Proces R. Ścigały: Jak korumpowano w byłym TZDM

0
proces
proces1526
REKLAMA

Przekazanymi prokuraturze i sądowi informacjami świadek obciążyła nie tylko wszystkich uczestników procesu w Brzesku, ale także siebie, informując również o innych łapówkach, które brała, a o których prawdopodobnie nikt bez jej zeznań by się nie dowiedział.Danuta B. została zatrzymana przez ABW jesienią 2013 roku. Kilka miesięcy spędziła w areszcie tymczasowym. Prokuratura Okręgowa w Krakowie oskarżyła ją o przyjmowanie korzyści majątkowej i poświadczenie nieprawdy w dokumentach w związku z budową łącznika autostradowego w Tarnowie. Danuta B. w TZDM zajmowała się inwestycjami drogowymi; w 2010 r. pracowała w komisji przetargowej, która rozstrzygała postępowanie dotyczące wyboru wykonawcy łącznika. Przetarg wygrała austriacka firma Strabag SA Za pomoc w przygotowaniach do przetargu urzędniczka miała wziąć od tej firmy 30 tys. łapówki. Podczas śledztwa przyznała się do winy. Na zmowie przetargowej, w którą zamieszanych jest kilkanaście osób, samorząd Tarnowa stracił co najmniej 25 mln zł. Danucie B. grozi kara pozbawienia wolności do lat 8.
W śledztwie Danuta B. złożyła bardzo obszerne wyjaśnienia. Ujęte one zostały w 17 protokołach, niektóre liczą po 20 stron. W minioną środę odczytywała je – z pomocą prokuratora Seweryna Borka – sędzia Bożena Waresiak. Trwało to godzinami.

Zwolnię panią…
Była urzędniczka TZDM przed sądem potwierdziła wszystkie wcześniejsze zeznania. Odnoszą się one do kilku wątków związanych z przetargami miejskimi i przebudową ul. Kryształowej oraz z korupcyjną otoczką tych spraw.
Danuta B. stwierdziła, że oskarżony w tym procesie Wiesław F., właściciel firmy budowlanej, dobry znajomy byłego prezydenta Tarnowa, podczas wizyt w urzędzie miasta zachowywał się bardzo pewnie. Z jej wyjaśnień wynika, że ta pewność była demonstrowana już w czasie, gdy Ryszard Ścigała nie piastował jeszcze swego urzędu.
– Chyba w 2005 roku miałam nieprzyjemny incydent związany z osobą Wiesława F. – relacjonowała. – Niezadowolony ze sposobu załatwiania jego sprawy groził mi, że mogę pożegnać się ze swoim stanowiskiem.
Jak zeznała B., Wiesław F. w kolejnych latach często odwiedzał biuro TZDM, głównie na początku roku, i pytał, czy będzie dla jego firmy jakaś robota. Kiedy spotykał się z odmowną odpowiedzią, mówił, że w takim razie „idzie do Ryśka…”
– Domyślałam się, że chodzi o prezydenta Ryszarda Ścigałę i o to, że F. wybiera się do niego, aby coś dla siebie załatwić.


Pod presją
Danuta B. opowiadała o naciskach w UMT na to, by przetargi miejskie wygrywała firma Wiesława F., o tym, jak jej dawny dyrektor, Stanisław Pyzdek, był pod presją tych oczekiwań i aby nie stracić posady, poddawał się jej. Miał mówić, że są naciski, aby w dokumentach warunków zamówienia (SIZW) uwzględniać technologię betonową, którą w regionie dysponowała tylko firma F.
Sytuacja w TZDM nie zmieniła się, gdy dyrektorem został Zdzisław M., oskarżony w tym procesie o niedopełnienie i przekroczenie swoich uprawnień, także o działanie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Według słów Danuty B., TZDM nadal był pod presją, aby firma F. miała co w mieście robić.
– Pamiętam, gdy któregoś dnia Zdzisław M. zaniepokoił się, gdy wykonana została kalkulacja kosztów budowy ścieżek rowerowych. Zdenerwował się, ponieważ okazało się, że metr budowy takiego odcinka przy użyciu kostki wynosił 120 zł, a przy użyciu metody lanego betonu – 300‑320. To cena poza sezonem, w sezonie te relacje wynosiły odpowiednio 160 i 400 zł.
Danuta B. oznajmiła, że naciski były także przy okazji przetargu na wykonanie drogi rowerowej przy ul. Wojska Polskiego w 2011 r., gdy przygotowujący dokumentację urzędnicy spotkali się z zarzutem, iż przedmiot zamówienia przetargowego, opisany w SIZW, jest zbyt ogólny i dobrze by się stało, gdyby przetarg został unieważniony. Urzędnicy domyślali się, że chodziło o to, by największe szanse na wygranie postępowania miał Wiesław F.
– Do unieważnienia przetargu jednak nie doszło, ponieważ zarzuty dotyczące zamówienia nie zostały sformułowane na piśmie. Przetarg wygrała firma konkurencyjna.
Danuta B. przyznała jednak, że firma ta źle wykonała zleconą pracę, a Wiesław F. to „bardzo dobry wykonawca”.
B. zapamiętała także inną sytuację związaną z Wiesławem F. na przełomie sierpnia i września 2010 r.
– Kiedyś zastałam Zdzisława M. przed monitorem komputera, czytał wtedy o zlocie motocyklistów harleyowców. W tej samej chwili wyznał mi, że Wiesław F. zaproponował mu harleya, takiego samego, jakiego ma już „stary”, czyli prezydent Ścigała. Zrozumiałam tę wiadomość jako zamiar przekupienia Zdzisława M., ale zapytałam tylko, czy panowie umieją jeździć na motorach…
Wiesław F. zaprzeczył w śledztwie, by składał Zdzisławowi M. obietnicę „prezentu” w postaci motocykla harley dawidson wartości ok. 30 tys., twierdził, że to M. sugerował mu, że chce wejść w posiadanie takiego motoru. Z kolei Ryszard Ścigała, właściciel harleya, podtrzymuje, iż motocykl, który został sprowadzony przez F. z USA, został od biznesmena legalnie odkupiony.

REKLAMA (2)

Tajne spotkanie
Świadek opisała też okoliczności towarzyszące otwarciu ofert podczas postępowania przetargowego dotyczącego budowy łącznika między al. Jana Pawła II i węzłem A4.
– Tego dnia Zdzisław M. powiedział mi, że dzwonił do niego „stary”, po czym stała się dziwna dla mnie rzecz. M. zabrał oferty wykonawców i kosztorysy, i pojechał z nimi do urzędu miasta. Nie wiedzieliśmy, w jakim celu, jak pracowałam 30 lat, nie było takiej sytuacji. Oferty wróciły do nas dopiero po kilku dniach. Można powiedzieć, że decyzji o tym, kto wygra przetarg, nie podejmowała powołana do tego komisja. Wtedy wygranym było konsorcjum firm, którego liderem był Strabag SA
Danuta B. zeznała, iż wiosną 2013 r. miała informację od Pawła Ch., kierownika budów Strabagu, iż austriacka spółka dała prezydentowi łapówkę w kwocie 1 mln zł, potem mówiono na mieście, że było to 500 tys.
Wątek rzekomej milionowej łapówki dla Ryszarda Ścigały pojawił się już wcześniej, ale żaden z dotychczas przesłuchanych świadków nie potwierdził tej informacji. Prokurator nie znalazł dowodów winy, a Ryszard Ścigała doniesienia te uznał za absurdalne.
W śledztwie B. zeznała, że Strabag występował w Tarnowie z pozycji uprzywilejowanej, ale w brzeskim sądzie stwierdziła, że „nie odczuwała tego”.
B. zrelacjonowała też tajne spotkanie w jednej z podtarnowskich miejscowości w domu Elżbiety G. (oskarżona w procesie dotyczącym zmowy przetargowej), podczas którego próbowano zaradzić faktowi ujawnienia zawyżonego o 2 mln zł kosztorysu budowy łącznika autostradowego. W spotkaniu, oprócz jej i gospodyni domu, mieli brać udział: Grażyna W., była zastępczyni dyrektora TZDM, Paweł Ch., kierownik budów w firmie Strabag oraz drugi przedstawiciel tej firmy prawdopodobnie o imieniu Robert. Niektórzy byli bardzo zdenerwowani sytuacją, zwłaszcza że uznano, iż podmiana dokumentów w celu ukrycia nadużycia nie wchodzi w grę, gdyż kopie ich były już złożone w biurze Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego oraz w Urzędzie Marszałkowskim w Krakowie i nie było do nich dostępu.

REKLAMA (3)

Kto komu płacił
Była urzędniczka TZDM w śledztwie przyznała się, że za przekazywane informacje o przetargach, ofertach i wykonawcach przedstawiciel Strabagu wręczył jej łapówkę w kwocie 30 tys. zł, które przeznaczyła na edukację swoich dzieci. Propozycję korupcyjną miał złożyć Piotr M., jeden z dyrektorów oddziału tej firmy. Świadek przyznała się również do brania innych łapówek od różnych firm i w różnym czasie, gdy pracowała w urzędzie miasta. Pieniądze – według B. – były wręczane bez świadków, tylko w obecności zainteresowanych stron, dlatego można przypuszczać, że gdyby nie jej przyznanie się, sprawy nigdy nie zostałyby ujawnione.
W śledztwie Danuta B. bardzo szczegółowo opisała też działania kilku pracowników zlikwidowanego w 2012 r. TZDM, których celem było, jej zdaniem, osiąganie korzyści majątkowej. Mowa jest o różnego rodzaju zleceniach przygotowywanych dla zaprzyjaźnionych firm i osób, o zamkniętym obiegu tych zleceń, o zawyżonych cenach usług projektowych dla miasta, o kręgu ludzi uwikłanych w towarzysko‑biznesowe układy. B. twierdzi na przykład, że miasto zleciło projekt zmodyfikowania sygnalizacji świetlnej na jednym ze skrzyżowań za 75 tys., gdy wiadomo było, iż w bliskiej perspektywie powstanie tam rondo i światła nie będą potrzebne. W aktach sprawy, które odczytała sędzia Waresiak, znajduje się sporo nazwisk, dat i kwot, którymi obracano. Nie wiadomo natomiast, na ile są to zeznania, które znajdują potwierdzenie w rzeczywistych faktach, a nie np. w przypuszczeniach lub zasłyszanych gdzieś informacjach. Być może wyjaśni się to 5 sierpnia, po przerwie wakacyjnej, gdy po wznowieniu procesu pytania Danucie B. będą zadawać prokurator i pełnomocnicy oskarżonych. Ci drudzy już w ubiegłą środę sygnalizowali, iż w związku z licznymi wątpliwościami mają długą listę pytań.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze