Sukces mimo wszystko
Przemówienie Róży Kozakowskiej zostało nagrodzone wielkimi brawami i było jednym z najbardziej wzruszających momentów tegorocznej Gali Mistrzów Sportu. Nie ma co się dziwić, bo wyjątkowa jest również historia 32-letnej zawodniczki.
Sportowa Polska poznała Kozakowską na przełomie sierpnia i września ubiegłego roku, gdy w Tokio odbywały się Igrzyska Paraolimpijskie. Reprezentantka tarnowskiego START-u jeszcze niedawno specjalizowała się w skoku w dal, lecz z powodu postępującej choroby musiała zmienić konkurencję. Jako debiutantka w imprezie tej rangi najpierw została mistrzynią paraolimpijską w rzucie maczugą (kategoria F32). Niezwykłą odległością 28.74 metra ustanowiła zarazem nowy rekord świata (poprzedni zresztą też należał do niej). Następnie sięgnęła po srebro w pchnięciu kulą (kategoria F32). W czasie emocjonującego konkursu dwukrotnie ustanawiała rekord świata, osiągając 7.10, a następnie 7.37 metra. To jednak nie wystarczyło, bo ostatecznie jeszcze dalej pchnęła Anastazja Moskalenko z Ukrainy (7.61 metra).
W czasie paraolimpiady cały kraj poruszyła wstrząsająca życiowa historia zawodniczki, która choruje na neuroboreliozę stawowo-mózgową oraz endometriozę, a w przeszłości była ofiarą przemocy domowej. – Uczyłam się świetnie, a sport pozwolił mi przetrwać, utrzymać wolę życia. Miałam pięć lat, kiedy zobaczyłam zawody w telewizji i zamarzyłam o medalu olimpijskim, bo byłam wtedy jeszcze zdrowa. Choć wiele razy powinnam była umrzeć, jednak dożyłam tej chwili, że zagrali dla mnie na igrzyskach „Mazurka Dąbrowskiego” – mówiła wówczas Róża Kozakowska.
Paraolimpijska medalistka pochodzi ze Zduńskiej Woli. Trafiła do Tarnowa, gdy nie była jeszcze szerzej znana. – Próbowaliśmy stworzyć jej godne warunki. Jak się okazało, mieszkała wcześniej w kontenerze. Dodatkowo nie sprzyjała odległość. Samochodem z manualną skrzynią nie mogła jeździć, a więc odpadała możliwość trenowania. Trzeba było się nią bardziej zaopiekować. Tam zostałaby sama, więc z prezesem Szczepańskim spróbowaliśmy ją sprowadzić do tarnowskiego klubu. Dzięki temu wszystko zaczęło układać się zgodnie z planem – mówił Piotr Kuczek, wykładowca Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej i trener START-u. – Róża mogła wyjeżdżać na obozy, spędziła na nich wiele dni. Najczęściej stacjonowaliśmy w Spale, tam mogła trenować w rewelacyjnych warunkach. Oczywiście formę utrzymywała także na miejscu, gdy odstęp pomiędzy kolejnymi obozami był za długi. Ona jest typem zawodnika, który po treningu potrzebuje nieco więcej czasu na regenerację. Jest to po części związane z problemami zdrowotnymi.
Róża Kozakowska dużo przeszła i wiele osiągnęła, dziś jest w Polsce bohaterką. Za swoją sportową i życiową postawę odbiera liczne nagrody (wcześniej została m.in. sportowcem roku w Plebiscycie Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego). 32-latka marzy także o występie na kolejnych igrzyskach w Paryżu w 2024 roku, ale wiele zależy od stanu jej zdrowia. Obecnie fundacja UNAWEZA Martyny Wojciechowskiej prowadzi zbiórkę dla zawodniczki. Zebrane środki mają pomóc w powstrzymaniu rozwoju choroby. Pieniądze można przekazywać za pośrednictwem strony internetowej fundacji.

















![Kozakowska o krok od złota igrzysk paralimpijskich. Została zdyskwalifikowana [AKTUALIZACJA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2024/08/Roza-Kozakowska--218x150.jpg)




![Kozakowska o krok od złota igrzysk paralimpijskich. Została zdyskwalifikowana [AKTUALIZACJA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2024/08/Roza-Kozakowska--100x70.jpg)
