Choć różnice w czołówce są minimalne, to „Słoniki” są jednym z faworytów w walce o awans, co zwiastuje pasjonującą końcówkę sezonu.
Początek maja to wytężony czas dla pierwszoligowców. Kluby rozgrywają spotkania co trzy‑cztery dni i systematycznie zmienia się także układ sił w ligowej tabeli. Od kilku tygodni na czele znajduje się jednak Termalica, która rozdrażniona ostatnią porażką z Miedzią Legnica liczyła na zwycięstwo w środowym meczu z Wartą Poznań. Do Niecieczy przyjechała bowiem drużyna, która ma sporo problemów i w tym sezonie walczy wyłącznie o uniknięcie spadku, więc gospodarze byli zdecydowanym faworytem.
Warta bez szans
Trener Kazimierz Moskal ostrzegał przed spotkaniem, że nie można lekceważyć rywala, a jego słowa potwierdziły się na boisku. Warta jest zdeterminowana, by utrzymać się w rozgrywkach, więc nie przestraszyła się lidera tabeli. Co prawda w pierwszej połowie Termalica atakowała, ale poznaniacy skutecznie się bronili, nie wykorzystując przy okazji swoich szans bramkowych. Tuż przed końcem pierwszej połowy Marcin Trojanowski zmarnował świetną sytuację, przegrywając pojedynek z Sebastianem Nowakiem.
Okazało się jednak, że Warcie wystarczyło sił tylko na 45 minut spotkania. W drugiej części meczu Termalica zdecydowanie dominowała. Świetnie prezentował się Emil Drozdowicz, który trafił do bramki rywala w 48. i 66. minucie. Gospodarze kontrolowali sytuację na boisku, a w końcówce wynik podwyższył jeszcze Dariusz Pawlusiński, który w swoim stylu uderzył z dystansu i zdobył swojego trzynastego gola w sezonie. Termalica po raz pierwszy w historii pierwszoligowych występów pokonała Wartę Poznań.
– Wiedzieliśmy, że czeka nas bardzo trudny mecz – komentował trener Kazimierz Moskal. – Wyszarpaliśmy tę wygraną. Wynik może wskazywać, że było dla nas łatwo, miło i przyjemnie. W pierwszej połowie nic na to nie wskazywało. Najważniejsze, że zdobyliśmy komplet punktów.
Po meczu z Wartą Termalica umocniła się na czele pierwszoligowej tabeli, mając na swoim koncie 58 punktów. Tym samym niecieczanie już teraz poprawili swój wynik z poprzedniego sezonu, który wtedy zakończyli z dorobkiem 56 punktów.
– Przychodząc do Niecieczy, zdawałem sobie sprawę, że będę porównywany z Duszanem Radolskim – mówi Moskal. – Dzięki dziś zdobytym punktom mamy ich więcej niż w poprzednim sezonie. Ten dorobek nie zaspokaja naszych ambicji. Zrobimy wszystko, żeby go powiększyć, dążymy do realizacji naszego celu. Walczymy o awans, choć nie będzie łatwo. Czeka nas jeszcze sześć kolejek, w których wszystko może się zdarzyć.
Termalica Bruk‑Bet – Warta Poznań 3:0 (0:0). Drozdowicz 48. min., 66 min., Pawlusiński 89. min. Termalica: Nowak – Pielorz, Czerwiński, Nalepa, Jarecki, Piotrowski (56’ Pawlusiński), Horvath, Lipecki, Kaczmarczyk (60’ Rybski), Ceglarz, Drozdowicz (75’ Biskup).
Krakowski bój
Hitem 29. kolejki I ligi miał być niedzielny mecz Termaliki z Cracovią, rozgrywany na stadionie przy ulicy Kałuży. Cracovia, której nieskrywanym celem jest wywalczenie awansu do ekstraklasy, przegrała kilka dni wcześniej 1:3 z Zawiszą Bydgoszcz i do Termaliki traciła w tabeli siedem punktów. „Pasy” musiały więc koniecznie wygrać to spotkanie, tym bardziej że chciały zrewanżować się za przegraną 0:2 z rundy jesiennej.
Niedzielny mecz miał wiele podtekstów. Dariusza Pawlusińskiego, który przez pięć lat był graczem Cracovii, kibice przywitali transparentem „Witamy w domu”. Karol Piątek i Łukasz Szczoczarz także występowali w krakowskim klubie, a niegdyś piłkarzem i trenerem konkurującej z „Pasami” krakowskiej Wisły był Kazimierz Moskal. Szkoleniowiec Termaliki studził jednak nastroje, mówiąc, że to po prostu kolejny mecz, którego wynik o niczym nie przesądza.
W pierwszej połowie Cracovia nie przypomniała jednak drużyny, która musi wygrać to spotkanie. Niecieczanie grali lepiej, prezentowali wyższe umiejętności i byli dobrze ustawieni taktycznie. Potwierdzeniem przewagi Termaliki był gol skutecznego ostatnio Emila Drozdowicza z 19. minuty meczu. Choć napastnik miał jeszcze jedną szansę na zdobycie gola, to trafił w bramkarza Cracovii. Przed przerwą gospodarze przypomnieli chyba sobie o trudnej sytuacji, zaczęli grać nieco lepiej i w 41. minucie wyrównali po golu Mateusza Żytki.
Druga część meczu nie była już tak udana dla niecieczan, którzy mieli większe kłopoty z drużyną Cracovii. Gospodarze prezentowali się lepiej i w 68. minucie Edgar Bernhardt zapewnił im prowadzenie. Niemiec dobił uderzenie Marcina Budzińskiego, który z kolei dostał podanie od Saidi Ntibazonkiza. Burundyjczyk zagrał w Cracovii po rocznej przerwie, którą spowodowała kontuzja. Choć Termalica w końcówce próbowała jeszcze doprowadzić do remisu, to albo strzelała niedokładnie, albo świetnie spisywał się bramkarz Krzysztof Pilarz, który został krakowskim bohaterem meczu. Kibice obydwu drużyn nie mogli być jednak rozczarowani, bo spotkanie obfitowało w ciekawe zagrania, interesujące akcje, walkę i zmiany wyniku.
– Sztuką było przegrać w dzisiejszym meczu, bo zagraliśmy dobre spotkanie – ironizował Kazimierz Moskal. – Możemy żałować, że nie wykorzystaliśmy okazji w pierwszej połowie, gdy rywal był w trudnej sytuacji. Mamy obecnie cztery punkty przewagi nad Cracovią, zatem w walce o ekstraklasę może się jeszcze sporo wydarzyć.
– Pierwszego gola straciliśmy po prostym błędzie, ale na szczęście zdobyliśmy bramkę do szatni. W drugiej połowie to my dominowaliśmy i wygraliśmy bardzo ważny mecz – komentował Wojciech Stawowy, trener Cracovii. – Uważam, że zasłużenie. Awansowaliśmy na pozycję wicelidera i teraz tylko od nas zależy, by nie stracić tego miejsca.
Pięć kolejek przed końcem sezonu sytuacja w czołówce I ligi bardzo się skomplikowała i co najmniej cztery drużyny mają realną szansę na awans do ekstraklasy. Termalica posiada obecnie cztery punkty przewagi nad drugą w tabeli Cracovią i trzecią Flotą Świnoujście, a pięć punktów nad czwartą Zawiszą Bydgoszcz. Flota ma jednak jeszcze do rozegrania zaległe spotkanie z Sandecją. W najbliższą niedzielę Termalica zagra u siebie o godz. 12:30 z Bogdanką Łęczna i jeśli chce uniknąć sytuacji z poprzedniego sezonu, powinna to spotkanie wygrać.
Cracovia – Termalica Bruk‑Bet 2:1 (1:1). Drozdowicz 19. min., Żytko 41. min., Bernhardt 68 min. Termalica: Nowak – Piątek, Czerwiński, Nalepa, Pielorz, Pawlusiński, Horvath, Lipecki, Ceglarz (67’ Kaczmarczyk), Jarecki (81’ Andrzej Rybski), Drozdowicz (75’ Sobczak).






















