Karp traktowany po ludzku?

0
karp
karpie
REKLAMA

Jak twierdzą przedstawiciele tarnowskich służb sanitarnych i weterynaryjnych, karp coraz bardziej traktowany jest… po ludzku. A to oznacza jedynie minimalizowanie jego cierpień przed nieuchronną wędrówką na wigilijny stół. Tylko tyle i aż tyle…
Najbardziej ceniony jest karp z polskich stawów hodowlanych, ale wielu handlowców przywozi tańsze ryby z Czech, Litwy, Węgier. Na nasz rynek trafia kilka tysięcy ton importowanych karpi, które nierzadko sprzedawane są klientom jako polskie ryby. Na talerzu możemy tak naprawdę rozpoznać jedynie, w jakich warunkach ryba była hodowana. Jeśli np. mięso oblewa żółty tłuszcz, to najprawdopodobniej była karmiona kukurydzą. Jeśli ma nieprzyjemny zapach, to pływała w nieczystej wodzie lub tuczono ją szkodliwymi paszami.
Tarnowianie mają ułatwiony wybór dzięki sprawdzonemu gospodarstwu rybackiemu w Wierzchosławicach. Każdego roku kilkadziesiąt ton karpia z wierzchosławickich stawów śródleśnych trafia do detalicznej sprzedaży. Żywe ryby sprzedawane są w oznaczonych punktach sprzedaży ulicznej, najlepsze do konsumpcji ważą od półtora do 2,5 kilograma. Mieszkańcy Tarnowa i okolic rzadziej decydują się na zakup tańszej ryby z nieznanych hodowli, sprzedawanej zwykle w hipermarketach. Gotowi są zapłacić kilka złotych więcej za „królewski smak” wierzchosławickiego karpia i mieć pewność dobrej jakości.
Na tydzień przed świętami Bożego Narodzenia uaktywniają się sprzedawcy karpia żywego lub wypatroszonego, a w ślad za nimi podążają kontrole sanepidu i inspekcji weterynaryjnej. Z każdym rokiem mają jednak mniej zastrzeżeń do warunków przetrzymywania ryb i ich sprzedaży. Okazjonalni handlarze posiadają zaświadczenie sanepidu, wydane na podstawie ich oświadczenia o własnym zdrowiu, a także kondycji i pochodzeniu oferowanych ryb.
– Jeszcze przed kilkunastu laty warunki sprzedaży bywały nie do przyjęcia, ale sytuacja poprawia się już wyraźnie i nie musimy wystawiać mandatów – mówi Danuta Litwin‑Żywiec, wicedyrektorka Powiatowej Stacji Sanitarno‑Epidemiologicznej w Tarnowie. – Są widoczne pozytywne efekty konkurencji i większej świadomości zarówno sprzedawców, jak i klientów oczekujących wyższych standardów. Nie ma więc pokątnego handlowania rybami i jakość usług wyraźnie się poprawiła. Nasze kontrole w tymczasowych punktach sprzedaży potwierdzają od kilku lat, że jest większa dbałość o higieniczne warunki i lepiej traktowany jest żywy towar.
Z pozytywną oceną tarnowskiego sanepidu zgadza się zasadniczo Paweł Wałaszek, Powiatowy Lekarz Weterynarii. Potwierdza, że zgłoszone punkty sprzedaży karpia są zwykle dobrze zorganizowane i wyposażone.
– Widać starania o to, by zbiorniki, w których pływają ryby, były napowietrzane albo uzupełniane świeżą wodą, a miejsce, w którym uśmiercane są ryby, było zasłonięte przed widokiem publicznym – dodaje. ‑Wyrywkowe kontrole punktów sprzedaży karpi rozpoczynamy zwykle tydzień przed świętami. Reagujemy na skargi klientów, współpracujemy też z sanepidem, dzięki czemu skuteczność w dyscyplinowaniu sprzedawców jest coraz lepsza.
Jak twierdzą przedstawiciele tarnowskich służb sanitarnych i weterynaryjnych, karp coraz bardziej traktowany jest… po ludzku. A to oznacza jedynie minimalizowanie jego cierpień przed nieuchronną wędrówką na wigilijny stół. Tylko tyle i aż tyle…

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze