Sytuacja dotyczy wszystkich najlepszych tarnowskich liceów, m.in. I, II czy IV LO, gdzie także prezydent nakazał redukować oddziały, najdotkliwiej jednak właśnie III LO. Bo to ono od lat słynie z największego prestiżu, poziomu i cieszy tak dużym zainteresowaniem. Tu wymagany próg punktacji wynosi 130 (w innych liceach – 120 lub 100), lecz ze względu na fakt, że do szkoły aplikują najlepsi uczniowie, a miejsc jest mniej, nawet ci z punktacją blisko 180, mają problem. – Jest problem przez pomysły prezydenta, który najwyraźniej nie chce młodych zdolnych u siebie. System w szkołach średnich się bilansuje, pieniędzy nie brakuje, bo i kandydatów nie brakuje. O ile w przedszkolach subwencja oświatowa pewnie nie wystarcza, to na pewno nie dotyczy to szkół ponadpodstawowych – mówi jednak z protestujących matek, także nauczycielka.
Zatem o co chodzi? Jak zawsze o pieniądze. W tarnowskim środowisku oświatowym nie brakuje spekulacji, że skoro uwzględnione w algorytmie przydzielania subwencji oświatowej regulacje oparte są na rozwiązaniach polegających na zastosowaniu zasady „pieniądz idzie za uczniem”, jest to celowe działanie. Bo skoro subwencja naliczana jest na podstawie liczby uczniów uczęszczających do szkół i placówek oświatowych prowadzonych bądź dotowanych przez poszczególne samorządy, to przy zadeklarowanej większej liczbie uczniów, miasto dostanie więcej środków. Potem wystarczy tę liczbę zmniejszyć, a w budżecie miasta pieniądze zostają. I choć jest to działanie krótkofalowe, to przy zadłużonym do granic możliwości Tarnowie, być może jest rozpaczliwym sposobem na szukanie oszczędności.























