Robotnicy „od zieleni” będą łatać dziury na drogach?

0
93
tzdm
REKLAMA

Wszyscy rezygnują z pracy przy utrzymywaniu miejskich dróg, bo – jak twierdzą – mają już dość ciągłego oszukiwania. Z programu dobrowolnych odejść zdecydował się też skorzystać dyrektor TZDM Zdzisław Musiał. Władze miasta nie są jednak zmartwione decyzją robotników drogowych i mówią, że nie ma ludzi niezastąpionych.
O likwidacji działu wykonawstwa TZDM i bazy przy ul. Kąpielowej głośno było w ubiegłym roku. Miasto chciało drobne prace remontowo‑budowlane i związane z bieżącym utrzymaniem miasta zlecać firmom zewnętrznym, ale po protestach władze samorządowe zmieniły zdanie. Krążyły głosy, że prezydent Ścigała został wprowadzony w błąd, bo okazało się, że w rzeczywistości istnienie działu jest korzystne finansowo dla miasta, a jemu mówiono, iż utrzymywanie bazy nadmiernie obciąża miejski budżet. Przyznał oficjalnie, że zwolennikiem pozbycia się działu wykonawstwa był jego zastępca Henryk Słomka‑Narożański.
Mimo decyzji o rozwiązaniu TZDM robotnicy z działu wykonawstwa mieli być spokojni o pracę, bo prezydent zapewniał, że zależy mu na utrzymaniu sprawnej ekipy remontowej, która miała działać w strukturach Zakładu Składowania Odpadów Komunalnych. W ubiegłym tygodniu sekretarz magistratu Aleksandra Mizera poinformowała, że z 71 pracowników likwidowanego TZDM aż 41 postanowiło skorzystać z programu dobrowolnych odejść, w tym wszyscy robotnicy drogowi z działu wykonawstwa. Dlaczego? – Nie przyjęli propozycji pracy w nowej jednostce – tłumaczyła A. Mizera. – Jest to dla nas pewne zaskoczenie, ale wiemy, jak wygląda rynek pracy, jest wielu fachowców od drogownictwa do wzięcia, więc ze skompletowaniem nowej ekipy nie powinno być problemu. Nie ma ludzi niezastąpionych…
Rezygnujący pracownicy twierdzą, że odchodzą, bo mają dość ciągłego oszukiwania. „Przez ostatnie lata byliśmy na każde zawołanie, walczyliśmy z powodzią, poprawialiśmy roboty po zewnętrznych firmach, nie liczyliśmy godzin pracy poza „dniówką” – napisali w „pożegnalnym” liście do prezydenta. Uważają, że przedstawione im propozycje w zasadzie nie były żadnymi propozycjami. – Za propozycję nie można uznać zatrudnienia na okres próbnych 3 miesięcy w nowej jednostce. Większość z nas ma rodziny, przepracowała tu wiele lat i nie może sobie pozwolić na to, że za trzy miesiące pozostanie na lodzie, bo umowy nie zostaną przedłużone – argumentują. Swój list do R. Ścigały kończą słowami: „Proszę się nie gniewać, ale zostaliśmy już tyle razy oszukani, że w żadne słowne zapewnienia nie wierzymy”.
Robert Bodaszewski, który jako przedstawiciel pracowników działu wykonawstwa uczestniczył w rozmowach z prezydentem, twierdzi, że R. Ścigała podzielał ich stanowisko, ale gdy doszło do konkretów, to jego dyrektorzy zachowywali się tak, jakby tamtych ustaleń w ogóle nie było. – Prezydent utrzymywał, że o wielu rzeczach związanych z naszym funkcjonowaniem nie wiedział, że docierały do niego zniekształcone informacje – powiedział nam R. Bodaszewski. – Jeszcze w grudniu się spotkaliśmy i wszystko szło w dobrym kierunku. Ale nagle kontakt się urwał, a do gry weszli jego dyrektorzy, którzy zachowywali się tak, jakby to, co zostało uzgodnione z prezydentem, w ogóle ich nie obchodziło. Czyżby prezydent znów był niedoinformowany? Bo wierzyć mi się nie chce, aby osoba, której zaufało tylu mieszkańców Tarnowa, mogła nas tak okłamywać.
Co na to władze miasta? Kto od 1 marca będzie zajmował się choćby łataniem dziur w jezdniach, których coraz więcej pojawia się po zimie? – Nie ma już sensu wracać do tego, jakie propozycje dostali, bo na poszczególnych etapach rozmów różne się pojawiały. Skorzystali z programu dobrowolnych odejść i temat uznaję za zamknięty. Nie mam zamiaru przed nimi klękać i prosić, by zostali – stwierdza dyrektor Jacek Kułaga.
Jego zdaniem, źle się nawet nie stało, że odeszli, bo dobrze nie pracowali. – Wcale nie byli to aż tacy dobrzy fachowcy – ocenia. – Teraz będziemy mogli dobrać sobie ludzi naprawdę sprawnych i odpowiedzialnych.
Dyrektor Kułaga podkreśla, że po 1 marca zupełnie bezradne miasto nie będzie, jeśli chodzi o wykonywanie drobnych robót na drogach, bo w ZSOK są pracownicy zajmujący się utrzymywaniem miejskiej zieleni, którzy już przyuczają się do nowych obowiązków. Poszukiwani są też nowi i wkrótce „ekipa szybkiego reagowania na dziury” będzie liczyła około 20 osób.
Z programu dobrowolnych odejść skorzystał również dyrektor TZDM Zdzisław Musiał, pod adresem którego kierowane były zarzuty niewłaściwego nadzoru nad inwestycjami drogowymi, w tym przygotowania modernizacji ul. Krakowskiej. Jeszcze niedawno mówiło się, że zostanie pełnomocnikiem UMT do spraw kolejnictwa, a prezydent Ścigała nie wykluczał takiej możliwości. Ale Musiał swoich zawodowych planów nie wiąże już z tarnowskim samorządem… Nie udało się nam zapytać o powody, bo w ubiegłym tygodniu był na urlopie.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o