Niebezpieczeństwo czyha w ziemi

0
pirotechnicy
Tuż obok siedziby OHP w Tarnowie spoczywały w ziemi 44 pociski z drugiej wojny
REKLAMA

Okazało się, że na progu domu leży zardzewiały pocisk artyleryjski z I wojny światowej. Policjanci teren oznakowali i zabezpieczyli, a czteroosobową rodzinę ewakuowano przed przyjazdem saperów z jednostki wojskowej w Rzeszowie.
Choć obie wojny światowe to coraz bardziej odległa przeszłość, nieznana liczba śmiercionośnych pamiątek wojennych nadal zagraża ludziom. Wśród nich są: pistoletowa i karabinowa amunicja, pociski artyleryjskie, miny przeciwpancerne i przeciwpiechotne, granaty, lotnicze bomby, a nawet niemieckie panzerfausty. Skrywa je wciąż ziemia, stale odnajdywane są niewypały i niewybuchy – nie zawsze zardzewiałe, ale zawsze niebezpieczne. Na szczęście od lat nie doszło do śmiertelnego wypadku, choć wielokrotnie było o krok od tragedii.
Policjantów i saperów niewiele potrafi zdziwić – zabezpieczali i rozbrajali niejeden pocisk. Wybuchowe pamiątki wojenne wyciągali nie tylko z ziemi, ale i ze strychów, piwnic i różnych domowych skrytek. Zamurowało ich jednak, kiedy w 2012 r. zostali wezwani do przydomowego warsztatu przy ul. Klikowskiej w Tarnowie. Doszło w nim do eksplozji pocisku artyleryjskiego, w wyniku którego poważnie ranny został dwudziestoletni mężczyzna. A mogło dojść do tragedii na niewyobrażalną skalę, bo młody „kolekcjoner” przechowywał w jednym miejscu kilkanaście uzbrojonych pocisków. Saperzy nie kryli, że skutki wybuchu całego tego arsenału byłyby wręcz katastrofalne w promieniu kilkuset metrów.
Powiało też grozą podczas regulacji koryta Wątoku w Tarnowie. Koparka natknęła się na granat moździerzowy kal. 82 mm, który spoczywał w mule na dnie rzeczki, nieopodal placu Łaziennego i Burku. Obeszło się, na szczęście, bez ewakuacji targowiska.
Całkiem zaś pokaźny arsenał odkopano w ubiegłym roku tuż pod bokiem siedziby tarnowskiego OHP. Z ziemi wydobyto aż 44 niemieckie pociski przeciwpancerne – to jedno z większych w Małopolsce znalezisk niewypałów w ostatnich latach.
Policyjna grupa rozpoznania minersko‑pirotechnicznego na brak mocnych wrażeń narzekać nie może. W tym roku interweniowała już ponad osiemdziesiąt razy, więcej niż jedna czwarta interwencji dotyczyła niewypałów i niewybuchów wojskowego pochodzenia.
Policjanci specjalnej grupy zajmują się też bombowymi alarmami. Jeśli jest taka potrzeba, rozpoznają i zabezpieczają teren przed przyjazdem antyterrorystów z Krakowa. Reagują na nietypowe zgłoszenia dotyczące choćby podejrzanie wyglądających rzeczy pozostawionych w publicznych miejscach.
– Pamiętam np. zgłoszenie, że przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Tarnowie leży dziwnie wyglądający plecak – opowiada asp. Klimek. – Nasz patrol udał się tam i okazało się, że ktoś pozostawił zwykły szkolny plecak. Ale można zrozumieć obawy ludzi, którzy słyszeli przecież o zamachach bombowych we Francji czy Belgii.
Jednym z zadań tarnowskiej grupy minersko‑pirotechnicznej jest właśnie zapobieganie ewentualnym próbom zamachów na ważne osoby przybywające do Tarnowa i powiatu. Przeszkoleni policjanci wspólnie np. z funkcjonariuszami Biura Ochrony Rządu biorą udział w zabezpieczaniu wizyt ważnych osób – w ostatnim czasie prezydenta Andrzeja Dudy czy premier Beaty Szydło. Sprawdzają dokładnie trasy przejazdu, biorą pod lupę okoliczne obiekty i miejsca wystąpień ważnych gości, miejsca ich pobytu itd. Pomaga im w tym policyjny pies, który ma… nosa do materiałów wybuchowych. Na jego konto zapisano już parę wywąchanych sukcesów.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze