W podróży zawsze robię wiele zdjęć, które mają przypominać miejsca czy zdarzenia. Niektóre – czy ze względu na obiekt, czy okoliczności powstania – pozostają w pamięci bardziej niż inne.
Zwierzęta zawsze dostarczają wielu okazji do ciekawych kadrów. Bliskie spotkania, sceny polowań czy walk godowych, uczenie czy karmienie młodych… Z drugiej strony, w żadnej innej dziedzinie fotografii nie traci się tylu okazji do fantastycznych zdjęć, jak właśnie w fotografii przyrodniczej. Jak pisał Darwin, natura zasadniczo jest przewrotna i zwykle nie spełnia ludzkich oczekiwań…
Łowcy i zbieracze
Kiedyś, na przykład, treningowo zanurkowałam w całkiem przypadkowym jeziorku tylko po to, żeby sprawdzić nową maskę. I niespodziewanie znalazłam się oko w oko z wielkim wspaniałym sumem – bo znalazł się na tej samej głębokości i w tym samym miejscu, co ja. Oczywiście, o żadnych zdjęciach nie było mowy – ja nie miałam aparatu, a sum nie zamierzał czekać na sesję, zanurkował i zniknął w zielonej głębi. Moje spotkanie z królem jeziora pozostało nieudokumentowane. Nigdy też więcej podczas podwodnych spacerów nie spotkałam suma, choć zdarzało mi się fotografować szczupaki, skorpeny, skrzydlice, mureny, ośmiornice i kraby.
Kiedy jednak pływałam z maską przy skalistym wybrzeżu Hiszpanii, trafiłam na ciekawą scenę. Niewielka murena złapała rybę i – leżąc bezwładnie na dnie – mozolnie próbowała ją połknąć. Mozolnie, bo ryba była znacznie szersza, niż gardło podwodnego drapieżcy. Leżałam na wodzie nad tą sceną, patrząc, jak murena utknęła na płetwie grzbietowej zdobyczy, a jej zdobycz – wciąż jeszcze żywa – lśni w rozbłyskach słońca srebrną łuską. Trwało to na tyle długo, że choć morze było rozkołysane, a widoczność pod wodą nienajlepsza, udało mi się nakręcić sportową kamerką filmik o połykaniu.
Kiedy indziej, gdy po pływaniu położyłam się na skraju plaży, by się rozgrzać, i usnęłam na chwilę, po przebudzeniu dość nieoczekiwanie ujrzałam nad sobą przenikliwe oczy i ostry dziób. Nade mną stała mewa i przyglądała mi się badawczo, jakby oceniała, czy przypadkiem nie umarłam, bo wtedy może nadałabym się do jedzenia… O dziwo, moje spojrzenie wcale nie spłoszyło ptaka. Cofnął się może o dwa kroki i nadal badał mnie wzrokiem, więc z pozycji leżącej zrobiłam mewie portret.
Smoczy urok
Niewiele mam „selfie” ze zwierzętami. Jedyne zdjęcie z żółwiem morskim zrobiła mi na Galapagos mała dziewczynka, Lilou, córeczka mojej francuskiej sąsiadki. Ale przyznaję – to jedyne, niezbyt dobre zdjęcie lubię.
Galapagos jest oczywiście prawdziwym rajem dla amatorów fotografowania zwierząt. Można tu spotkać wielkie żółwie, najdziwniejsze ptaki, legwany morskie i lądowe oraz uchatki, rekiny i inne stworzenia morskie. Przy moim szczęściu okazało się oczywiście, że podczas mojej drugiej, dłuższej podróży po Galapagos na samym początku padł mi aparat fotograficzny. Musiałam sobie radzić z telefonem (wówczas to była komórka z maleńkim ekranem) i plastikowym kompaktem kupionym w sklepiku na Santa Cruz. Mimo to udało mi się zachować kilka obrazów – jak uchatki wylegujące się na ulicach, placach i przystankach głównego miasta wyspy San Cristobal, czy pelikany czekające w jednej kolejce z kupującymi przy straganach rybnych (sprzedawcy patroszyli ryby na miejscu i co jakiś czas wyrzucali ptakom wnętrzności). Do moich ulubionych należy portret legwana morskiego, który podczas wychodzenia z morza nakryty został falą niosącą piasek i dzięki temu wystąpił na plaży w białej masce.
Legwany z Galapagos są w ogóle niezwykle fotogeniczne. Jednemu z nich zrobiłam zdjęcie przy skrytkach Banco Pacifico, innemu – podczas marszu po pustej plaży, bo wyglądało to zupełnie jak obrazek z głębokiej prehistorii. Jeszcze inny po nurkowaniu w morzu wygrzewał się na plaży, a gdy próbowałam zrobić sobie z nim zdjęcie, pokazał mi język. Chyba nie zrobił tego specjalnie do zdjęcia – raczej chodziło o pozbycie się soli z organizmu lub o ochłodę.

W Malezji z kolei obserwowałam na plaży warany monitory, najbardziej chyba przypominające smoki. Sfotografowałam jednego, łykającego akrobatycznie rybę najeżkę, i innego, który wyłowił z fal truchło ryby głębinowej o wręcz kosmicznym wyglądzie. Na wyspie Perhentian niedaleko naszej restauracji dwa wielkie monitory urządziły sobie pojedynek – stojąc niemal w pionie i obejmując się łapami, napierały na siebie nawzajem, póki jeden nie obalił drugiego. Niestety, zdjęcia wyszły nie dość wyraźne, bo warany walczyły na granicy ostrego słońca i cienia, z czym światłomierz aparatu sobie nie poradził.
Poza tym jedliśmy wtedy obiad, a że po sezonie posiłki podawała tylko jedna restauracja na wyspie i tylko o jednej porze, większość gości była do bólu skupiona na jedzeniu.
Fauna kawiarniana
Wiele okazji do zdjęć miałam na Sri Lance, m.in. nad śródmiejskim jeziorem w historycznym mieście Anuradhapura. Jezioro było popularnym terenem spacerowym, otoczonym licznymi kawiarniami i restauracyjkami, a mimo to żyło tam także mnóstwo ptaków, wielkie warany, wiewiórki palmowe i inne zwierzęta. Zrobiłam tam najlepsze portrety czapli, jakie kiedykolwiek udało mi się zrobić, sfotografowałam także wężówkę, która nabiła na dziób rybę, a potem, manewrując nią nad wodą, próbowała połknąć. Innej okazji do fotek dostarczyła mi natomiast krowa, która – wszedłszy do kawiarnianego „ogródka”- złożyła ciężki łeb na stoliku.
W Malezji do jadłodajni zaglądały czasem dzioborożce. Te wielkodziobe ptaki siadały na oparciach krzeseł i czekały na okazję. Widziałam, jak podczas rodzinnego obiadu dziecko upuściło parówkę. Dzioborożec natychmiast przyskoczył, zręcznie podrzucił parówkę i złapał ją w karykaturalny dziób.
W Kolumbii natomiast fotografowałam psy na plaży. Kolumbijczycy lubią psy i trzymają ich sporo, natomiast karmią je bardzo oszczędnie, bo uważają, że powinny wyżywić się same. Psy próbują. A turyści chętnie dokarmiają żebrzące czworonogi. Toteż na Playa Blanca od wczesnego ranka gromady chudych psów oczekiwały na otwarcie plażowych restauracji. Sfotografowałam taką grupkę w towarzystwie człowieka sprzątającego wokół hotelu. Psy drzemią na piasku, podczas kiedy człowiek się krząta…Cóż, praca jest dla ludzi!
![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)



![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)













