Strach przed wielkim smrodem

0
Spittelau
Władze miejskie Tarnowa jako argument za budową spalarni śmieci podają ekologiczną spalarnię i elektrownię Spittelau w centrum Wiednia, na której w części miałaby być wzorowana ta, którą planuje się na Piaskówce
REKLAMA

Sprowadzeni przez prezydenta Tarnowa eksperci uspokajają: nowa spalarnia na pewno nie będzie śmierdzieć. Dziś jeszcze nie jest pewne, czy ludzie dadzą wiarę tym zapewnieniom.
Miasto planuje budowę instalacji do produkcji energii cieplnej i elektrycznej z wykorzystaniem nienadających się do recyklingu przetworzonych odpadów komunalnych, tzw. paliwa pre‑RDF. Dla większości mieszkańców chodzi po prostu o spalarnię śmieci. Temat tego rodzaju inwestycji obecny jest w Tarnowie od kilku lat. Najpierw była mowa o zbudowaniu – w ramach planu wojewódzkiego – dużej spalarni w rejonie ul. Komunalnej (dawnej Cmentarnej), lecz przedsięwzięcie zostało skreślone z programu małopolskiego ze względu na brak przesłanek ekonomicznych. Nic nie wyszło także z przymiarek do budowy spalarni we współpracy z Grupą Azoty SA. Czy kolejne podejście w tej sprawie będzie wreszcie skuteczne?
Dzisiaj nie ma jeszcze odpowiedzi na to pytanie. Temat spalarni znowu wywołuje sporo emocji, zwłaszcza w miejscu, w którym miałaby ona powstać. Mieszkańcy jak zwykle obawiają się negatywnego oddziaływania zakładu na środowisko, władze miasta próbują przekonać, że zagrożenie nie istnieje.

Samotność z zapachem
Nowa inwestycja, której koszt obliczany jest na 137,5 mln zł, planowana jest na terenie elektrociepłowni MPEC przy ul. Spokojnej, więc najbardziej zainteresowani sprawą są mieszkańcy położonych w sąsiedztwie dzielnic: Piaskówki, Krzyża, Klikowej.
– Władze miasta zapewniają, że planowana inwestycja jest bardzo nowoczesna i spełni wszelkie normy ekologiczne, ale mimo to mamy wątpliwości – mówi Grażyna Barwacz, radna miejska z Krzyża. – Możliwe, że jeśli chodzi o emisję szkodliwych substancji, o samą chemię, to tak w rzeczywistości jest. My mamy na uwadze odór, który może towarzyszyć działalności spalarni. Ktoś powie, że sam smród jest dla zdrowia nieszkodliwy, ale to jest bardzo uciążliwa rzecz. Mieszkańcy Krzyża już dobrze o tym wiedzą, gdyż na tym terenie zlokalizowane są dwie sortownie odpadów – miejska należąca do MPGK oraz prywatna. Nikomu nie życzymy takich zapachów, więc tym bardziej nie chcemy, aby znowu powstał obiekt, który będzie przysparzał podobnych kłopotów. Rozumiem, że dla MPEC inwestycja może być opłacalna, lecz co z mieszkańcami? Boimy się, że będzie podjęta decyzja, ze skutkami której zostaniemy w swojej bezsilności zupełnie osamotnieni.
W przeszłości radna Barwacz wraz z innymi przedstawicielami samorządu miejskiego odbyła podróż do Wiednia, w którym zobaczono, jak funkcjonują trzy spalarnie śmieci, w których zastosowano różne technologie termicznej utylizacji odpadów. Zdaniem radnej, Tarnów wybiera koncepcję, która jest dla środowiska mniej przyjazna.

Oświetlimy miasto
Inne informacje płyną z kręgów miejskich. Roman Ciepiela, prezydent Tarnowa, podczas spotkania z mieszkańcami Piaskówki, Krzyża i Klikowej oraz z udziałem Tarnowskiego Klastera Energii, który przygotowuje projekt budowy, podkreślił, że instalacja jest bezpieczna dla środowiska.
– Zapewniam, że zostaną zastosowane rozwiązania, dzięki którym spalarnia nie będzie dla mieszkańców smrodliwa. Chcemy przeprowadzić proces projektowania i budowy instalacji tylko w taki sposób, by była ona bezpieczna – podkreślał prezydent Tarnowa. – Lokalizacja tego typu obiektu nie jest przypadkowa, powinna być tam, gdzie znajdują się ciepłociągi, aby była możliwość odprowadzenia do systemu wytworzonej w spalarni energii cieplnej.
Prezydent mówił, że jeśli weźmie się pod uwagę koszty transportu niezutylizowanych odpadów z Tarnowa do cementowni w Lubelskiem oraz oszczędności w zakupie węgla dla ciepłowni, to dzięki spalarni miasto miałoby do swojej dyspozycji dodatkowo 10,5 mln zł rocznie.
– Poza tym wytworzona w instalacji energia elektryczna pozwoliłaby na oświetlenie wszystkich budynków komunalnych i wszystkich ulic w mieście.

REKLAMA (2)

Albo taka, albo żadna
Krzysztof Rodak, prezes MPEC, apelował, by mieszkańcy nie ulegali argumentom osób, które nigdy nie widziały na własne oczy ekologicznej spalarni odpadów i nie mają specjalistycznej wiedzy na ten temat.
– W planie mamy spalarnię bardzo nowoczesną, o wyrafinowanej technologii, lecz też bardzo drogą. Ale powiem wprost: albo wybudujemy właśnie taką, albo żadnej. Nie zakładamy jakiegokolwiek kompromisu biznesowego. W tej sprawie konsultowaliśmy się już z fachowcami z Norwegii, którzy pozytywnie wyrazili się o kierunku, który przyjęliśmy w opracowywanej koncepcji.
W czasie spotkania w szkole w Krzyżu głos zabrał także zaproszony przez miasto ekspert, dr hab. inż. Grzegorz Wielgosiński, profesor Politechniki Łódzkiej. Powiedział, że w czasie swojej działalności naukowej zwiedził kilkadziesiąt spalarni odpadów w Europie. Prowadził również badania w obiekcie w Bydgoszczy.
– Nigdzie nie wyczuwałem odoru. Wyraźny zapach był obecny tylko w magazynie odpadów, lecz powietrze stamtąd nie wydostaje się na zewnątrz, wtłaczane jest pod ciśnieniem do instalacji spalania. Ale i rodzaj pozostałości, które mają trafiać do zakładu w Tarnowie, pozbawiony będzie frakcji biologicznych, mogących śmierdzieć.

REKLAMA (3)

Dziesięć ciężarówek
Naukowiec z Łodzi przekonywał, iż tego typu obiekty są również bezpieczne pod względem emisji szkodliwych substancji, spełniają bardzo ostre wymogi europejskie i poddawane są stałemu, wnikliwemu monitoringowi.
– Mieszkam na dziesiątym piętrze wieżowca, niedaleko osiedla domków jednorodzinnych, i zdecydowanie wolałbym sąsiedztwo spalarni niż zabudowy, w której znajdują się liczne domowe kotły – stwierdził profesor.
Zebrani w szkole mieszkańcy mieli różne wątpliwości. Jeden z nich wskazywał na problematyczną wysokość komina w projektowanej spalarni na Piaskówce. Zwracał uwagę, że na skutek różnic w konfiguracji terenu przy niesprzyjających warunkach atmosferycznych skażone mogą być niektóre wyżej położone osiedla. Według niego spalarnia powstałaby w niecce zamiast na wysoczyźnie. W odpowiedzi usłyszał, że parametry komina nie są jeszcze przesądzone. Padło też pytanie, dlaczego miasto zrezygnowało z oferty budowy spalarni w Zakładach Azotowych. Prezydent Ciepiela odpowiedział, że w tej wersji przewidywana była likwidacja miejskiego źródła ciepła, co powodowałoby całkowite uzależnienie się miasta od dostaw energii cieplnej z zakładów. Ponadto należałoby dodatkowo wydać 70‑80 mln zł na adaptację nowego rozwiązania.
Prezesa Rodaka pytano, w jaki sposób będzie odbywał się transport nieczystości z zakładu segregacji do spalarni.
– Będą one transportowane w specjalnych, zamkniętych pojazdach, a to, co będzie przewożone, nie ma prawa śmierdzieć. Przewidujemy 10 takich transportów dziennie w dni robocze, co nie przełoży się na wzrost natężenia ruchu w tej okolicy. Przypomnę, że na ul. Spokojnej w ciągu doby pojawia się ok. 14 tysięcy różnych pojazdów.

Domy stracą wartość?
Inny mieszkaniec był zdania, że sąsiedztwo spalarni śmieci ze względu na pogorszenie jakości powietrza może spowodować utratę wartości położonych w jej pobliżu domów. Powoływał się na publikacje zagraniczne, które – według niego – podawały, iż spadek ten wynosi średnio ok. 10 procent.
– Nie rozumiem, jak byłoby to możliwe, skoro spalarnia poprawi, a nie pogorszy jakość powietrza w okolicy – ripostował Krzysztof Rodak.
W projekcie zakłada się, że w przypadku uruchomienia instalacji obecnie działająca na Piaskówce elektrociepłownia potrzebowałaby dla swojego funkcjonowania o jedną trzecią mniej węgla.
W czasie dyskusji padła też propozycja zorganizowania w sprawie budowy spalarni referendum obywatelskiego. Wydaje się jednak, że tego pomysłu władze miasta nie biorą pod uwagę. Zapowiadają jednak, że rozmowy na temat przedsięwzięcia będą jeszcze długo kontynuowane.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze