Coś tu śmierdzi…

0
smrod
smrod
REKLAMA

– To nie jest zapach fiołków – stwierdziła mama kilkuletniego Filipa, która chciała chwilę odsapnąć, ale wolnej ławki w samym centrum Tarnowa nie znalazła. Przyszło jej nawet do głowy, że się do kogoś przysiądzie, jednak zrezygnowała, bo im bliżej podchodziła, tym bardziej czuła, że nie jest to dobry pomysł. – Bardzo mnie tego typu sytuacje denerwują. Za rękę trzymam syna lekko już upapranego kapiącym lodem, w drugiej ręce niosę zakupy, żar leje się z nieba, usiadłabym na chwilę, bo ławek nie brakuje, ale nie mogę. Te zacienione zdążyło już zająć towarzystwo wydzielające tak smrodliwy zapach, że robi się niedobrze.
Przychodnia lekarska, chorzy czekają w kolejce. Cisza, spokój. I nagle poruszenie, wraz z pojawieniem się kolejnego pacjenta przykry zapach zaczyna roznosić się po całym korytarzu. Pani odruchowo kładzie torebkę na wolnym krześle, żeby tylko nie usiadł obok niej. Pan z naprzeciwka nie reaguje, jest zaziębiony, ma potworny katar, wszyscy mu zazdroszczą.
Podobne sytuacje są na porządku dziennym. Doświadczył ich pewnie każdy, kto regularnie korzysta z komunikacji miejskiej.
– Jeśli nikt nie wysiada, a siedzenia zwalniają się jedno po drugim, to znaczy, że dosiadł się ktoś, kto dawno nie trzymał w dłoniach mydła – mówi Kamil. – Pasażerowie w pośpiechu szukają enklawy, w której smród nie będzie wywoływał odruchu wymiotnego. W efekcie autobus do połowy jest pusty, a do połowy lekko zatłoczony.Smród jest demokratyczny i występuje nie tylko w komunikacji miejskiej. Bankiet, wernisaż, gala, konferencja i ni stąd ni zowąd coś zaczyna – mówiąc potocznie – capić. Jakaś dama założyła w upalny dzień poliestrową bluzkę udającą jedwab i mocno się spociła, jakiś pan zsunął pod stołem modne, dopiero co kupione buty i wietrzy stopy.
Z danych jednego z lekarskich portali wynika, że aż 70 procent medyków skarży się na brudnych pacjentów. Problem dotyczy głównie izb przyjęć oraz przychodni lekarzy rodzinnych. Jadwiga Sołtys, szefowa Przychodni Lekarskiej nr 3 w Tarnowie potwierdza, że problem istnieje.
– Jak sobie radzimy? Każdego musimy zbadać. Brud nie może być powodem nieudzielenia pomocy. Wypraszamy z budynku tylko te osoby, które nie są naszymi pacjentami, a wchodzą na piętro tylko po to, żeby skorzystać z toalety.
Zarządca tarnowskiej komunikacji miejskiej poszedł krok dalej. Pasażerowie „wywołujący odczucie odrazy otoczenia” mogą być usunięci z autobusu lub do niego niewpuszczeni. To jeden z nowych zapisów regulaminu, który pod koniec ubiegłego roku zaczął obowiązywać w miejskich autobusach.
– Interwencje podejmuje kierowca lub kontroler. Każdy z nich może wezwać na pomoc straż miejską. Osoby bezdomne otrzymują informację o możliwości skorzystania z bezpłatnej łaźni oraz noclegu na terenie miasta – informuje Krzysztof Kluza, dyrektor Zarządu Dróg i Komunikacji. Ryszard Żurowski, kierownik Wydziału Przewozów MPK w Tarnowie dodaje, że sprawa wcale prosta nie jest. – Jedni skarżą się na smród i idą ze skargą do kierowcy, a gdy ten podejmuje interwencję, wtedy pozostali pasażerowie wyrażają swoje oburzenie. Biorą w obronę bezdomnych, tak jakby ktoś chciał im zrobić straszną krzywdę. Najlepiej jakby sanepid wydał zarządzenie z rygorem natychmiastowej wykonalności: „Myjcie się”.Raport o zwyczajach higienicznych Polaków potwierdza letnie odczucia z komunikacji miejskiej – mydło to wróg. Według Państwowego
Zakładu Higieny, co czwarty Polak kąpie się raz w tygodniu i raz dziennie myje zęby. Albo nie myje, bo prawie 800 tysięcy Polaków nie ma własnej szczoteczki do zębów. Skarpetki zmienia się w naszym kraju średnio co piąty dzień, a majtki co drugi.– To, że ktoś brzydko pachnie nie jest wykroczeniem. To tak, jakbyśmy chcieli usuwać z miejsc ogólnie dostępnych kobiety, które przesadziły z perfumami – tłumaczy jeden ze stróżów prawa. – A jeśli ktoś ma niestrawność? Problem z gazami?
Głos w sprawie zabrali również pracownicy bydgoskiego Muzeum Mydła i Historii Brudu.
– Czystych i pachnących drażni nawet lekki zapach potu, trudno im zrozumieć, jak ktoś – kto śmierdzi, może wytrzymać sam ze sobą. Tyle że już święty Bernard mawiał, że tam, gdzie śmierdzą wszyscy, nie czuć nikogo.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze