Jak pani Elżbieta kamienie nosiła…

0
SOR
SOR1
REKLAMA

– Zwijałam się z bólu, więc sanitariusz podał mi zastrzyk. Początkowo sądziłam, że boli mnie brzuch. Pojawiły się nudności i wymioty… W Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Szpitala Wojewódzkiego im. św. Łukasza w Tarnowie tłoku nie było i pacjentka od razu została przyjęta. Założono kroplówkę, pobrano krew i mocz.
– Z badań nic niepokojącego nie wyszło, dlatego lekarz zaczął snuć przypuszczenia. Mówił, że jest moda na odchudzanie, więc może jej uległam, potem za dużo zjadłam i stąd ten ścisk żołądka. Potem doszedł do wniosku, że to ciąża, a zaprzeczenia go nie przekonały. Następny pomysł diagnostyczny to tło nerwowe i sugestia wizyty u psychiatry. Na koniec przepisał pyralginum i no‑spę oraz poradził, żeby pójść do lekarza rodzinnego po skierowanie na ultrasonografię.
– Urządzenie USG stało obok, ale lekarz badania nie zlecił – podkreśla pani Elżbieta.
Nazajutrz kobieta odwiedziła lekarza rodzinnego i poprosiła o skierowanie na USG.
– Lekarz od razu zapytał, dlaczego nie zrobili mi badania na miejscu, ale skierowanie dał. Termin oczekiwania – miesiąc. Ból nie ustawał, pani Elżbieta raz za razem sięgała więc po pigułki, zastanawiając się, czy nie powinna znowu pojawić się w szpitalnej izbie przyjęć.
W kolejny dzień pani Elżbieta wytrzymała w pracy do godziny 11. Przyjechało pogotowie: ketonal w zastrzyku, no‑spa, EKG. Gdy poczuła się lepiej, zaczęła dopytywać się, czy po przewiezieniu na SOR tamtejsi lekarze zrobią jej badanie USG.
– Nie wiemy, mogą podać leki i odesłać do domu – stwierdziła ekipa karetki. Znali się jednak na rzeczy, bo po raz pierwszy padło przypuszczenie, że to może być kamica nerkowa. Nie nakłaniali, ale poradzili, żeby zostać w domu, nalać do wanny gorącej wody i poczekać, aż ból minie. Potem oddać mocz, jest szansa, że uda się wtedy kamień wydalić.
– Zaczęłam wydzwaniać po przychodniach i gabinetach, pytając o USG. Najbliższy termin był następnego dnia. Mama uparła się, żeby jechać do szpitala. Stwierdziła, że muszą mi pomóc, skoro już trzeci dzień zwijam się z bólu.
Kuzynka panią Elżbietę przywiozła na SOR w dobrym czasie, bo znowu było prawie pusto.
– Był inny lekarz, jak się okazało zatrudniony na stałe w SOR, a nie dyżurujący, jak ten poprzedni. Przebadał mnie i od razu kazał zrobić USG. Okazało się, że mam zablokowaną nerkę, powodem jest kamień albo piasek. Zlecił badanie krwi, moczu i zdjęcie rentgenowskie układu moczowego, a potem zadzwonił na urologię. Wreszcie byłam spokojna.Na oddziale ponownie wykonano USG, stwierdzając, że w prawej nerce kamień zszedł już prawie do przewodu moczowego, a w lewej zaczepił się i rośnie. Nazajutrz zdecydowano, że jednak konieczny będzie zabieg. Usunięto jeden kamień, w sprawie drugiego lekarze wypowiedzą się później.
– To wszystko nie musiało tyle trwać, gdyby tylko podczas mojej pierwszej wizyty na oddziale ratunkowym lekarz zlecił badanie USG na sprzęcie, który stał tuż obok – mówi pani Elżbieta.
Kierujący tarnowskim Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym Norbert Januszek nie wypowiedział się na temat decyzji lekarza, który od razu nie zlecił zwykłego badania USG.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze