Podium na półmetku

0
Tenis stolowy
Tenis stolowy1549
REKLAMA

Dotychczas ulegli tylko raz, jak na beniaminka radzą sobie wyjątkowo dobrze, a w następnej części rozgrywek zapowiadają poprawienie swojej pozycji.
Pierwsza drużyna UKS‑u Villa Verde Olesno odniosła w poprzednich rozgrywkach wielki sukces, awansując na bezpośrednie zaplecze najwyższej klasy tenisa stołowego w Polsce. Klub z niewielkiej podtarnowskiej miejscowości pozytywnie zaskakuje także na pierwszoligowym szczeblu, gdzie przed meczem 9. kolejki znajdował się w czubie tabeli, mając tyle samo punktów co ekipa MKS‑u Pogoni Siedlce. Traf chciał, że oleśnianie w ostatnim spotkaniu pierwszej części rundy zasadniczej zmierzyli się na terenie rywala właśnie z ekipą z Siedlec.
Przed meczem nie było zdecydowanego faworyta, choć za gospodarzami przemawiało większe pierwszoligowe doświadczenie i atut własnej hali. Drużyna z Olesna zapowiadała jednak, że nie boi się rywala, chce walczyć o wygraną i kontynuowanie swojej zwycięskiej passy, tym bardziej że w tym sezonie jeszcze nie zaznała smaku porażki.

Gospodarz zwycięski
Od początku sobotniego meczu wiadome było, że spotkały się dwie wyrównane drużyny, a o wyniku mogą rozstrzygnąć dopiero końcowe pojedynki. Rezultat długo oscylował wokół remisu, ale ostatecznie końcową część spotkania lepiej zagrali gospodarze, którzy zwyciężyli 6:4. Dla ekipy z Olesna zapunktowali indywidualnie Sebastian Lubaś, Tomasz Klag i Radek Mrkvicka, ale ten ostatni przegrał też jeden pojedynek, goście byli lepsi w obydwu deblach, a punktów dla beniaminka nie dołożyli także Konstyantyn Pushkarov i ambitnie grający młodzieżowiec Daniel Lis.
Oleśnian w sobotnim meczu w Siedlcach dopingowała nieliczna, ale aktywna grupa przyjezdnych kibiców. Wsparcie trybun nie przyniosło jednak rezultatu, a po meczu zawodnicy zdawali sobie sprawę ze swoich niewykorzystanych szans, ponieważ w ich zasięgu była nawet wygrana. Oleśnianie przegrali po raz pierwszy w tym sezonie, a po raz pierwszy uległ również Mrkvicka, który dotychczas wyróżniał się stuprocentową skutecznością.
– Mieliśmy w tym spotkaniu swoje problemy, sporo zagrań mi nie wychodziło – mówił po meczu doświadczony zawodnik z Czech, który latem dołączył do klubu z Olesna. Mrkvicka na półmetku rozgrywek pozostaje jednak liderem rankingu indywidualnego. – Z przekonaniem mogę powiedzieć, że jesteśmy w stanie pokonać Pogoń i postaramy się o to w rewanżu.
W minioną sobotę kibice z Siedlec gratulowali gościom stworzenia emocjonującego widowiska i zdeterminowania do samego końca. Zawodnicy beniaminka z Olesna podkreślali z kolei, że gospodarze ponownie wykorzystali atut gry na własnym terenie i świetną znajomość specyfiki swojego obiektu, gdzie w tym sezonie radzą sobie znakomicie.
– Nie chcemy się tłumaczyć, ale w tak niewielkiej hali ciężko się gra i oddycha, do takich warunków trzeba sie przyzwyczaić – mówi Konstyantyn Pushkarov, który niespodziewanie przegrał swój pojedynek. Doświadczony zawodnik pochodzący z Ukrainy zauważa, że goście nie ustępowali poziomem przeciwnikowi. – Mogliśmy w Siedlcach ugrać więcej, ale po prostu akurat tego dnia byliśmy gorsi, taki już jest ten sport. Na pewno w drugiej części rundy we własnej hali będziemy chcieli pokazać swoje możliwości i wygrać z Pogonią.

REKLAMA (3)

Pierwsze podsumowania
Sobotniego meczu w klubie z Olesna nikt długo przeżywał nie będzie, bo wszyscy wiedzieli, że pierwsza porażka musiała wreszcie się pojawić, przegrana na terenie lidera wstydu nie przynosi, a dotychczasowy dorobek beniaminka i tak może satysfakcjonować. Dotychczas pierwszoligowa drużyna UKS‑u Villa Verde sześciokrotnie zwyciężała, dwukrotnie remisowała i raz przegrała. W efekcie beniaminek po pierwszych meczach z każdym z przeciwników zajmuje 3. miejsce w tabeli, tracąc punkt do Pegaza Łańcut i dwa do prowadzącej drużyny z Siedlec.
W sumie w pierwszej części sezonu oleśnianie w swoich meczach wygrali 57 pojedynków, a w 33 przegrali. Nie zawodzi Mrkvicka, który był jedynym wzmocnieniem klubu, a poza pojedynczą wpadką z meczu z Pogonią wygrywa wszystko. Swoje robią Lubaś i Klag, którzy w poprzednich rozgrywkach prowadzili zespół do awansu. Cenne doświadczenie zdobywają z kolei młodzieżowcy Rafał Tatarczuch i Daniel Lis, którzy są wychowankami klubu z Olesna. Obserwatorzy sobotniego meczu z podziwem wypowiadali się o 16‑letnim Lisie, uczniu pierwszej klasy szkoły średniej, dzielnie rywalizującym ze znacznie starszymi i doświadczonymi przeciwnikami.
– Na pewno mogliśmy zdobyć nieco więcej punktów, nie tylko w tym ostatnim meczu, także w spotkaniach zremisowanych, ale ogólnie nie możemy narzekać – przyznaje Sebastian Lubaś. – Powoli ogrywamy się na tym poziomie, poznaliśmy już przeciwników, wiemy, jak grają i na co ich stać. To wszystko powinno zaprocentować w rundzie rewanżowej.
Oleśnianie mają teraz miesiąc na to, aby podsumować pierwszą część sezonu, wyciągnąć wnioski i przygotować się do dalszej rywalizacji. Pierwszoligowe kluby na parkiety mają powrócić 9 stycznia przyszłego roku, gdy zostanie rozegrana 10. kolejka sezonu. Wszystko wskazuje na to, że beniaminek z Olesna jest na dobrej drodze, aby zachować miejsce na podium, a nawet poprawić jeszcze swoją obecną pozycję, co byłoby wielkim osiągnięciem.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze