
– Jest mi wstyd za to, co się stało. Za łatwo oddaliśmy zwycięstwo – mówił po meczu szkoleniowiec „Słoników”. Niecieczanie z powodu przegranej spadli w ligowej tabeli na 5. miejsce. W najbliższy piątek na własnym stadionie piłkarze Bruk‑Betu Termaliki zmierzą się z tylko nieco niżej notowaną Pogonią Szczecin w ramach ostatniej serii spotkań przed rozpoczęciem zimowej przerwy w rozgrywkach.
Piłkarze klubu z Niecieczy grali ostatnio w kratkę. Po świetnej serii siedmiu meczów bez porażki, która wywindowała zespół do czołówki, przyszedł czas na trzy z rzędu przegrane spotkania, następnie dwa zwycięstwa i ponownie porażkę. Ta ostatnia miała miejsce na początku grudnia w Niecieczy, gdy gospodarze ulegli 0:1 Zagłębiu Lubin. Po nieudanym spotkaniu zgodnie jednak podkreślali, że w przedostatniej tegorocznej kolejce liczą na komplet punktów i umocnienie się w czołówce.
Z takimi też aspiracjami piłkarze Bruk‑Betu Termaliki przyjeżdżali do Lublina, gdzie wyjątkowo na tamtejszym stadionie rozgrywa w tym sezonie swoje mecze Górnik Łęczna. To właśnie łęcznianie byli rywalem „Słoników” w sobotnim spotkaniu 19. kolejki, więc oczekiwania przyjezdnej drużyny nie mogły dziwić – wszak goście z Niecieczy od dawna znajdowali się w czołówce stawki, a tymczasem Górnik zajmował ostatnie miejsce, w całym sezonie wygrał zaledwie trzy spotkania (poprzednie w październiku) i jak na razie jest jednym z głównych kandydatów do ligowego spadku. O grze drużyny świadczy też to, że ostatnio posadę stracił jej szkoleniowiec.
Goście bez punktów
Pierwsza odsłona sobotniego pojedynku nie zapowiadała końcowego rozstrzygnięcia i z pewnością nie zachwyciła także widzów na stadionie i przed telewizorami. Wprawdzie to łęcznianie dłużej utrzymywali się przy piłce, ale dopiero pod koniec połowy poważniej postraszyli Krzysztofa Pilarza, a wcześniej to piłkarze klubu z Niecieczy częściej, lecz również ostatecznie bezskutecznie próbowali zagrażać bramce Górnika. Na dodatek spotkanie toczyło się w trudnych warunkach atmosferycznych i kibicowskich, bo na stadionie pojawiła się nieduża grupa sympatyków piłki.
Druga część meczu zrekompensowała nieco wcześniejsze niedostatki, ale to kibice z Łęcznej mieli powody do zadowolenia. Już w 52. minucie po świetnej indywidualnej akcji precyzyjnym uderzeniem sprzed pola karnego Paweł Sasin zapewnił gospodarzom prowadzenie. Niedługo potem łęcznianie wygrywali jeszcze wyżej, bo we własnym polu karnym piłkę ręką dotknął Patryk Fryc, a „jedenastkę” wykorzystał szczęśliwie Szymon Drewniak.
Niecieczanie tym samym znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji, bo nieoczekiwanie przegrywali różnicą dwóch goli z outsiderem, choć wcześniej to oni stwarzali sobie lepsze okazje bramkowe. Problem jednak w tym, że „Słoniki” na stratę goli nie potrafiły odpowiednio zareagować i powalczyć o odrobienie strat w dalszej części drugiej połowy. Brakowało dobrych sytuacji pod polem karnym broniącego się rywala, a gdy już okazja „sam na sam” się przytrafiała, to nie wykorzystał jej David Guba. Jakby tego było mało, w doliczonym czasie gry Górnik przeprowadził kontratak, po którym Piotr Grzelczak przesądził o wygranej łęcznian 3:0.
– Trzecia drużyna w tabeli przegrała 0:3 z zespołem, który ją zamykał. Ten wynik mówi wszystko – komentował po meczu rozczarowany trener Michniewicz. – Po ludzku jest mi wstyd za to, co się wydarzyło w drugiej połowie. Pierwsza tego nie zwiastowała, mieliśmy swoje sytuacje. Nie rozumiem tego, co się stało, to nie do zaakceptowania. Musimy się wspólnie w klubie zastanowić, jak unikać takich sytuacji, bo za łatwo oddaliśmy gospodarzom komplet punktów.
Niecieczanie przegrali w sobotę drugie spotkanie z rzędu, a zarazem swój ostatni w tym roku wyjazdowy pojedynek. Nie strata punktów martwi jednak najbardziej, ale styl, który drużyna zaprezentowała w rywalizacji z outsiderem z Łęcznej (nawet biorąc pod uwagę fakt, że trener „Słoników” nie mógł skorzystać z zawieszonego za kartki stopera Artema Putiwcewa czy kontuzjowanego napastnika Vladislavsa Gutkovskisa). Na dodatek niekorzystny wynik skomplikował sytuację klubu z Niecieczy w tabeli, a Górnikowi pozwolił awansować na przedostatnie miejsce.
Górnik Łęczna – Bruk‑Bet Termalica Nieciecza 3:0 (0:0).
Sasin 52. min., Drewniak 63. min. (k), Grzelczak 90. min. Bruk‑Bet Termalica: Pilarz – Fryc, Osyra, Szarek, Guilherme, Kupczak, Stefanik (57’ Guba), Jovanović, Babiarz (69’ Kowal), Misak, Kędziora (57’ Gergel).
Na koniec z Pogonią
Wyniki całej weekendowej serii spotkań sprawiły, że drużyna Bruk‑Betu Termaliki straciła pozycję na podium tabeli Lotto Ekstraklasy i spadła na 5. miejsce. Na czele zestawienia pozostają Lechia Gdańsk i Jagiellonia Białystok, natomiast „Słoniki” pozwoliły wyprzedzić się Legii Warszawa i Lechowi Poznań, do których tracą teraz kolejno dwa i jeden punkt. Nic więc dziwnego, że trener Michniewicz po sobotnim pojedynku przestrzegał przed pewnością siebie i zwracał uwagę na konieczność ciągłego zdobywania punktów.
Problem polega na tym, że różnice w czołówce stawki są iluzoryczne. Z tego powodu „Słoniki” tracą stosunkowo niewiele do wyżej notowanych rywali, ale też posiadają małą przewagę nad kolejnymi w tabeli zespołami. Tymczasem rywalizacja jest duża, bo wszyscy chcą na koniec zasadniczej części sezonu znaleźć się w czołowej ósemce, która później zagra w grupie mistrzowskiej. Na poprawę dorobku punktowego jest jednak mniej niż więcej czasu, ponieważ ekstraklasowe kluby mają już za sobą prawie dwie trzecie sezonu zasadniczego.
– W kolejnym spotkaniu walczymy o trzy punkty, bo każdy wygrany mecz przybliża nas do miejsca w ósemce tabeli. Nie możemy już tracić punktów – mówił po ostatniej przegranej na antenie klubowej telewizji Przemysław Szarek, który w sobotę od pierwszych minut zastąpił w obronie Putiwcewa. – Nasza liga jest wyrównana, przeciwnicy wymagający. Teraz nie udało się wygrać, ale mam nadzieję, że w spotkaniu z Pogonią będzie inaczej.
To właśnie klub ze Szczecina jest ostatnim w tym roku ligowym przeciwnikiem piłkarzy Bruk‑Betu Termaliki, którzy przed własną publicznością zagrają z Pogonią już w najbliższy piątek w ramach 20. kolejki rozgrywek. Spotkanie jest istotne nie tylko dlatego, że po nim rozpocznie się prawie dwumiesięczna zimowa przerwa od ligowych meczów, ale przede wszystkim z powodu zaledwie czteropunktowej odległości w tabeli, która dzieli obydwie drużyny.
Celem gospodarzy w piątkowym pojedynku będzie zwycięskie zwieńczenie piłkarskiego roku i poprawienie jeszcze dorobku punktowego przed wiosenną częścią rozgrywek. „Słoniki” chcą też zrewanżować się Pogoni za mecz z początkowej fazy sezonu, kiedy w Szczecinie nieoczekiwanie przegrały aż 0:5, co potem psuło ich bilans bramkowy i wpływało na miejsce w tabeli. Sęk w tym, że dowodzący klubem znad morza trener Kazimierz Moskal przyjedzie do swojego byłego miejsca pracy z identycznymi zamiarami, a jego podopieczni będą chcieli w Niecieczy przeszkodzić gospodarzom w udanym zwieńczeniu tej części sezonu.





















