– Ten mecz pokazał, że I liga będzie bardzo trudna dla spadkowiczów – mówi trener Jacek Zieliński. O kolejne zwycięstwo, ale pierwsze w sezonie przed własną publicznością, drużyna z Niecieczy zagra w najbliższą sobotę z przyjezdnym ŁKS-em Łódź.
Inauguracja rozgrywek była dla Bruk-Betu Termaliki nieudana i bolesna. Spadkowicz z ekstraklasy przegrał na własnym obiekcie 1:2 z Bytovią Bytów, mimo że przed spotkaniem był uważany za zdecydowanego faworyta. Niecieczanie nie rozpamiętywali jednak porażki, ale szybko zaczęli przygotowania do kolejnego pojedynku, w którym chcieli się zrehabilitować.
W ramach 2. kolejki „Słonie” grały w ubiegłą sobotę w Bielsku-Białej z Podbeskidziem. Rywal był bardzo wymagający, bo przed dwoma laty spadł z ekstraklasy, a od tego czasu próbuje do niej powrócić i co roku znajduje się w gronie pretendentów do awansu. Podbeskidzie lepiej zaczęło też sezon, bo na inaugurację wygrało w Katowicach z GKS-em. Ale o tym, że klub z Bielska-Białej można wysoko pokonać, świadczyło niedawne przedsezonowe spotkanie sparingowe, w którym ekipa Bruk-Betu Termaliki wygrała 5:2.
Sobotni mecz aż tak nie obfitował w bramki, ale kibiców nie zawiódł, bo na boisku działo się sporo, a od początku tempo było wysokie. Obydwie drużyny zdecydowały się grać ewidentnie ofensywnie, co miało przełożenie na stwarzane sytuacje.
Pierwsza bramka padła w 18. minucie. Wydawało się wówczas, że to gospodarze wyjdą na prowadzenie, ale Dariusz Trela świetnie obronił strzał Valerijsa Sabali, a chwilę później „Słonie” przeprowadziły szybką kontrę, po której efektownie i skutecznie zza pola karnego uderzył Florin Purece. To druga bramka Rumuna w tym sezonie i druga po pięknym strzale z dystansu. Gospodarze na własnej skórze odczuli prawdziwość powiedzenia, że niewykorzystane sytuacje się mszczą.
W dalszej części pierwszej odsłony kibice nie zobaczyli już bramek, ale gra była ciekawa. Podbeskidzie ambitnie nacierało i powinno wyrównać, jednak świetnie pomiędzy słupkami spisywał się Trela. Niecieczanie też nie pozostawali dłużni i próbowali swoich sił przede wszystkim po kontratakach.
Druga połowa także była dynamiczna. Po niespełna godzinie gry gospodarze wyrównali, gdy głową skutecznie uderzył Kamil Kostor. 18-letni wychowanek Podbeskidzia zanotował świetne wejście, bo ledwie dwie minuty wcześniej pojawił się na placu gry.
Stracona bramka nie podcięła jednak skrzydeł Bruk-Betowi Termalice. Goście nadal płynnie przesuwali się z obrony do ataku, co w 65. minucie zaowocowało kolejną skuteczną akcją, po której strzałem z linii pola karnego trafił Vladislavs Gutkovskis. – Jestem zadowolony z przebiegu meczu. Po stracie bramki potrzebowaliśmy drugiego gola. Udało nam się go strzelić. Wprowadził spokój w nasze poczynania – komentował później Łotysz, który był jednym z najaktywniejszych piłkarzy „Słoni” na boisku.
W końcówce meczu gospodarze zaatakowali jeszcze bardziej, ale byli nieskuteczni, a goście z kolei dobrze spisywali się w defensywie. Drużyna Bruk-Betu Termaliki zakończyła więc spotkanie bez straty kolejnej bramki, ale ze stratą zawodnika, bo w 84. minucie czerwoną kartkę ujrzał Bartosz Szeliga. Jednym z bohaterów pojedynku był Trela, który tuż przed końcem wybronił zwycięstwo.
– Ten mecz pokazał, że I liga będzie bardzo trudna dla spadkowiczów. Wygraliśmy z dobrym i bardzo groźnym zespołem – podsumowywał trener Zieliński. – Mecz był wyrównany, sytuacje stwarzały obydwie strony. Cieszę się, że nie daliśmy się wgnieść w bramkę i dobrze zareagowaliśmy po straconym golu. To bardzo ważne punkty, po przegranej z Bytovią nie mogliśmy sobie pozwolić na ich stratę. Gratuluję chłopakom wywalczenia sobie zwycięstwa na boisku, bo Podbeskidzie postawiło poprzeczkę bardzo wysoko. To było dobre spotkanie dla kibiców.
Po dwóch seriach spotkań na czele tabeli znajduje się Odra Opole, która jako jedyny klub dwukrotnie zdobywała komplet punktów. Za nią z czterema „oczkami” w dorobku znajdują się Raków Częstochowa, Wigry Suwałki i Bytovia Bytów, a ekipa Bruk-Betu Termaliki plasuje się obecnie na 5. miejscu. To efekt bilansu bramkowego, bo identyczny dorobek punktowy ma jeszcze pięć innych klubów.
Niecieczanie pierwsze w tym sezonie punkty zdobyli na wyjeździe. Kibice liczą, że w następnej kolejce zapunktują też u siebie. Okazja ku temu nadarzy się już w najbliższą sobotę, kiedy „Słonie” zmierzą się na domowym obiekcie z ŁKS-em Łódź. Mecz rozpocznie się o godzinie 17:00.
Łódzki klub jest sporą niewiadomą, bo to jeden z beniaminków, który w ostatnim sezonie zanotował drugi awans z rzędu, a w lecie dokonał kilku ciekawych transferów. Nowym trenerem został Kazimierz Moskal, niegdyś szkoleniowiec Bruk-Betu Termaliki. Jego podopieczni mają obecnie ten sam dorobek punktowy, co zespół z Niecieczy. Na inaugurację pokonali na wyjeździe 1:0 Chrobrego Głogów, a w miniony weekend przegrali u siebie 0:1 z GKS-em Katowice.
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:2 (0:1).
Purece 18. min., Kostorz 59. min., Gutkovskis 65. min. BBT: Trela – Szeliga, Kupczak, Putiwcew, Grzelak, Skóraś, Jovanović, Miković (86’ Sadzawicki), Purece (64’ Stefanik), Kiełb (64’ Gergel), Gutkovskis.






















