Tam, gdzie krzemień szczęście przynosi

0
Sandomierz
Ratusz w Sandomierzu | fot. Mariusz Polański
REKLAMA

Został – jak Rzym – zbudowany na siedmiu wzgórzach. Już Gall Anonim w XII wieku wymieniał go – obok Krakowa i Wrocławia – jako najważniejszy ośrodek ówczesnego państwa polskiego. Sandomierz – bo o nim mowa – jest miastem niezwykłym i ze względu na wspaniałą przeszłość, której ślady widać na każdym kroku, i na ludzi z nim związanych. Zarówno tych, dzięki którym ocalał, jak i tych, dla których był inspiracją.

Od Tarnowa to nieco ponad 100 kilometrów, przez Pacanów i Tarnobrzeg. Dojazd wygodny i dobrze oznakowany. Potrzebujemy około półtorej godziny, by znaleźć się w innym świecie, zatopionym w historii, niosącym literackie konotacje. W Sandomierzu można się zakochać. I trzeba tu wracać. Jedna wizyta nie wystarczy, by poznać jego dziedzictwo. Na pewno nie wystarczy też jedna o nim opowieść.

Ucho Igielne i Brama Niebios, zamek królewski, Wąwóz Królowej Jadwigi, Collegium Gostomianum, zabytkowe kościoły, sarkofag księżniczki Adelajdy a wokół Góry Pieprzowe i Wisła. Nie dziw, że Sandomierz i okolice miasta inspirowały Stefana Żeromskiego, Jarosława Iwaszkiewicza czy Wiesława Myśliwskiego. A twórcy serialu „Ojciec Mateusz” właśnie tutaj umieścili jego akcję. Sandomierz można podziwiać na wiele sposobów, My zaczniemy od początku.

Krzemień pasiasty
Krzemień pasiasty | fot. Mariusz Polański

Rynek, brama i podziemia

W samym centrum średniowiecznego rynku stoi XIV-wieczny ratusz zwieńczony renesansową attyką. Jest uznawany za jeden z najpiękniejszych w kraju. Otacza go 30 zabytkowych kamienic. Niektóre z nich to prawdziwe perły architektury. Na pewno warto zwrócić uwagę na najpiękniejszą – kamienicę Oleśnickich (nr 10). To właśnie tutaj w 1570 roku luteranie, kalwini i bracia czescy podpisali zgodę sandomierską, czyli pakt wzajemnej tolerancji. Tu znajduje się też zejście do sandomierskich podziemi. Pod numerem 14 zobaczyć można Dom Mikołaja Gomółki – sławnego kompozytora, który tworzył na dworze króla Zygmunta Starego. Numerem 27 oznaczono Kamienicę Pod Ciżemką (obecnie hotel), należącą niegdyś do Węgra Lazarczyka – w której znaleziono średniowieczną cegłę z odciskiem buta. Warto też zwrócić uwagę na późnogotycką kamienicę pod numerem 4, XVI-wieczny „Konwikt Boboli” i klasycystyczny budynek z XIX wieku oznaczony „dwunastką”.

REKLAMA (2)

Kolejnym symbolem Sandomierza jest Brama Opatowska. Zbudowana w XIV wieku była jedną z czterech bram wjazdowych do miasta. Zwieńczona piękną attyką, dziś jest najwyższym punktem widokowym, z którego – przy dobrej widoczności – można oglądać obszar sięgający nawet 80 kilometrów. Na znajdującym się na jej szczycie tarasie widokowym można zorganizować kolację pod gwiazdami.

Podziemna Trasa Turystyczna, ze znajdującą się tam „Legendarną Komnatą” – wystawą prezentującą historię Sandomierza – daje możliwość zanurzenia się w średniowiecznej historii miasta. Idąc nią, musimy pokonać 470 metrów krętych korytarzy i odwiedzić 34 komnaty. By znaleźć się w jej najniższym punkcie, na 12 metrach głębokości, trzeba zejść po 364 schodach. Na powierzchnię wychodzimy na rynku, w sąsiedztwie ratusza.

Kiedyś w korytarzach były składy wina, soli i śledzi. Tu mieszkańcy kryli się przed systematycznie napadającymi na Sandomierz Tatarami. Dzięki podziemiom miasto ocalało.

Tablica na domu Mikołaja Gomółki
Tablica na domu Mikołaja Gomółki | fot. Mariusz Polański

Piękna Halina i dzielny żołnierz

Sandomierz w XIII wieku ocalał nie tylko dzięki podziemiom, ale przede wszystkim dzięki odwadze i poświęceniu pięknej córki miejscowego kasztelana.

Podczas najazdu w 1260 roku Tatarzy złupili miasto i zabili wielu jego mieszkańców. Zginął też kasztelan Piotr Krępa i większość jego rodziny. 27 lat później Tatarzy znów najechali Sandomierz. Córka kasztelana Halina była wówczas dorosłą, zamężną kobietą. Tym razem, podczas obrony miasta, zginął jej mąż. Gdy mieszkańcy zdecydowali o poddaniu się, postanowiła sama rozprawić się z najeźdźcami. Poszła wprost do tatarskiego obozu, który rozłożył się wokół miasta. Pojmana przez straże, zaproponowała dowódcy, że pomoże mu wejść do Sandomierza. Nie wyczuł podstępu. Pozwolił, by Halina poprowadziła jego wojsko podziemnymi korytarzami. Gdy zeszli na dół, mieszkańcy zasypali wejścia ogromnymi głazami. Długo Tatarzy krążyli w podziemiach, zanim zorientowali się, że kobieta ich oszukała. Zanim Halina została zamordowana przez wściekłych najeźdźców, zdążyła przez szczelinę wypuścić na zewnątrz ptaka. Sandomierzanie wiedzieli, że miasto zostało uratowane, a jego bohaterska obrończyni na zawsze zostanie w podziemiach wraz z tatarskim wojskiem, które czekała śmierć głodowa.

REKLAMA (3)

Wiele wieków później Sandomierz znów mógł być doszczętnie zniszczony. Był lipiec 1944 roku. Rosyjski front podszedł pod miasto, które wciąż było w rękach Niemców. Pułk dowodzony przez Wasyla Skopenkę jako pierwszy znalazł się na lewym brzegu Wisły. Stamtąd podpułkownik podziwiał panoramę miasta. Wiedział, że znajduje się tam wiele cennych zabytków. Wiedział, że jeżeli poprowadzi atak „od czoła” będą musiały być zniszczone. Zdecydował się rozpocząć walkę ze skrzydeł, tak by jak najbardziej zminimalizować straty. Plan się powiódł. Sandomierskie zabytki ocalały. Pułk Skopenki otrzymał miano „Sandomierskiego”. On sam awansował na stopień pułkownika. Zginął kilka miesięcy później – podczas walk o Wrocław. W szpitalu, tuż przed śmiercią, poprosił, by go pochowano w Sandomierzu. Wśród kolegów, którzy polegli, wyzwalając piękne miasto. Leży na cmentarzu wojennym. Tam też znajduje się jego pomnik.

Kamień optymizmu

Już starożytni Grecy używali go jako ochronę przed gniewem bogów i złymi emocjami. Celtowie krzemowe ostrza osadzali w srebrze, nosząc jako ochronę przed demonami. Dziś krzemieniowi pasiastemu przypisuje się zdolność potęgowania wewnętrznej energii. To ważne w trudnych życiowych sytuacjach. Krzemień poprawia także wygląd skóry, paznokci i włosów. Przede wszystkim jednak krzemień pasiasty to kamień optymizmu. Daje pozytywne nastawienie do życia i odpycha złe myśli. Jest idealny dla osób zmęczonych pracą.

Krzemień pasiasty występuje tylko w jednym miejscu na świecie – na ziemi sandomierskiej. Jest rzadszy od diamentu – najdroższego kamienia na ziemi.

Spopularyzował go miejscowy artysta Cezary Łutowicz, który już 40 lat temu zaczął go używać, wytwarzając biżuterię. Dziś jest w ofercie najlepszych sklepów jubilerskich. Oczywiście, spotkamy go w Sandomierzu. Pracowania Cezarego Łutowicza znajduje się przy placu Poniatowskiego (obok Urzędu Miasta). Cenny kamień można znaleźć w miejscowych galeriach, na stoiskach i w Muzeum Ziemi Sandomierskiej. Bo miasto jest promowane jako Światowa Stolica Krzemienia Pasiastego. Widomym tego znakiem jest ogromna instalacja – 80-kilogramowy pierścień z krzemiennym kamieniem, na którym znajduje się logo Sandomierza.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze