Legia przegrywa, Nieciecza świętuje

0
Termalica
Piłkarze Termaliki mają ostatnio sporo powodów do radości, a my życzymy im, aby ta dobre passa trwała jak najdłużej
REKLAMA

Gospodarze po raz kolejny przed własną publicznością rozprawili się z Legią Warszawa, pokonując 2:1 aktualnego mistrza Polski i uczestnika Ligi Mistrzów. W ligowej tabeli „Słoniki” znajdują się wśród trzech czołowych drużyn, które z tą samą liczbą punktów na koncie przewodzą stawce. O zachowanie pozycji w czubie zestawienia podopieczni trenera Czesława Michniewicza zagrają już w najbliższy piątek, a ich wyjazdowym rywalem będzie Ruch Chorzów.
Piłkarzom zależało na kontynuowaniu korzystnej serii w spotkaniach przed własną publicznością, w których w tym sezonie jeszcze nie przegrali. Chcieli też zachować miejsce w czołówce tabeli i wygrać drugi raz z rzędu (w poprzedniej kolejce na wyjeździe pokonali faworyzowaną Lechię Gdańsk). Poza tym sobotnie spotkanie połączono z uroczystością oficjalnego otwarcia stadionu i kompleksu boisk w Niecieczy, więc drużyna miała nadzieję dopełnić atmosferę święta swoim zwycięstwem, tym bardziej że triumf byłby prestiżowy, bo podejmowała u siebie Legię Warszawa.
Warszawski zespół nie miał dobrych wspomnień z pojedynków ze swoim sobotnim rywalem, bo w minionym sezonie w Niecieczy to gospodarze sensacyjne zwyciężyli 3:0, a w Warszawie był remis. W pierwszej połowie goście próbowali więc udowodnić, że ich niższa pozycja w stawce to tylko przypadek. Legia miała jednak kłopoty, bo chociaż posiadała optyczną przewagę, to długo nie potrafiła przekształcić jej w poważniejsze zagrożenie pod bramką rywala. Tymczasem w 20. minucie sędzia dostrzegł zagranie ręką Jakuba Rzeźniczaka w polu karnym, a Vlastimir Jovanović zamienił „jedenastkę” na gola dla „Słoników”. Goście próbowali potem odrabiać starty, ale albo byli nieporadni, albo na drodze do bramki stawał im dobrze dysponowany Krzysztof Pilarz.
Po przerwie Legia długo utrzymywała się przy piłce, ale nic z tego nie wynikało, bo gospodarze skutecznie się bronili. Warszawski klub, który w tym tygodniu na arenie europejskiej gra z Borussią Dortmund, był w sobotę bezsilny na stadionie w niewielkiej Niecieczy. „Wojskowi” napierali, lecz gospodarze pewnie stopowali ich poczynania. Na dodatek w 84. minucie piłkarze Bruk‑Betu Termaliki jeszcze podwyższyli, a stało się to ponownie za sprawą rzutu karnego, którego wykorzystał tym razem Wojciech Kędziora. Już w doliczonym czasie gry gola dla Legii zdobył Nemanja Nikolić, ale to wyjątkowej urody trafienie z rzutu wolnego warszawianom się nie przydało, bo nie mieli już czasu na wyrównanie i ostatecznie to gospodarze triumfowali 2:1.
Z wyniku był zadowolony trener Czesław Michniewicz, który w tym sezonie sprawił, że „Słoniki” potrafią dostosować swoją taktykę do gry rywala. Szkoleniowiec chwalił także nowych piłkarzy, którzy pod koniec okna transferowego dołączyli do drużyny, a w sobotę zadebiutowali w ligowym meczu. Całe spotkanie zagrał pozyskany z Górnika Zabrze słowacki pomocnik Roman Gergel, a na boisku od 23. minuty przebywał także sprowadzony niedawno obrońca Guilherme Sitya. Brazylijczyk zmienił wówczas Samuela Stefanika, który źle się poczuł i musiał opuścić plac gry.
– Guilherme i Gergel dobrze wkomponowali się w drużynę – mówił na konferencji prasowej trener Michniewicz. – Jesteśmy szczęśliwi z powodu tego, co wydarzyło się w Niecieczy. Wiedzieliśmy, że będzie to trudne spotkanie i takie też było. Wiedzieliśmy, że Legia będzie przeważała, bo ma większe indywidualności i umiejętności, a my mogliśmy przeciwstawić się dobrą organizacją, poświęceniem i zaangażowaniem. W takim meczu potrzeba także trochę szczęścia, na które mocno pracowaliśmy. Żałuję tylko, że znowu w doliczonym czasie gry wkradła się nerwowość i straciliśmy bramkę.

Bruk‑Bet Termalica Nieciecza – Legia Warszawa 2:1 (1:0).

REKLAMA (3)

Jovanović 20. min. (k), Kędziora 84. min. (k), Nikolić 90. min. Bruk‑Bet Termalica: Pilarz – Fryc, Osyra, Putiwcew, Pleva, Gergel, Kupczak, Babiarz, Jovanović, Stefanik (23’ Guilherme), Gutkovskis (74’ Kędziora).Wyniki drużyny z Niecieczy mają przełożenie na jej dobrą sytuację w tabeli. Aktualnie podopieczni trenera Michniewicza plasują się na trzecim miejscu, ale mają tę samą liczbę punktów co dwie wyżej notowane ekipy – Lechia Gdańsk i prowadząca obecnie Jagiellonia Białystok. Najwyższa klasa rozgrywkowa w Polsce w tym sezonie potrafi zaskoczyć, a utytułowane kluby, które dobrze radziły sobie w ostatnich latach, ustępują miejsca innym. W drugiej części stawki znajdują się m.in. Lech Poznań, Legia czy zamykająca tabelę Wisła Kraków.
Sztab szkoleniowy i piłkarze klubu z Niecieczy zapowiadają, że w tym tygodniu skupiają się już wyłącznie na tym, aby dobra passa trwała nadal, bo mają szansę wygrać trzecie spotkanie z rzędu i pozostać w ligowej czołówce. W najbliższej kolejce Bruk‑Bet Termalica spróbuje zdobyć kolejne punkty na wyjeździe, a choć spotkania na terenie rywali były dotychczas piętą achillesową drużyny, to niedawno po raz pierwszy w sezonie pokonała gospodarzy w meczu z Lechią Gdańsk.
W ramach 9. serii spotkań już w najbliższy piątek „Słoniki” zmierzą się z Ruchem Chorzów, który zajmuje niższe miejsce w tabeli i ma za sobą gorszy początek sezonu od klubu z Niecieczy, zaś w trzech spotkaniach u siebie wygrał tylko raz. Chorzowianie nie będą mogli też liczyć na wsparcie kibiców, bo z powodu kary nałożonej na klub piątkowy mecz ma odbyć się bez udziału publiczności.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze