W okręgu nr 15, obejmującym powiaty brzeski, bocheński, dąbrowski, tarnowski, wielicki, proszowicki i miasto Tarnów, o dziewięć poselskich mandatów walczyło aż 162 kandydatów z 10 komitetów wyborczych. Jednak osób bezpośrednio związanych z Tarnowem (to miasto podawane jako miejsce zamieszkania kandydata) doliczyliśmy się niespełna 30. Tylko trzy komitety wyborcze zdecydowały umieścić na jedynkach właśnie tarnowian (Platforma Obywatelska, Zjednoczona Lewica oraz Nowoczesna Ryszarda Petru). Kolejni tarnowianie zajmowali dalsze miejsca, czasami w pierwszej piątce, czasami dopiero poniżej dziesiątego.O tym, że warto głosować na „swoich”, przekonali się mieszkańcy Wieliczki. Startująca z listy PiS i związana z Wieliczką Urszula Rusecka tam właśnie uzyskała ponad 11 tys. z blisko 17 tys. głosów otrzymanych w tych wyborach. I to wystarczyło, by zdobyć poselski mandat.A jak głosowali mieszkańcy Tarnowa? Listę Prawa i Sprawiedliwości otwierał poseł Włodzimierz Bernacki z Nowego Brzeska. W samym Tarnowie otrzymał niespełna 3400 głosów. Znacznie lepiej wypadli obecni na liście tarnowianie, choć ulokowani na dalszych miejscach – Kazimierz Koprowski startował z 8. miejsca i otrzymał w Tarnowie 5 tys. 193 głosy; więcej od Anny Czech, która ostatecznie posłanką zostanie (więcej głosów zdobyła w całym okręgu).
Listę Platformy Obywatelskiej otwierali tarnowianie – z jedynką Urszula Augustyn, z dwójką Robert Wardzała. Oboje uzyskali w mieście wysokie poparcie, deklasując pozostałych z listy – odpowiednio 5330 głosów i 4684 głosy.
KW Razem umieściło na liście tylko jedną osobę z Tarnowa – na trzecim miejscu znalazł się Daniel Łoboda. W samym Tarnowie uzyskał 199 głosów, a pochodzący z Krakowa lider listy ponad 600. Podobnie było z listą KW KORWiN. Tu doszukaliśmy się jednej osoby z Tarnowa, ulokowanej na 10. miejscu. Głosy zgarniała „jedynka”, Artur Gondek z Bochni (blisko 1500 głosów). W obu przypadkach tarnowscy wyborcy chyba bardziej skłonni byli po prostu oddać głos na komitet wyborczy niż na konkretną osobę. Stąd większe poparcie dla otwierających listy niż osób związanych z Tarnowem.
Polskie Stronnictwo Ludowe oddało pierwsze miejsce na liście w okręgu tarnowskim ministrowi Władysławowi Kosiniakowi‑Kamyszowi, mieszkającemu w Krakowie. Dwójkę tarnowian umieszczono dopiero na 13. i 16. miejscu. Ponad 1500 osób postawiło znak „x” przy kandydacie z nr 1.
Sześć osób z Tarnowa znalazło się na liście Zjednoczonej Lewicy, włącznie z pozycją pierwszą. Piotr Górnikiewicz w samym tylko Tarnowie otrzymał 2326 głosów z ponad 5 tys. uzyskanych w skali okręgu. Pozostali na liście tarnowianie już na duże poparcie liczyć nie mogli. Na liście „Kukiz`15” także umieszczono sześć osób mieszkających w Tarnowie. Liderem listy był mieszkaniec Czajęczyc, a tarnowianie znaleźli się m.in. na miejscu 2., 8. i 18. Co ciekawe, Norbert Kaczmarczyk jako lider listy zebrał najwięcej głosów w okręgu, ale w samym Tarnowie większym poparciem cieszyła się Monika Kusek – tarnowianka startująca z miejsca drugiego. Zdobyła ponad 1200 głosów, o blisko 300 więcej niż lider. W tym przypadku tarnowscy wyborcy wskazywali „swoich”.
Na liście komitetu wyborczego Nowoczesna Ryszarda Petru znalazło się siedem osób mieszkających w Tarnowie, włącznie z jedynką – Krzysztofem Nowakiem. To on zdobył największe poparcie w okręgu dla swojego komitetu. Nie inaczej było w Tarnowie. Głos na Nowaka oddało 1780 osób, gdy na innych kandydatów z listy odnotowywano od kilku do ok. 200 głosów poparcia. Z pozostałych komitetów – Grzegorza Brauna „Szczęść Boże! ” oraz Kongres Nowej Prawicy, tylko ten drugi umieścił na liście aż jednego tarnowianina. Poparcie dla niego było jednak znikome.Tarnowianie różnie zareagowali na wyniki wyborów parlamentarnych. Przegrana byłego już posła Roberta Wardzały wywołała w Internecie euforię – dawno tak wielu nie cieszyło się z porażki jednej tylko osoby. Z drugiej strony początkową radość z poselskiego mandatu dla Anny Czech przysłoniły informacje o chęci łączenia
przez nią kierowania szpitalem z poselskimi obowiązkami.Przepisy tego nie zabraniają, dając posłom pracującym wcześniej zawodowo możliwość wyboru. Mogą być posłami zawodowymi, otrzymują wtedy od pracodawcy bezpłatny urlop na czas pełnienia mandatu, lub posłami niezawodowymi, czyli nadal pracującymi, ale pobierającymi wtedy z kancelarii sejmowej mniejsze wynagrodzenie. Internauci szybko zauważyli, że kierowanie dużym szpitalem i obecność w Sejmie mogą się wzajemnie wykluczać. Od jednego z byłych posłów usłyszeliśmy też, że jeśli ktoś rzeczywiście chce zaangażować się w działalność poselską (a to są posiedzenia Sejmu, posiedzenia komisji, obecność przynajmniej od czasu do czasu w biurze poselskim itd.), to pogodzenie tych obowiązków z pracą zawodową może być trudne. Z kolei Anna Czech tłumaczyła nam, że jej dalsza obecność w szpitalu pozwoli utrzymać na bieżąco kontakt z tematami i problemami służby zdrowia, a tym właśnie chciałaby zająć się w parlamencie.
Czy warto głosować na „swoich”?
REKLAMA
REKLAMA




















![Wybory do PE – kolejne dane o frekwencji [ZDJĘCIA] Wybory głosowanie](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2024/06/TP9_0300-218x150.jpg)

![KAC może zagrać w Jarocinie! [GŁOSOWANIE]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2021/06/kac-100x70.jpg)

![Wybory do PE – kolejne dane o frekwencji [ZDJĘCIA] Wybory głosowanie](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2024/06/TP9_0300-100x70.jpg)