Przed nami Wielkanoc. Dla wielu czas refleksji ‒ najstarsze i najważniejsze święto chrześcijańskie, celebrujące misterium paschalne. Zazwyczaj Chrystus ‒ zarówno przy wyobrażeniach Ukrzyżowania jak i Wniebowstąpienia ‒ jest w centrum. Czasem związane jest z tym również to, co pomiędzy. Motyw Piety ‒ przedstawienie martwego Syna Bożego na kolanach opłakującej go Matki. Obraz bólu po śmierci Syna w kulturze stał się też symbolem cierpienia człowieka, opłakującego stratę bliskiej osoby. Bywa on także rozumiany jako sposób wyrażania prawdy o trudzie życia i egzystencjalnym cierpieniu towarzyszącym ludziom. Dwa ciekawe i bardzo różne przykłady tego motywu znaleźć można w centrum Tarnowa.
Jeden z nich oglądamy w Muzeum Diecezjalnym, w najstarszych kamieniczkach miasta, mieszczących niegdyś szkołę parafialną i infirmerię, czyli przytułek dla chorych, prowadzony przez wikariuszy kolegiackich. Odbiorowi sprzyja kontemplacyjny spokój. Dzieła sztuki sprzed wieków uosabiają często piękno, w którym śmierć i cierpienie to jedynie stany przejściowe, prowadzące do rzeczy wyższych i pełnych chwały. Pieta z Woli Mędrzechowskiej to dzieło sztuki, do którego się modlono i od którego oczekiwano szczególnych łask. Czerwonawe, ceglane ściany świetnie harmonizują z tym wyobrażeniem, tworząc dla niego surowe ramy prostoty. Gotycka rzeźba z 1420 r. przedstawia dramatyczny moment ostatniego pożegnania ciała Jezusa przez trzymającą je piękną i jakby zdumioną Matkę.
‒ Rzeźba w 2021 roku została poddana konserwacji, ponieważ posiadała liczne zniszczenia, zabrudzenia, a przede wszystkim przemalunki, co przekładało się na stan drewna – tłumaczy ks. Piotr Pasek, dyrektor Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie.
Kunszt średniowiecznego warsztatu
Ponieważ materiał historyczny, z którego można byłoby dowiedzieć się, jak wyglądała pierwotnie rzeźba, był skromny, niezbędne stało się powołanie komisji konserwatorskiej. Konsultowano z nią wiele kwestii dotyczących tego, w jakim kierunku mają iść prowadzone prace. Za odnowienie dzieła odpowiedzialna była Maja Potrawiak, konserwatorka z Krakowa. Przemalowania na rzeźbie dokonane zostały w jaskrawych kolorach i poprzedzone grubymi warstwami zapraw. Zniekształciło to modelunek i sprawiło, że zatarte zostały częściowo subtelności detalu oraz kunszt średniowiecznego warsztatu. Dlatego konserwatorka usunęła XX-wieczne warstwy i dokonała gruntownego oczyszczenia rzeźby. Zachowane zostały jednak starsze warstwy zapraw, które nie wpływają negatywnie na estetykę. Podczas badań odkryto też fragmenty oryginalnej XV-wiecznej polichromii. Przeprowadzone analizy wykazały niebieski pigment azuryt, który stosowano od XIV do XV wieku, a także pigmenty czerwone, ochrę oraz czerwień organiczną z dodatkiem bieli ołowiowej. Konserwatorzy zidentyfikowali też srebro i złoto.
Odnalezione ślady pozwoliły na odtworzenie oryginalnej kolorystyki rzeźby oraz określenie odpowiedniego układu dekoracji. Ubytki drewna zostały uzupełnione specjalną masą. Konserwatorka nałożyła też nowe zaprawy klejowo-kredowe. ‒ Istotne było, aby zrekonstruowana polichromia podkreślała historyczny charakter rzeźby. Żeby nowa warstwa nie wyglądała zbyt współcześnie – tłumaczy Maja Potrawiak. Prócz farb akrylowych i konserwatorskich o spoiwie z żywicy użyła ona także srebra w płatkach oraz w proszku. ‒ W trakcie konserwacji przyjęliśmy kompromisowe podejście. Z jednej strony, ze względu na historię obiektu, zachowane zostały ślady naturalnego starzenia. Z drugiej odtworzyliśmy kluczowe elementy. Na podstawie zachowanych śladów można stwierdzić, że w XV wieku rzeźba prezentowała się podobnie jak teraz – zapewnia specjalistka.
Figura prezentowana w Muzeum Diecezjalnym to jedna z tak zwanych „pięknych Piet”. Był to styl, który w Europie rozpowszechniał się około 1400 roku, równolegle do nurtu „pięknych Madonn”. Charakteryzuje go daleko idąca idealizacja oraz liryzm. Maria ukazana została jako młoda, pełna urody i wdzięku niewiasta, odziana w bogato sfałdowaną suknię. Również wygląd ciała Chrystusa został nieco wyidealizowany. Leży on, a właściwie półsiedzi – zgodnie z ówczesnym kanonem – na łonie Matki Boskiej. Oznaki jego cierpienia uległy pewnemu złagodzeniu. Prace konserwatorskie przy dziele trwały 10 miesięcy, a sfinansowano je dzięki dotacji uzyskanej z Ministerstwa Kultury oraz wkładowi własnemu diecezji tarnowskiej.
Rzeźba została odkryta dość przypadkowo przez ks. Mieczysława Witalisa, dyrektora Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie. Tajemnicą pozostaje, skąd trafiła do wzniesionego w połowie XX wieku kościoła w Woli Mędrzechowskiej. Według jednej z teorii przybyła ze Szczucina. Dokonujący przy rzeźbie prac zabezpieczających prof. Józef Edward Dudkiewicz wskazywał na śląskie pochodzenie dzieła. Zapis o niej pojawia się w kronice parafialnej w 1961 roku. O tym, że była dla mieszkańców ważna, świadczy fakt zamieszczenia informacji o wysłaniu rzeźby do Krakowa.
Podobieństwo do „Opłakiwania Chrystusa”
Zupełnie inna jest Pieta Tarnowska, którą można oglądać kilkadziesiąt metrów od Piety z Powiśla. Chodzi o scenę z Bazyliki Katedralnej w Tarnowie. Tutaj harmonię i subtelną wewnętrzną głębię zastąpiła ekspresja, kontrast, a nawet pewnego rodzaju „teatralność” przedstawionej sceny. Rzeźba pochodzi z XVII wieku. Postać katedralnej Matki Bożej Bolesnej wykonana jest z drewna, polichromowana i złocona. Na podstawie badań drewna, złoceń i farby, wykonanych w 1977 r., ustalono czas powstania dzieła. Historycy sztuki dostrzegli podobieństwo figury z Tarnowa do fragmentu obrazu „Opłakiwanie Chrystusa” Van Dycka. Szczególnie spoglądająca w niebo postać Matki Bożej wydaje się tutaj niemal tożsama z dziełem najzdolniejszego ucznia Rubensa. Inne analogie dostrzegane przez specjalistów to podobieństwo do centralnego motywu epitafium Boimów, umieszczonego w kaplicy grobowej rodziny przy katedrze łacińskiej we Lwowie. Co ciekawe, było to ostatnie niedokończone dzieło pochodzącego z Wrocławia Jana Pfistera. To autor pomnika Ostrogskich, wzniesionego z marmuru i alabastru w tarnowskiej katedrze.

Wzrusza, koi i daje pocieszenie
Figura z Piety przedstawia Maryję trzymającą martwe ciało Syna prawą dłonią za bark. Jej lewa dłoń unosi rękę Chrystusa. Ciało Jezusa zdaje się osuwać z kolan. Twarz Maryi jest pełna smutku. Skierowany ku niebu wzrok wypatruje wsparcia, a usta Madonny są lekko otwarte. Z rzeźby bije doskonała znajomość anatomii. Była ona niezbędna do tak sugestywnego przedstawienia umęczonego ciała Syna. O ile można dyskutować, czy w Piecie tarnowskiej został wyobrażony spokój, to na pewno scenie nie brakuje dramatyzmu. Może wzruszać, koić i dawać pocieszenie. Nie znamy jej autora, ale w przypadku takich dzieł nie najważniejsze są sława mistrza czy dzieła. Istotne jest, jak ono samo wpływa na odbiorców.
Nie znamy też ani fundatora Piety, ani czasu sprowadzenia jej do kościoła katedralnego. Przypuszcza się, że pojawiła się tu podczas I wojny światowej. Pewne jest, że figura Matki Bożej Bolesnej od początku XX w. znajdowała się w południowym przedsionku katedry. Od początku była otoczona żarliwym kultem wiernych. Także i ta figura została poddana gruntownej konserwacji, która przywróciła jej pierwotny wygląd. Renowacja miała miejsce w roku 2000. Natomiast już pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku ze względu na wielki kult Pieta została przeniesiona do nawy Najświętszego Sakramentu i ustawiona po północnej stronie w nowym ołtarzu. Zaprojektował go dla niej i wykonał w brązie w roku 1986 artysta Czesław Dźwigaj. W zwieńczeniu wykorzystał motyw trzech krzyży z pomnika „Solidarności” w Gdańsku. Natomiast na podstawie znalazły się brązowe tablice ze scenami Siedmiu Boleści Matki Bożej.
Tarnowska Pieta jest uroczyście odsłaniania i zasłaniana przy dźwięku fanfar. Muzykę skomponowano dzięki staraniom ks. Władysława Pachoty i chóru Puellae Orantes. Przy ołtarzu wiszą liczne wota. W każdą środę przed Pietą odbywa się nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, a w piątki odmawiana jest tu Koronka do Siedmiu Boleści Matki Bożej. W 2006 r. bazylika katedralna została podniesiona do rangi sanktuarium maryjnego – Matki Bożej Bolesnej. Dlatego każdego roku we wrześniu odbywa się tu tygodniowy odpust, tzw. Tydzień Maryjny, kończony procesją ulicami Tarnowa z kopią Piety Tarnowskiej. Na obu wyobrażeniach Matka jest smutna, ale poważna. Nie lamentuje, nie rozpacza, dostojnie przeżywa i znosi swoje cierpienie. Taka postawa podkreśla jej boskość.
Jako samodzielny obraz Pieta ukształtowała się w XIII wieku. Jedna z teorii tłumacząca popularność motywu wywodzi go z wielkopiątkowego zwyczaju, podczas którego w porze modlitwy między Śmiercią na Krzyżu a Złożeniem do Grobu wspominano rany martwego Chrystusa, spoczywającego na kolanach Matki. W języku włoskim pietà oznacza współczucie, miłosierdzie albo litość, co wyraźnie określa charakter związanego z tym tematem rozpamiętywania.
# TEMI, Podróże, ciało Jezusa, Matka Boża Bolesna, Muzeum Diecezjalne, Pieta, Pieta Mędrzechowska, Pieta Tarnowska, Tarnów, ukrzyżowanie, Maja Potrawiak, Piotr Pasek, bazylika katedralna w Tarnowie, Wola Mędrzechowska, Mieczysław Witalis, Czesław Dźwigaj, Jan Pfister




![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)














![Remont placu na półmetku, a tarnowianie interweniują… [ZDJĘCIA] Remont plac przed katedrą](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2025/08/Remont-plac-przed-katedra-7-218x150.jpg)
![Rozpoczęły się prace przy tarnowskiej katedrze [ZDJĘCIA] Remont katedra](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2025/03/Remont-przy-katedrze-14-218x150.jpg)



