Burek pod lupą archeologów

0
burek archeolodzy
burek-archeolodzy
REKLAMA

– Kości ludzkie są tuż pod samym brukiem – mówi archeolog Eligiusz Dworaczyński. – Nie będą one jednak przedmiotem naszych badań. Interesuje nas przede wszystkim to, co zostało w ziemi po średniowiecznym kościele.
Na tamtejszym cmentarzu prowadzono pochówki od połowy XV do drugiej połowy XVIII wieku. – Teren, na którym obecnie jest Burek, kiedyś miał inny układ – wyjaśnia Eligiusz Dworaczyński z Pracowni Konserwacji Zabytków w Tarnowie. – Kościół znajdował się na wyniesieniu, a teren opadał w kierunku Wątoku. W związku z tym szczątki ludzkie w części południowej są usytuowane głębiej, natomiast od strony północnej czaszki znajdują się niemal bezpośrednio pod brukiem. Dlatego od zawsze apelowaliśmy, aby zaniechać jakiegokolwiek handlu w tym miejscu, bo po prostu na cmentarzu się nie handluje.
Przez ostatnie tygodnie archeolodzy nadzorowali roboty ziemne prowadzone przy ul. Łaziennej, a związane z wymianą kanalizacji. W tym tygodniu prace powinny zostać przeniesione na Burek w miejsce, gdzie kiedyś stał kościół św. Ducha i funkcjonował przykościelny cmentarz. Od tego momentu roboty prowadzone przez ekipę budowlaną nabiorą charakteru badań archeologicznych. – Najważniejszy jest dla nas kościół, ponieważ niewiele o nim wiemy. Chcemy go przede wszystkim nanieść na plan geodezyjny i uczytelnić zarys w bruku. Interesują nas fundamenty budynku. Jeśli choć częściowo zachowała się posadzka, na co liczę, to bardzo ciekawe będą warstwy znajdujące się poniżej. Kościół św. Ducha powstał w XV wieku, uwidoczniony jest na planie z 1796 r., natomiast mapa z 1814 już go nie uwzględnia. Dlatego badacze sądzą, że został rozebrany przez władze austriackie na samym początku XIX wieku. Bliższej daty nie można podać, ponieważ nie zachowały się żadne dokumenty.
Odnajdywane przy okazji wykopów szkielety będą zbierane do worków, numerowane, dokumentowane i na powrót zakopywane w tym samym miejscu, tyle że głębiej. – Innego wyjścia nie widzimy – mówi Eligiusz Dworaczyński. – Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia przy okazji prac archeologicznych przy nieistniejącym już kościółku św. Anny. W obrębie świątyni znaleźliśmy około sześćdziesiąt szkieletów. Wszystkie zostały zabrane do naszej pracowni. Przez pięć lat trwały dyskusje, co ze szczątkami zrobić, ponieważ miasto wycofało się z finansowania badań antropologicznych. Wreszcie udało się dokonać godnego pochówku we wspólnej mogile w Krzyżu. Jednak zanim do tego doszło, rozprzestrzeniły się grzyby. Sam wychodziłem z zatrucia przez rok. Teraz już ryzykować nie będziemy. Kości dawnych mieszkańców Tarnowa wrócą do cmentarnej ziemi pod obecnym placem handlowym.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze