Niecieczanie lepsi w Krakowie

0
termalica
Pokonanie „Pasów” 3:1 to kolejny krok piłkarzy Termaliki do głównego celu w tym sezonie, czyli gry w grupie mistrzowskiej po zakończeniu zasadniczej części rozgrywek
REKLAMA

Niecieczanie umocnili zarazem swoją pozycję w czołówce ekstraklasowej tabeli, w której aktualnie zajmują miejsce na najniższym stopniu podium. W tym roku piłkarze Bruk‑Betu Termaliki zagrają jeszcze trzy ligowe mecze. Już w najbliższy piątek przed własną publicznością zmierzą się w ważnej konfrontacji z Zagłębiem Lubin.
W poprzedniej kolejce ekipa Bruk‑Betu Termaliki odżyła. Zespół, który niedawno złapał zadyszkę, przegrywając trzy kolejne spotkania z rzędu, na wyjeździe w Gdyni przerwał złą serię i pokonał 3:1 tamtejszą Arkę. W piątkowym meczu z Cracovią w ramach 17. serii spotkań kibice „Słoników” liczyli więc na kolejną wygraną, tym bardziej że krakowianom w tym sezonie daleko do dobrej dyspozycji z poprzednich rozgrywek – „Pasy” borykają się z różnymi problemami, zajmują miejsce w dolnej części tabeli, a w czterech poprzednich spotkaniach nie potrafiły zwyciężyć. Co więcej, na początku tego sezonu „Słoniki” przed własną publicznością już raz pokonały Cracovię.
Piłkarze klubu z Niecieczy (mimo znacznie większego dorobku punktowego, wyższej pozycji w tabeli i teoretycznego statusu faworyta) nie lekceważyli jednak rywali, a trener Michniewicz podkreślał wręcz, że drużynę czeka trudny mecz. Na dodatek przed spotkaniem okazało się, że nie będzie mógł wystąpić w nim Vladislavs Gutkovskis, który doznał kontuzji naderwania więzadła pobocznego i prawdopodobnie nie zagra już do końca roku. Szkoleniowiec nie mógł też skorzystać z usług pauzującego za czerwoną kartkę Dalibora Plevy, ale dodać należy, że również drużyna Jacka Zielińskiego nie wystąpiła w optymalnym zestawieniu.

Derby województwa dla gości
Początek piątkowego meczu na stadionie przy ulicy Kałuży nie zwiastował dalszego rozwoju wydarzeń. Cracovia od pierwszych minut grała bardzo aktywnie, a piłkarze Bruk‑Betu Termaliki musieli wytrzymać napór rywala pod własną bramką. Z akcji „Pasów” niewiele jednak wynikało, a nieoczekiwanie to „Słoniki” jako pierwsze trafiły do bramki, gdy w 10. minucie świetne podanie Vlastimira Jovanovica efektownie zakończył golem Patrik Misak. Nie minęło pół godziny gry, a goście prowadzili już różnicą dwóch trafień za sprawą Kornela Osyry, który wykorzystał w 25. minucie dośrodkowanie z rzutu rożnego. Niecieczanie grali potem bardzo mądrze – skupiali się na defensywie, co jakiś czas próbując wyprowadzić kontrę. Cracovia z kolei chciała zdobyć bramkę kontaktową, ale grała wyjątkowo nieporadnie, a goście pewnie przerywali jej ofensywne poczynania.
– Przyjechaliśmy do wymagającego rywala, spodziewaliśmy się trudnego meczu i tak też się zaczął. Cracovia zepchnęła nas do głębokiej defensywy, ale graliśmy uważnie, starając się przetrwać pierwsze minuty. Wiedzieliśmy też, że wraz z upływem czasu pojawią się szanse przejęcia piłki i kontrataku. Strzeliliśmy dwa gole, ale w przerwie powiedzieliśmy sobie, że potrzebujemy jeszcze jednej bramki – mówił po spotkaniu Czesław Michniewicz, już wcześniej skądinąd znany ze swojego twierdzenia, że 2:0 to niebezpieczny wynik. – Obawialiśmy się tego, że rywale mogą odrobić stratę, ale na szczęście dla nas bramki padały w dobrym momencie.
W drugiej połowie faktycznie niepokoje Michniewicza częściowo sprawdziły się, bo trener Cracovii dokonał szybkich zmian, a zespół w 68. minucie wreszcie zdołał pokonać Krzysztofa Pilarza, gdy wprowadzony w tej części spotkania Mateusz Szczepaniak po dobitce zdobył kontaktowego gola. Niecieczanie zareagowali jednak bardzo szybko i właściwie, tłumiąc po chwili doping fanów „Pasów”. Stało się tak dzięki bramce na 3:1 zdobytej ponownie po akcji Jovanovica i Misaka – pierwszy z nich znów podawał, drugi precyzyjnym uderzeniem ustalił wynik spotkania (co ciekawe, strzelec dwóch bramek początkowo miał w ogóle nie zagrać w podstawowym składzie, a trener mówił potem, że na zmianę planów wpłynęła kontuzja Gutkovskisa). Do końca meczu „Słoniki” broniły się już skutecznie, z kolei zrezygnowana Cracovia nie była w stanie odmienić losów pojedynku.
„Pasy” w piątek zagrały jedno ze swoich najgorszych spotkań w tym sezonie, a na konferencji prasowej trener Jacek Zieliński ocenił grę swoich podopiecznych jako tragiczną i przepraszał zawiedzionych kibiców. Nie zmienia to jednak faktu, że piłkarze klubu z Niecieczy w Krakowie znakomicie wykorzystali te atuty, które były ich znakiem rozpoznawczym we wcześniejszych wygranych spotkaniach – bardzo sprawna defensywa, niepozostawianie rywalom wolnej przestrzeni i skuteczne kontrataki (obronne poczynania „Słoników” docenił zresztą także Zieliński).
– Zagraliśmy dobre spotkanie, udało się zrealizować wszystkie zadania, które mieliśmy nakreślone przez trenera. Cracovia utrzymywała się przy piłce, ale to my strzeliliśmy bramki i to jest najważniejsze – oceniał bramkarz klubu z Niecieczy, dla którego piątkowy mecz był wyjątkowy, bo Pilarz w tym roku trafił do Bruk‑Betu Termaliki, a poprzednie sezony spędził właśnie w ekipie „Pasów”. – Cieszymy się z trzech punktów tym bardziej, że zdobyliśmy je na wyjeździe.

Cracovia – Bruk‑Bet Termalica Nieciecza 1:3 (0:2).

REKLAMA (2)

Misak 10., 70. min., Osyra 25. min., Szczepaniak 68. min. Bruk‑Bet Termalica: Pilarz – Fryc, Osyra, Putiwcew, Guilherme, Misak (80’ Kędziora), Jovanović, Kupczak, Babiarz, Gergel (85’ Wróbel), Stefanik (66’ Guba).

REKLAMA (3)

Miniaturka Atletico Madryt
Po weekendowej serii spotkań ekipa z Niecieczy plasuje się na 3. miejscu w tabeli, wyprzedzając takie utytułowane w ostatnich latach kluby jak Legia Warszawa, Lech Poznań czy Wisła Kraków. Przed „Słonikami” znajdują się jedynie Jagiellonia Białystok i Lechia Gdańsk, ale – co najważniejsze – drużyna z niewielkiej miejscowości pod Tarnowem niemal od początku rozgrywek utrzymuje pozycję w ścisłej czołówce zestawienia Lotto Ekstraklas. Niecieczanie w sumie wygrali już dziewięć meczów, trzykrotnie remisowali, a pięciokrotnie przegrywali swoje spotkania.
Statystyki klubu mogły być jeszcze lepsze, gdyby nie niedawna seria trzech przegranych z rzędu, którą ostatnio „Słoniki” przezwyciężyły za sprawą zwycięstw 3:1 z Arką i Cracovią. Trener drużyny podkreśla, że właśnie w tych dwóch spotkaniach ekipa Bruk‑Betu Termaliki wróciła do stylu gry, który wcześniej zapewniał jej punkty. W meczu w Krakowie goście krócej utrzymywali się więc przy piłce, oddali mniej strzałów, wymienili znacznie mniej podań, ale zarazem stworzyli sobie znacznie lepsze szanse bramkowe i potrafili je wykorzystać.
– Byliśmy nauczeni doświadczeniem trzech przegranych spotkań, w których bez efektu prezentowaliśmy bardziej otwartą piłkę. W meczu z Cracovią i Arką zagraliśmy konsekwentnie, tak jak na początku sezonu – mówił po piątkowym spotkaniu trener Michniewicz, podkreślając efektywność przyjętej taktyki. – Kiedy zostałem trenerem w Niecieczy, określiliśmy potencjał drużyny, zastanowiliśmy się, jak możemy bronić i w jaki sposób zdobywać bramki. Chcieliśmy grać inaczej niż w poprzednim sezonie, bo zespoły prowadzone przeze mnie bazują na organizacji gry, wyprowadzaniu kontrataków. Dostosowaliśmy więc sposób zdobywania punktów do potencjału, którym dysponujemy. Chłopcy lubią ciężko pracować, nie męczy ich bieganie za piłką, gdy w meczach mamy mniejsze jej posiadanie i liczbę podań. Ktoś kiedyś powiedział, że jesteśmy miniaturką Atletico Madryt, bo wszyscy pracujemy w defensywie i czasami to przynosi efekt.
Rezultaty takiego stylu gry są na razie okazałe, a klub z Niecieczy znajduje się na dobrej drodze do zrealizowania głównego celu w tym sezonie, czyli gry w grupie mistrzowskiej po zakończeniu zasadniczej części rozgrywek. Te bliższe dążenia są z kolei związane z ostatnimi trzema tegorocznymi spotkaniami przed zimową przerwą, w których „Słoniki” zmierzą się kolejno z Zagłębiem Lubin, Górnikiem Łęczna oraz Pogonią Szczecin.
Już w najbliższy piątek w meczu 18. kolejki gospodarze zagrają w Niecieczy z przyjezdnym Zagłębiem. To istotne spotkanie, bo lubinianie również plasują się w górnej części tabeli i potrafią być niewygodnym przeciwnikiem, o czym piłkarze Bruk‑Betu Termaliki przekonali się już pod koniec lipca, gdy w Lubinie ulegli 0:2, przegrywając wówczas pierwszy mecz w sezonie. Piłkarze chcieliby zrewanżować się za tamten wynik, umocnić swoją pozycję w czołówce zestawienia i zarazem zrehabilitować się przed własną publicznością za poprzednią przegraną z Koroną Kielce, która była pierwszą porażką gospodarzy na stadionie w Niecieczy. „Słonikom” może sprzyjać fakt, że podopieczni trenera Piotra Stokowca znaleźli się w listopadzie w gorszym momencie, przegrali trzy poprzednie mecze i w efekcie stracili wcześniejsze miejsce na podium tabeli. Stokowiec po ostatniej wyraźnej porażce z Lechem Poznań zapowiadał jednak, że jego drużyna zrobi wszystko, aby wrócić na właściwe tory przed końcem rundy, a sztab szkoleniowy i piłkarze Bruk‑Betu Termaliki przekonują, że w piątek czeka ich wymagająca konfrontacja.
– Cieszymy się, że zdobyliśmy już tyle punktów, ale jest jeszcze dużo do zdobycia i będziemy o nie walczyć. Teraz czeka nas bardzo trudne spotkanie z Zagłębiem – mówi Krzysztof Pilarz.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze