Reprezentant na lodzie

0
strugala
REKLAMA

W siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego w Warszawie odebrałeś nominację do kadry narodowej na finał Drużynowych Mistrzostw Świata, który odbędzie się 25‑26 stycznia przyszłego roku w Sanoku. Zacznę więc od gratulacji i pytania, jak się czujesz jako reprezentant Polski?
Oczywiście nie jestem zaskoczony, bo wiedziałem przecież, po co przyjeżdżam do Warszawy, ale szczerze mówiąc, podczas ceremonii wręczenia nominacji, a także konferencji prasowej, czułem się nieco zagubiony. Kamery telewizyjne, wywiady, których udzieliłem – nie jestem jeszcze do tego wszystkiego przyzwyczajony. Tak naprawdę to są dla mnie zupełnie nowe wyzwania – przecież uprawiam tą dyscyplinę sportu dopiero od trzech sezonów, a to wszystko dzieje się bardzo szybko.
Pochodzisz z Zakliczyna, ale nie kojarzę, abyś próbował swoich sił na klasycznym żużlu w sekcji Unii. Od czego zatem rozpocząłeś swoją przygodę z motocyklem?
Faktycznie nigdy nie jeździłem na żużlu, nawet w szkółce, a jeżeli chodzi o motocykle, to pasjonuje mnie jeszcze motocross. Ice speedway zacząłem uprawiać nieco przypadkowo. Od wielu lat mieszkam na stałe w Szwajcarii i tam poznałem pana Arka Kucharskiego. On mnie namówił do spróbowania swoich sił w tej odmianie wyścigów torowych, trzy lata temu spróbowałem i tak to się zaczęło.
Gdzie kręciłeś swoje pierwsze kółka?
Na torze we Flims
To chyba ten tor, na którym pod koniec lat 60. kręcono zdjęcia do jednego z odcinków filmu o przygodach Jamesa Bonda?
Naprawdę? Coś słyszałem, że kręcono tutaj film, ale nie wiedziałem, że chodziło o Bonda!
Czy w Szwajcarii ice speedway jest sportem popularnym?
Ludzie oglądają wyścigi, ale sport ten uprawiany jest przez stosunkowo niewielkie grono zawodników. Myślę, że jest to grono około dziesięciu osób startujących regularnie. Oczywiście jedni podchodzą do tego mniej, a inni bardziej profesjonalnie.
Mieszkając w Szwajcarii, startowałeś w pierwszych sezonach z licencją tego kraju. Jako zawodnik polski zadebiutowałeś w minionym sezonie w rundzie kwalifikacyjnej Indywidualnych Mistrzostw Świata w Sanoku i bardzo spodobałeś się kibicom.
Ale ze swojego startu nie byłem tak do końca zadowolony. W minionym sezonie moim największym problemem był sprzęt, teraz sporo zainwestowałem w motocykl, jest dużo lepszy i liczę na postęp.
Zawodnicy startujący w klasycznej odmianie speedway’a mają swoje ulubione tory, np. ze względu na geometrię czy rodzaj nawierzchni. Jak to jest u was?
Chyba podobnie. Na przykład w Sanoku jest moim zdaniem specyficzny tor – dosyć długi z ostrymi łukami, bo przecież na co dzień służy łyżwiarzom szybkim, poza tym robią się w nim wyrwy w lodzie. Nie jeździ się więc tam łatwo. We Flims jest tor krótszy i ma łagodniejsze wiraże.
Czy korzystając z faktu, że przyjechałeś do Polski, odwiedzisz rodzinne strony?
Niestety nie. Przyleciałem tylko na ceremonię wręczenia nominacji i wracam do Szwajcarii. Rozpoczynamy już poważne przygotowania do sanockiego finału, jedziemy całą drużyną do Szwecji na zgrupowanie i tam będziemy już jeździć. Na święta Bożego Narodzenia wyjeżdżam do Kijowa, do rodziny mojej żony, która jest Ukrainką. A potem znowu ruszę z przygotowaniami do mistrzostw, ale jeszcze nie znam dokładnego planu – wszystkiego dowiem się od kierownika naszej reprezentacji.
Jakie szanse ma reprezentacja Polski w swoim pierwszym starcie w finale Drużynowych Mistrzostw Świata?
Ice speedway jest nieprzewidywalny. Oczywiście pewnie poza zasięgiem będą Rosjanie, ale za ich plecami wszystko może się zdarzyć. Pojedziemy w trójkę: Grzesiek Knapp, który startuje przecież w lodowym Grand‑Prix, Mirek Daniszewski i ja. Jestem optymistycznie nastawiony, a jak będzie, zobaczymy. Zapraszam wszystkich kibiców w styczniu do Sanoka na zawody!

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze