daje mu gwarancję pełnienia tej roli, bo jesteśmy w większości i mamy przewagę – mówi Marek Karaś, wójt Rzepiennika Strzyżewskiego. – Podczas jednej z rozmów wyraził się nawet, że jeśli nie zostanie prezesem to wycofa się z ZIT, a wiadomo, że bez Tarnowa tego przedsięwzięcia nie będzie. Stracimy wtedy szansę na duże, dodatkowe wsparcie finansowe – dodaje.
Swoją drogą, gdyby to rzeczywiście wójt jednej z podtarnowskich gmin stanął na czele Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych, mielibyśmy do czynienia ze swego rodzaju precedensem. Gmina co prawda duża, z poparciem wielu, ale jednak gmina i daleko jej do miasta. Nietrudno w tym przypadku o wyobrażenie, jak mocno ambicje prezydenta mogłyby zostać urażone. – Najbliższy czas pokaże jak to się zakończy, najważniejsze, by region zyskał mając do dyspozycji duże pieniądze, które zagwarantował obecny zarząd województwa na czele z marszałkiem Witoldem Kozłowskim, w przeciwieństwie do poprzedniego – podsumowuje Grzegorz Kozioł.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze