Jak Dama Kosmosu rozzłościła Tarnów

0
Walentyna Tierieszkowa
Walentyna Tierieszkowa
REKLAMA

W tym roku mija niecodzienna rocznica, dziś ważna już tylko dla historii miejscowych obyczajów. Rocznica jednej z głośniejszych wizyt w powojennym Tarnowie. Otóż 50 lat temu Tarnów odwiedziła Walentyna Tierieszkowa, Pierwsza Dama Kosmosu, swego czasu jedna z najbardziej znanych kobiet na świecie. W Tarnowie wizytę Tierieszkowej zapamiętano także z innego powodu. Z powodu, który poirytował ówczesny komitet powitalny i załogę Azotów, ale przecież nie mogli tego okazać.

Prawdopodobnie do dzisiaj w księdze pamiątkowej Zakładów Azotowych widnieje wpis Tierieszkowej na okoliczność wizyty w fabryce. Zarówno wizyta, jak i późniejsze relacje mocno trzymały się ustalonej PRL‑owskiej konwencji, co wydaje się raczej oczywiste. W 1969 roku Walentyna, pierwsza na świecie kobieta, która sześć lat wcześniej zdobyła kosmos, akurat odbywała tournee po Polsce. Na trasie znalazł się między innymi Tarnów, wtedy 80‑tysięczne miasto powiatowe w woj. krakowskim, znane z wielkich zakładów chemicznych.
W Tarnowie bądź okolicy żyją jeszcze niektórzy uczestnicy tego spotkania. Było ono zaplanowane pod każdym względem, ze wszystkimi szczegółami, ale Walentyna, o której wtedy śpiewano w Polsce piosenkę jako o „podniebnej miss”, w znacznym stopniu zawiodła. Najpierw pojechała do Łysej Góry pod Brzesko, gdzie funkcjonowała słynna spółdzielnia ceramików „Kamionka”. Tam wraz z osobami towarzyszącymi została na dłużej, jakby zupełnie zapominając, że tego dnia w programie ma jeszcze Tarnów…
A w Tarnowie, w Zakładach Azotowych, czekano i czekano. Najważniejsze władze w mieście i powiecie, orkiestra, zespół pieśni i tańca, wybrana część załogi. Przestępowano z nogi na nogę. Z zakłopotania drapano się po głowie. Z godziny na godzinę ubywało cierpliwości, po kątach szemrano na temat dużego spóźnienia. Liczne dzieci sprowadzone na uroczystość powitania ze zmęczenia już prawie posnęły. Niezadowolenie rosło. Wreszcie Tierieszkowa i jej świta zajechali przed bramę Azotów. Wpadli jak po ogień. Pośpiech był bardzo duży. Wizyta została skrócona maksymalnie, niektóre punkty z programu z konieczności wykreślono.
Zapewne nieprzychylnych komentarzy, rozgłaszanych po cichu, nie brakowało, bo po ekspresowej wizycie dziennikarz prasy zakładowej próbował usprawiedliwiać kosmonautkę, złagodzić uczucie niedosytu. Wyjaśnił, dlaczego Walentyna bardziej doceniła Łysą Górę niż Tarnów: „ (…) chciała bowiem zobaczyć, jak żyją kobiety wiejskie, odwiedziła je więc w ich własnych domach, serdecznie i przyjaźnie dopytując się o codzienne życie, kłopoty z dziećmi, wzbudzając wszędzie najszersze uczucia przyjaźni i gościnności. Nic więc dziwnego, że ustalony wcześniej czas odjazdu z Łysej Góry nie został dotrzymany”.
Oczywiście, jakże by inaczej. Kłopoty z dziećmi najbardziej frapowały Walentynę. Wiadomo, z nimi to dopiero jest kosmos!
Nikt nie śmiał powiedzieć prawdy. Takiej oto, że radzieckie kobiety bardziej interesował wyrób ładnej ceramiki w Łysej Górze niż produkcja nawozów sztucznych w Tarnowie. Gdyby fabrykę odwiedzał Jurij Gagarin, być może byłoby odwrotnie.
W archiwach PKF zachował się filmik o pobycie Pierwszej Damy Kosmosu w tarnowskich Azotach. W otoczeniu gospodarzy, w ciemnych, słonecznych okularach, przechadza się obok fabrycznych hal. Na filmie brakuje tylko Pana Twardowskiego z piosenki Filipinek, który „z góry wołał poprzez chmury: – Brawo, Walu, bis! ”.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze