CBA opublikowało raport „Zwalczanie przestępczości korupcyjnej. Mapa korupcji 2016”, z którego wynika, że województwa śląskie (8 948 dokonanych przestępstw od 2014 do 2016 roku) oraz małopolskie (7 310 takich czynów) to najbardziej skorumpowane regiony w Polsce.
Korupcyjna statystyka
W ciągu trzech lat najczęściej rejestrowanymi przestępstwami, poza poświadczeniem nieprawdy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, były sprzedajność urzędnicza oraz przekupstwo. W minionym roku w Polsce odnotowano ponad 32 tys. przestępstw związanych z korupcją i nadużyciami, o 17,5 tys. więcej niż w roku 2016. Najczęściej korumpowana grupa zawodowa to urzędnicy – w 2014 roku odnotowano 2 216 przestępstw z ich udziałem, rok później – 2 398, natomiast w 2016 roku zarejestrowano 4 496 takich czynów.
Niemałe „zasługi” w korupcyjnej statystyce mają tarnowianie. Wystarczy wspomnieć największe nadużycia ostatnich lat, które miały miejsce w Tarnowie, a które odbiły się szerokim echem w kraju, choćby korupcyjną historię byłego prezydenta Ryszarda Ścigały, tzw. aferę łącznikową z miejskimi urzędnikami w roli głównej, machlojki w ZUS z udziałem kilkunastu lekarzy orzeczników, pracowników tej instytucji i prawie 200 osób wręczających łapówki oraz nieprawidłowości w Małopolskim Ośrodku Ruchu Drogowego, gdzie „kupowano” egzamin na prawo jazdy. W tę ostatnią sprawę zamieszanych było 200 osób.
Trzeba podejść z dystansem…
Mieczysław Sienicki, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnowie podchodzi do raportu CBA jednak dość ostrożnie.
– Nie sądzę, by między poszczególnymi regionami kraju były tak duże dysproporcje w liczbie popełnianych przestępstw korupcyjnych. Może to wynikać ze skuteczności organów ścigania, które w Małopolsce działają sprawniej i wykrywają więcej takich czynów. Nie wierzę, że jeśli w innych regionach Polski tego typu sprawy nie są ujawnianie, to korupcji w ogóle nie ma – przekonuje prokurator.
W minionym roku do tarnowskiej Prokuratury Okręgowej wpłynęło blisko 40 spraw o charakterze korupcyjnym. Nie wszystkie pochodziły z naszego regionu i częściej różniły się od ujawnianych przed kilkoma laty. Kiedyś prokuratorskie śledztwa dotyczyły korupcji w służbie zdrowia: wyłudzeń pieniędzy bądź usług z NFZ oraz wykonania zabiegów czy świadczeń medycznych po otrzymaniu gratyfikacji. Mieliśmy też korupcję w sporcie, bo sprzedaż mieczów nie ominęła tarnowskiej Unii, a w sprawę było zamieszanych 17 zawodników i dwóch sędziów piłkarskich. Obecnie w korupcyjnej statystyce przodują samorządy i instytucje publiczne, w których dochodzi do przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków, poświadczenia nieprawdy bądź potwierdzenia fałszywych danych w dokumentach oraz nieprawidłowości przy przetargach.
Kwoty łapówek idą w górę
Dawniej jako przedmiot łapówki w grę wchodziły droższe alkohole, kawa, wyroby wędliniarskie lub drobne kwoty. Np. od 20 do 100 złotych pobierał 32‑letni strażnik miejski za odstąpienie od ukarania kierowców za parkowanie w niedozwolonych miejscach. Propozycje korupcyjne kierowane do policjantów tarnowskiej „drogówki” za odstąpienie od wypisania mandatu zazwyczaj zamykały się w kwotach od 50 do 100 złotych, ale już w minionym roku stróże prawa z Ciężkowic zatrzymali pijanego kierowcę, który próbował wręczyć im łapówkę w wysokości 100 euro. Od 30 do 100 zł pobierali lekarze z Tarnowa i powiatu za zaświadczenia o przeciwwskazaniach do zdawania egzaminu teoretycznego na prawo jazdy na komputerze.
Później pojawiały się coraz wyższe kwoty. 350 złotych „kosztowało” uzyskanie orzeczenia lekarskiego o zdolności do pracy dla ochroniarza – internista z Tarnowa wystawił 1600 takich zaświadczeń dla osób z trzech województw, zarabiając ponad pół miliona złotych. Tysiąc złotych trzeba było przygotować dla lekarza orzecznika w ZUS za przyznanie lub przedłużenie renty na rok oraz dwa tysiące złotych za świadczenie dwuletnie. Pośrednicy powołujący się na wpływy w zakładzie ubezpieczeń brali średnio po 200 zł i nie gardzili artykułami spożywczymi.
Głośne śledztwa korupcyjne
Jedno z najdłuższych śledztw korupcyjnych, prowadzonych w tarnowskiej prokuraturze, dotyczyło tzw. „łowców blach” i przekazywania przez policjantów krakowskiej „drogówki” informacji firmom holowniczym o „ustawianych” kolizjach drogowych czy postępowań mandatowych oraz wyłudzania odszkodowań od ubezpieczycieli. Funkcjonariusze zarobili na procederze ponad 55 tys. złotych, udzielając przeszło 1350 informacji o potrzebie holowania samochodu. Oskarżonych było prawie 250 osób, większość usłyszała już wyroki skazujące, ale część postępowań jeszcze trwa.
Równie głośne śledztwo ciągnęło się od czasu, kiedy służba wojskowa miała obowiązkowy charakter. W aferę zamieszanych było blisko 300 osób, w tym poborowych i członków komisji lekarskiej w tarnowskim WKU. Młodzi mężczyźni docierali do pośrednika pracującego kiedyś w służbie zdrowia, który załatwiał im sfałszowaną dokumentację lub kontaktował z lekarzem mogącym załatwić rzekomą historię choroby. Wszystko po to, by uniknąć powołania do wojska.
Niektórzy przedstawiali dowody długotrwałego leczenia specjalistycznego, a nierzadko nawet zdjęcia rentgenowskie, które w rzeczywistości należały do zupełnie innych osób. Za uniknięcie służby wojskowej młodzi ludzie płacili 3 tys. złotych, choć były przypadki, że dawali nawet 4 tys. zł. Część kwot trafiała do lekarzy, a resztę zabierali pośrednicy.
Przed tarnowskim sądem trwa proces w sprawie oszustwa przy utrzymaniu autostrady na odcinku z Tarnowa do Krakowa. Siedmioro urzędników tarnowskiego Oddziału Rejonowego Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz dwóch przedsiębiorców usłyszało zarzuty dotyczące m.in. korupcji. Biznesmeni w zamian za łapówki po kilka tysięcy złotych dla pracowników GDDKiA mieli wyłudzić w sumie ponad 200 tys. zł. Urzędnicy zlecali firmom drobne prace na autostradzie, które nie zostały wykonane albo zgodnie z przetargiem miała prowadzić je inna firma
Jak zaznacza rzecznik tarnowskiej prokuratury, z tego typu przestępczością trudno jest walczyć, ponieważ strony układu korupcyjnego nie są skłonne do mówienia.
























