Rok 2020 – drastyczny wzrost liczby zgonów w Polsce

7
cmentarz artykul
REKLAMA

 W 2020 roku w Polsce zmarło o 70 000 ludzi więcej, niż w 2019 roku. Media o tym milczą. Dlaczego zdecydowana większość portali, gazet, stacji radiowych czy telewizyjnych tak namiętnie prezentuje śmierć i tragedie ludzkie spowodowane koronawirusem, ale zapomina o znacznie liczniejszej grupie tracącej zdrowie przez utrudnienia proceduralne w dostępie do pomocy medycznej? Odpowiedź jest prosta, koronawirusa bardziej się boicie, niż umierania na inne, skuteczniejsze w zabijaniu choroby, znane od lat.

70000. Gdy podzielimy tę liczbę przez liczbę dni w roku, otrzymamy średni dzienny przyrost liczby zgonów względem poprzedniego roku. Według oficjalnych danych na COVID-19 (wraz z chorobami współistniejącymi) od marca 2020 roku do teraz, w Polsce zmarły 30241 osoby. Czyli w tym samym czasie 39759 osób zmarło m.in. z powodu braku dostępu do służby zdrowia. Dlaczego społeczeństwo nie widzi w tym problemu?

Moim zdaniem spowodowane jest to tym, że w niebezpiecznych czasach każdy z nas zaczyna myśleć wyłącznie o sobie. Zaczynamy postrzegać świat przez pryzmat swoich potrzeb, interesów rodziny, a to że ktoś inny ma raka i nie może się leczyć, schodzi na dalszy plan. Przecież JA jestem zdrowy, to co mnie obchodzą ci wszyscy, którzy są chorzy i umierają bez właściwych terapii. „Mnie” to nie dotyczy, gdyż raka nie mam, ale „mnie” dotyczy zakażenie COVID-19, więc na tym się skupiam.

Codziennie śledzę z zapartym tchem aktualną liczbę zgonów i widzę przerażające cyfry. Na początku przerażało mnie 20 osób dziennie. Obecnie już się przyzwyczaiłem do 500 na dzień, przecież świat nadal działa, ludzie chodzą do pracy, zbawienna szczepionka jest już teoretycznie dostępna, ale nadal boję się nieznanego, zapominając o… znanych problemach, gdyż nie dotyczą „mnie” osobiście. Średnia liczba dzienna zgonów na COVID-19 w tym czasie wynosi 82,8. Średnia dzienna liczba zgonów wywołanych m.in. brakiem dostępności do pomocy medycznej i terapii wynosi 108,9. Łącznie 191,7 więcej zgonów na dzień, niż w 2019 roku. I to tylko dlatego, że szpitale są paraliżowane przez niemądre decyzje decydentów.

REKLAMA (2)

Dlaczego rak nie martwi Was bardziej niż COVID-19? Dlaczego pozwalacie na bezprawne ograniczanie ( https://www.temi.pl/portal/portal-tarnow/kara-od-sanepidu-bezprawna-wyrok-sadu/) waszych firm, które powoduje ich destrukcję prowadzącą do tragedii wielu rodzin (właściciele i pracownicy), czerpiących z niej korzyści? Dlaczego „w imię wyższych” zasad godzicie się na łamanie prawa przez rządzących, skoro nasze prawo posiada właściwe rozwiązania na czasy pandemii opisane w samej Konstytucji?

W kwietniu zeszłego roku ośmieliłem się pochwalić Szwecję za to, w jaki sposób radzi sobie z wirusem. W komentarzach zostałem zlinczowany, że to bzdury, i że zobaczę, ilu tych biednych Szwedów umrze przez głupią politykę ich rządu. Sprawdźmy więc, gdzie nas zawiódł nasz sposób, czyli chaos, a jak poradzili sobie z tym Szwedzi, którzy nawet noszenia maseczek nie nakazali, tylko zalecili. I to tak realnie zalecili bez dziwnych rozporządzeń. Tak po prostu z ekranu TV, bez psucia prawa, bez tej całej żenującej otoczki, wskazującej na brak jakiejkolwiek wiedzy prawnej u speców tworzących te paszkwile w polskim sejmie.

umieralność w Polsce

REKLAMA (3)

Poniżej przedstawiam grafikę ukazującą, ile osób zmarło w Szwecji rok do roku. Wnioski wyciągnijcie sami. Zaraz obok przedstawiam grafikę obrazującą, co w tym samym czasie działo się u nas w Polsce. Nie będę rozwijał tematu, gdyż jest on dość rozległy i zasługuje na osobny tekst. Zwróćcie póki co uwagę na te liczby. 70 tysięcy zgonów więcej w Polsce, która zamyka szkoły, zamyka ludziom biznesy, niszczy dorobki pokoleń, każe mieszkańców mandatami za nieprzestrzeganie nielegalnych pseudonakazów noszenia maseczki. Szwecja? Gdyby nie ofiary COVID-19, zgonów byłoby mniej, to fakt. Na grafice dotyczącej Szwecji nie uwzględniono kilkunastu ostatnich dni grudnia, jednak eksperci twierdzą, że w tym czasie mogło umrzeć około 4500 osób (wszystkie przypadki), więc wzrost jest nieznaczny, na poziomie kilku procent. W Polsce natomiast wzrost liczby zgonów procentowo przedstawia się znacznie gorzej i wynosi blisko 20%. W tym miejscu wszyscy ci, którzy tak histerycznie bronili maseczek, powinni zrozumieć, że kawałek szmatki na twarzy nic nie zmienia. Potrzebne jest sprawne i niezależne dowodzenie naszym pięknym krajem, a wzór radzenia sobie z pandemią koniecznie powinniśmy czerpać z północy, gdzie decyzje podejmuje główny epidemiolog kraju, Anders Tegnell.

umieralność w Szwecji

(wyliczenia aktualne na 07.01.2021r.)

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
7 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze