Na razie z marzeń nie rezygnuje tylko gmina Radłów, chociaż wciąż nie wiadomo, czy i w jakim stopniu jej się powiedzie. W tym przypadku znowu przychodzi liczyć głównie na fundusze europejskie, ale również na… chińskiego przedsiębiorcę.
Ciepła woda buzuje pod ziemią, o czym wiadomo od dawna. Buzuje i działa na wyobraźnię; już osiem lat temu powstały plany, że Dom Pomocy Społecznej w Wietrzychowicach i Zespół Szkół w Radłowie sięgną po źródła geotermalne. Bo wody o znacznie podwyższonej temperaturze, występujące na różnych głębokościach, mogą mieć – oprócz funkcji leczniczych i rekreacyjnych – zastosowanie również do celów ciepłowniczych.
– Na naszym terenie mamy wiele udokumentowanych złóż wód o wysokiej temperaturze i wysokiej wydajności, o cechach zbliżonych do zasobów choćby podhalańskich. Teren jest pod tym względem solidnie „przewiercony”. Przy okazji wieloletnich poszukiwań gazu ziemnego i ropy naftowej wykonano sporo odwiertów i stąd wiadomo, co się znajduje nawet na głębokości 3 tys. metrów – mówi dr Franciszek Pulit, geolog z Tarnowa, który badał niektóre źródła termalne.
Basen w lesie
Swego czasu do sprawy zapaliło się kilka gmin w regionie. Uznały one, że płynne ciepło wydostające się spod ziemi może stać się dla nich szansą rozwojową, szansą gospodarczego pobudzenia. Liczono przede wszystkim na turystów i wczasowiczów, którzy lubią kąpiele. Zaczęto snuć poważne plany.
Kilka lat temu w niektórych mediach pojawiły się wielkie tytuły mówiące, że już niebawem będziemy kąpać się w basenach geotermalnych w Lasach Wierzchosławickich. Ówczesne władze samorządowe gminy Wierzchosławice ogłosiły, że w Bobrownikach Wielkich wykonany zostanie odwiert na głębokość aż 3,6 tys. metrów, w miejscu, w którym – zgodnie z ekspertyzą specjalistów z PAN – mają znajdować się pokłady gorącej wody. Zamierzenia były na wielką skalę: woda miała być poprowadzona aż do Tarnowa, by ogrzewać mieszkania i wspomagać procesy technologiczne w Zakładach Azotowych, w planach były, rzecz jasna, także gorące baseny.
Gmina, która postarała się o załatwienie wszystkich formalności dotyczących wykonania w ziemi odwiertu, zakładała, że pierwsi gości wykąpią się w basenach termalnych najpóźniej w 2014 roku. Ale był warunek: musi się znaleźć inwestor, który byłby skłonny wejść w ten interes.
Dziś w Wierzchosławicach już mało kto pamięta o tej sprawie. Nowy wójt Zbigniew Drąg na wspomnienie o termach chwyta się za głowę. – Nawet o tym nie myślimy. Co innego absorbuje teraz naszą uwagę – oznajmia.
Gmina ciągle zmaga się z dużym, 17-milionowym zadłużeniem odziedziczonym po poprzedniej władzy i tylko z tego powodu jest tu wystarczająco gorąco.
Dobrze, że pan dzwoni
– W Dębnie przed wjazdem do miejscowości, ledwie 50 metrów od starej „czwórki”, znajduje się zaplombowany otwór po dawnym odwiercie wykonanym na głębokości 2,6 tys. metrów. Tam również stwierdzono pokłady ciepłej wody – informuje dr Pulit. – Badałem to źródło niedawno. Wiadomo, że woda, która stamtąd wypływa, ma 60 stopni Celsjusza, a wydajność źródła wynosi 20 metrów sześciennych na godzinę. To dobra woda, zmineralizowana, która ma dodatkowo dość rzadką właściwość – z otworu wypływa ona na powierzchnię samoczynnie, pod wpływem ciśnienia hydrostatycznego. Mamy więc do czynienia ze źródłem artezyjskim, które nie wymaga zastosowania pomp.
Prawdopodobnie poprzednie władze samorządowe w Dębnie miały w stosunku do źródła jakieś plany. Obecny wójt Wiesław Kwiatkowski jest trochę zaskoczony pytaniem.
– Coś słyszałem na ten temat. Miały być jakieś mapki, które lokalizowały to źródło, ale nie wiem, czy są u nas w urzędzie, czy są gdzie indziej. Dobrze, że pan zatelefonował, to spróbuję się czegoś więcej dowiedzieć.
70 stopni Celsjusza
Bardzo serio do wód termalnych podeszła gmina Radłów. Niedawne badania, prowadzone na jej zlecenie przez specjalistów z Instytutu Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN, potwierdziły obecność gorących wód w trzech miejscach.
– Zbadane zostało źródło, które znajduje się w miejscu starego odwiertu naftowego w Siedlcu z 1963 roku. Odwiert ten jest zabezpieczony, istnieje możliwość jego zrekonstruowania – zaznacza Zbigniew Mączka, burmistrz Radłowa. – Woda, która stamtąd się wydostaje, ma 70 stopni Celsjusza. To znakomita wartość.
Dość prędko powstały wstępne plany. Gmina Radłów ma zalewy będące pozostałością po eksploatacji złóż kruszywa budowlanego. Powstał więc pomysł, by nad jednym z zalewów wybudować ośrodek wypoczynkowo – leczniczy z wykorzystaniem energii geotermalnej.
– Mamy na myśli ośrodek spa, ośrodek muzykoterapii i zaplecze hotelowo-gastronomiczne – wylicza burmistrz. – To ambitne zadanie, ale możliwe do wykonania.
Zadanie, którego wartość szacuje się na ponad 100 mln zł, występuje w ramach szerszego projektu „Pojezierze Tarnowskie”, który w założeniu ma wykorzystać walory terenów częściowo wypełnionych wodą, będących pozostałością po dawnych żwirowiskach. Chodzi o to, by fundusze europejskie wsparły radłowską koncepcję kwotą 27 mln zł.
Czy Chińczyk wróci?
– Odwierty próbne dofinansowuje także NFZ, ale musi być spełniony jeden warunek: źródła geotermalne muszą być wykorzystywane również w ciepłownictwie, tak jak w przypadku choćby „Geotermii Tatrzańskiej”, która oferuje energię cieplną dla 20 proc. odbiorców z Zakopanego. My takich możliwości na razie nie mamy – dodaje Zbigniew Mączka.
Jeśli nawet fundusze unijne przyjdą ze wsparciem, nie będzie to jeszcze oznaczać, że Radłów stanie się geotermalny. Pieniądze mogą być przeznaczone tylko na przygotowanie infrastruktury, o resztę muszą już zadbać inwestorzy.
W 2015 roku w Radłowie zjawił się pewien chiński przedsiębiorca. Zaciekawiły go plany związane z wykorzystaniem wód termalnych. Były spotkania, rozmowy, jakieś ustalenia. Biznesmen przyjechał i odjechał.
– To ciągle jest jeszcze aktualna sprawa – zapewnia burmistrz. – Czekamy na decyzję w sprawie dofinansowania ze strony Unii. Jeżeli się powiedzie, Chińczyk zapewne podtrzyma swoje zainteresowanie inwestycjami. Ten pan znany jest już w Polsce z różnej działalności biznesowej. Myślę, że za kilka tygodni powinniśmy coś więcej wiedzieć na temat ewentualnej pomocy ze strony funduszy europejskich i wówczas przyjdzie czas na inne konkrety.
Dużo i ciepło
Sprawa ze względu na koszty nie jest prosta. Tylko wykonanie jednego nowego odwiertu na głębokość do 2,5 tys. metrów to cena ok. 12-13 mln zł, a kompleksowe przygotowanie go do eksploatacji to kolejne 30-40 mln zł. Z drugiej strony fachowcy z PAN, którzy analizowali już podobne przedsięwzięcia w kraju, są zdania, że poniesione koszty powinny się zwrócić w ciągu 5 lat.


![Rozpoczęły się Targi Pracy i Innowacji Tarnowskich – ITAR 2026 [ZDJĘCIA] Targi Pracy 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Targi-Pracy-2026-11-218x150.jpg)


![Prace przy „Szczucince” rozpoczęli od wycinki dzikiej zieleni [ZDJĘCIA] Stacja Dąbrowa Tarnowska 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Stacja-Dabrowa-Tarnowska-2026-5-218x150.jpg)


















