Pięćdziesięciu rodziców przyszłych licealistów, dla których szkołą ponadpodstawową pierwszego wyboru było III Liceum Ogólnokształcące w Tarnowie, przygotowało już protest z podpisami. Idą do Romana Ciepieli, bo z powodu zaordynowanych przez niego cięć w oświacie, ich dzieci, mimo że z ocen na świadectwie, egzaminu czy innych osiągnięć mają bardzo wysoką punktację, nie dostały się do wymarzonej szkoły. – Już dość. Miarka się przebrała. Szkoła ma wielu, znakomitych kandydatów na uczniów, lecz nie może ich przyjąć, bo prezydent pozwolił dyrektorowi otworzyć jedynie pięć klas pierwszych i ani jednej więcej. To skandal. Nasze dzieci mają nawet 170 czy 180 punktów i są pod kreską – mówi jedna z matek, która wraz z innymi rodzicami deklaruje, że będzie walczyć do skutku. Powód – planowane przez Romana Ciepielę od września redukcje liczby oddziałów klas pierwszych w tarnowskich liceach, których ma być aż o 10 mniej.
W podobnym tonie wypowiada się dyrektor III LO Jan Ryba. – Szkoła ma bardzo wielu kandydatów, jestem w stanie zupełnie spokojnie otworzyć jeszcze co najmniej dwie klasy i będę o nie walczył. Przed rokiem, gdy Urząd Miasta po raz pierwszy nakazał redukować oddziały, udało mi się je częściowo obronić. Liczę, że uda się i teraz. Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego, skoro mamy tak wielu chętnych do naszej szkoły, za którymi idą przecież pieniądze w formie subwencji oświatowej przyznawanej przez państwo według zasad Ministerstwa Edukacji Narodowej, nie możemy ich przyjąć. To znakomici uczniowie z bardzo wysoką punktacją, siła tego miasta. Dlaczego się jej pozbywamy? – mówi z żalem, ale i determinacją. Nieoficjalnie wiadomo, że za ubiegły rok, wskutek mniejszej niż deklarowana liczba uczniów w III LO, do miasta wróciło 400 tysięcy złotych subwencji oświatowej. Obecnie ta kwota może być jeszcze większa.
























