Niedzielne spotkanie Termaliki cieszyło się dużym zainteresowaniem kibiców z regionu, a bilety na mecz sprzedały się bardzo szybko. Do Mielca przyjeżdżał bowiem Lech Poznań – mistrz kraju z poprzednich rozgrywek i jedna z najlepszych polskich drużyn w ostatnich latach. Popularny „Kolejorz” jeszcze w czwartek rozgrywał rewanżowy mecz z Videotonem Szekesfehervar, a po zwycięstwie zakwalifikował się do fazy grupowej Ligi Europy. Mogłoby się wydawać, że beniaminek z Niecieczy będzie bez szans w starciu z takim rywalem, tyle że Lech przeżywa ostatnio spory kryzys.
Poznanianie rozpoczęli ten sezon bardzo słabo. Przed niedzielnym spotkaniem 7. kolejki mieli dużo powodów do niepokoju, bo wygrali dotychczas tylko jeden mecz, raz też zremisowali, a w konsekwencji w ligowej tabeli znajdowali się tuż za Termaliką. Konfrontacja z beniaminkiem dla drużyny Macieja Skorży była wielką szansą na to, aby wreszcie zacząć prezentować się lepiej i wygrywać. „Słoniki” rozpoczęły jednak bardzo zmotywowane – chciały kontynuować passę zwycięstw w roli gospodarza, a przy okazji sprawić radość swoim kibicom.
Odmienne połowy
Spotkanie w Mielcu miało dwie odsłony. W pierwszej połowie Termalica grała bardzo dobrze, kontrolując sytuację na boisku. Goście nie byli w stanie poważniej zagrozić bramce Sebastiana Nowaka, a „Słoniki” grały roztropnie i skutecznie. W efekcie po kwadransie objęły prowadzenie za sprawą trafienia Wojciecha Kędziory. Lech po raz kolejny w tym sezonie rozpoczął spotkanie od straty bramki, a Termalica na tym nie poprzestała. Po znakomitej zespołowej akcji w 26. minucie gola zdobył Dalibor Pleva i do przerwy gospodarze zasłużenie prowadzili.
Mecz odbywał się w olbrzymim upale, ale mimo tego w drugiej części spotkania piłkarze obydwu drużyn grali z wielkim poświęceniem, a widowisko mogło się podobać. Po przerwie to Lechici zaczęli dominować, zaś gospodarze bronili się przed stratą gola, szukając swoich szans w kontratakach. Zaangażowanie „Kolejorza” przyniosło efekt, bo w 69. minucie trafił Dariusz Formella.
Termalica szczęśliwie odpierała kolejne ataki, a zmiennicy wspomogli zmęczonych kolegów. Co więcej, gospodarze nie ograniczali się do obrony, ale próbowali wykorzystać fakt, że Lech musiał zagrać ofensywniej. Dzięki temu tuż przed końcem „Słoniki” raz jeszcze pokazały swoje umiejętności, a na 3:1 podwyższył Bartłomiej Babiarz. I choć w tej połowie Lech zagrał lepiej, to nikt nie miał wątpliwości, że zwycięstwo należało się beniaminkowi.
– To jest dla nas szczęśliwy dzień. Mimo strasznego upału zagraliśmy bardzo mądrze, zdyscyplinowani taktycznie. Wygraliśmy w pełni zasłużenie – podsumował zadowolony Piotr Mandrysz. – Do przerwy dwie ładne akcje dały nam prowadzenie, mecz był pod kontrolą. W drugiej połowie goście przejęli inicjatywę, na szczęście straciliśmy tylko jedną bramkę. Dokonane zmiany ofensywne sprawiły, że stworzyliśmy swoje sytuacje. Nie mamy takich umiejętności jak Lech, musieliśmy nadrabiać gonitwą za piłką i to właśnie dali mi zmiennicy.
Termalica Bruk-Bet Nieciecza – Lech Poznań 3:1 (2:0).
Kędziora 16. min., Pleva 26 min., Formella 69. min., Babiarz 88. min. Termalica Bruk-Bet: Nowak – Fryc, Sołdecki, Stano, Jarecki, Biskup (75’ Drozdowicz), Pleva, Babiarz, Foszmańczyk (69’ Liczka), Plizga (80’ Smuczyński), Kędziora.
Zespół z charakterem
Termalica rozpoczęła sezon od trzech przegranych. Pojawiły się wtedy głosy, że zespół będzie jedynie dostarczał punkty innym drużynom. Ale już w pierwszych spotkaniach – nawet tych nieudanych – beniaminek pokazywał charakter. Zwycięstwa na stadionie w Mielcu sprawiły zaś, że „Słoniki” są już zupełnie inaczej postrzegane, a ich ligowa sytuacja jest przyzwoita. Obecnie Termalica zajmuje 11. miejsce w tabeli, wyprzedzając tym samym pięć innych ekip. Sezon dopiero się rozpoczyna, więc różnice w czołówce wciąż są małe, a strata do wicelidera wynosi tylko trzy punkty.
W najbliższy weekend ekstraklasowe rozgrywki pauzują z powodu meczów reprezentacyjnych. W sobotę Termalica ma rozegrać towarzyski mecz w Tuchowie w ramach obchodów jubileuszu 90-lecia tamtejszej Tuchovii. W kolejnym ligowym meczu „Słoniki” wystąpią 12 września w Krakowie, a ich rywalem będzie właśnie wicelider tabeli, czyli Cracovia.
Na razie Termalica wygrała wszystkie mecze w roli gospodarza. Co prawda nie występuje jeszcze na własnym obiekcie, bo tam nadal trwają prace modernizacyjne, ale w Mielcu słychać doping kibiców, a trener Mandrysz podkreśla, że zespół czuje tam wsparcie trybun. W meczach wyjazdowych „Słoniki” wciąż jednak nie potrafiły zdobyć choćby punktu, więc spotkanie w Krakowie będzie kolejną okazją, żeby zakończyć tę złą serię i dokonać kolejnego historycznego wyczynu.
Już od półtora miesiąca na ekstraklasowych boiskach kibice oglądają beniaminka z Niecieczy. Choć styl gry nie zawsze może zadowalać, to Termalica dokonała postępu, a piłkarze na boisku potrafią pokazać się z dobrej strony i zaskoczyć przeciwnika. Niedzielny mecz z Lechem udowodnił zaś, że „Słonikom” nie straszny jest nawet aktualny mistrz Polski. Co prawda Lech znajduje się w kryzysie, ale w całym kraju jego przegraną potraktowano jako niespodziankę, która – co może satysfakcjonować kibiców Termaliki – nie była tylko dziełem przypadku.






















