W Tarnowie od dawna poszukiwano skarbów, kiedyś nawet dwóch robotników pobiło się o srebrne precjoza, znalezione podczas remontu starej kamienicy. Na największy skarb, obejmujący pokaźny zbiór zabytkowych monet, natrafiono w latach 60. ubiegłego stulecia w jednej z zamkowych ścian na Górze Św. Marcina.
Również i teraz tarnowskie służby konserwatorskie są na tropie cennych przedmiotów, pochodzących sprzed setek lat. Wszystko owiane jest na razie tajemnicą, ale jeśli wierzyć zapewnieniom – szykuje się sensacja na ogólnopolską skalę.
Złoty pociąg pobudził wyobraźnię
Historia o tajemniczym pociągu wypełnionym złotem i bronią, który wiosną 1945 roku miał zostać ukryty przez Niemców w tunelu nieopodal zamku Książ na Dolnym Śląsku, pobudziła wyobraźnię wielu poszukiwaczy skarbów.
Amatorów wartościowych znalezisk nie brakuje również w Tarnowie. Wyposażeni w rozmaitej klasy wykrywacze metalu, penetrują okoliczne tereny. Poszukują z reguły militariów, ale większość marzy o znalezieniu prawdziwych skarbów.
– Poszukiwania wartościowych przedmiotów prowadzi się głównie w dość powszechnie znanych obiektach, jak grodziska czy zamki. Na naszym terenie jest ich około 25, ale nie ma obiektu, który nie nosiłby śladów poszukiwań: najczęściej wkopów różnej głębokości. Zjawisko nielegalnych poszukiwań najbardziej nasiliło się u nas chyba w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku i na przełomie stuleci. Miałem wtedy dużo tego typu meldunków, sam widziałem ślady działalności poszukiwaczy. Nawet doszło do tego, że prosiłem sołtysów, by zwracali uwagę na ludzi chodzących z metalowymi „talerzami” i natychmiast dawali nam znać lub dzwonili na policję – opowiada Andrzej Cetera, szef delegatury Państwowej Służby Ochrony Zabytków w Tarnowie.
Sytuacja prawna dotycząca poszukiwań skarbów jest dość skomplikowana, bo istnieje zapis ustawy o ochronie zabytków, który jednoznacznie mówi, że zabytki archeologiczne są własnością państwa. Nawet jeśli rolnik przypadkowo natrafi na jakiś zabytkowy przedmiot, ma obowiązek zgłosić ten fakt konserwatorowi lub najbliższemu terytorialnie wójtowi bądź burmistrzowi. – Jeśli poszukiwacz chciałby prowadzić poszukiwania na terenie, gdzie mamy zarejestrowane stanowiska archeologiczne, pozwolenia na to nie dostanie. Musiałby mieć ukończone studia archeologiczne i posiadać stosowne uprawnienia. Natomiast gdy chce szukać w terenie, gdzie nie mamy stanowisk archeologicznych, musi mieć zgodę właściciela pola lub lasu, co nie zwalnia go od obowiązku zgłoszenia konserwatorowi o znalezieniu przedmiotu, będącego zabytkiem – wyjaśnia szef delegatury.
Bransolety, zapinki, pierścienie…
Współcześni poszukiwacze skarbów mają ułatwione zadanie, bo dzięki dostępowi do Internetu, dysponują wiadomościami czy mapami, wskazującymi miejsca, gdzie mogą się znajdować wartościowe znaleziska. Dlatego nikogo specjalnie nie dziwi, że na portalach aukcyjnych wystawiane są rozmaite przedmioty, będące zabytkami archeologicznymi, jak bransolety, zapinki, monety czy pierścienie, pochodzące z rabowanych prehistorycznych cmentarzysk.
W ostatnim czasie tarnowskie służby konserwatorskie wspólnie z miejscową policją prowadziły dwie akcje, podczas których nielegalnym poszukiwaczom skarbów spod Tarnowa odebrano znalezione zabytki i sprzęt służący do poszukiwań. Kilka lat temu głośno było o akcji zatrzymania mieszkańca Tuchowa, który oferował do sprzedaży znaleziska archeologiczne: pierścionki i zapinki z brązu. Większość przedmiotów pochodziła z rabunku grobów popielnicowych z okresu rzymskiego, I i IV wieku naszej ery, a część – z epoki brązu. Zatrzymany mężczyzna najprawdopodobniej był ostatnim ogniwem: najpierw ktoś rabował cmentarzyska, konserwował znalezione przedmioty, a potem je sprzedawano. Kolekcja brązowych zapinek, będących pradawnymi agrafkami, jakimi mężczyźni i kobiety spinali swe szaty, trafiła do Muzeum Okręgowego w Tarnowie.
– Na temat nielegalnych poszukiwań skarbów istnieją dwie rozbieżne teorie. Zwolennicy jednej zachęcają, by karać każdego, kto pojawi się na stanowisku archeologicznym. Jednak w samej dolinie Dunajca mamy ich aż 11 tysięcy, więc jest to po prostu nierealne. Druga teoria mówi, by próbować współpracować z poszukiwaczami i towarzystwami, które skupiają tych ludzi. Osobiście jestem zwolennikiem współpracy. Musimy uświadamiać poszukiwaczom, że wyciągnięcie brązowej zapinki z II w. n. e. i przekazanie jej do muzeum nie jest dobrym pomysłem, ponieważ okoliczności jej znalezienia są ważniejsze niż sama zapinka. Liczy się kontekst znaleziska archeologicznego – twierdzi Andrzej Szpunar, dyrektor Muzeum Okręgowego w Tarnowie.
Skarb Inków i monety z zamkowej ściany
Wyobraźnię poszukiwaczy skarbów rozbudzają dawne legendy i opowieści o ukrytych kosztownościach, choć w Tarnowie i okolicach nie ma ich zbyt wiele. Niektórzy tarnowianie wierzą, że drogocenne rzeczy zostały ukryte w służących do przetaczania armat tunelach, odkrytych niedawno pod placem Morawskiego. Wprawdzie mało prawdopodobne jest, by podziemne korytarze – jak głosi dawna legenda – docierały aż pod Górę Św. Marcina, ale wierzyć w skarb zawsze można.
– Lekko prawdopodobna wydaje się legenda o osławionym skarbie Inków, ukrytym w zamku Tropsztyn w Wytrzyszczce, choć w rzeczywistości skarbem może okazać się instrukcja, gdzie schowano kosztowności – śmieje się szef tarnowskiego muzeum.
Inkaskie mapy, wskazujące na ukryty skarb właśnie w tym miejscu, miał znaleźć Andrzej Benesz. W 1970 roku został właścicielem zamku, ale jego tragiczna śmierć w wypadku samochodowym podobno miała być karą za próbę odnalezienia skarbu, na którym ciąży groźna klątwa.
Ale trochę skarbów w naszym regionie się pojawiło. W okresie międzywojennym w Mikołajowicach w gminie Wierzchosławice w glinianym naczyniu znaleziono 22 monety polskie i pruskie, pochodzące z XVII w. W piwnicy jednej z tarnowskich kamienic przy Rynku natrafiono na 84 polskie monety z okresu międzywojennego, a w Zbylitowskiej Górze odkryto 499 monet z II połowy XVII w. – były to szelągi polskie i litewskie Jana Kazimierza. Największego odkrycia monet dokonano w 1967 roku w ruinach zamku na Górze Św. Marcina podczas badań wykopaliskowych – natrafiono na 999 monet miedzianych z okresu od XV do XVII w. Były wśród nich monety polskie, szwedzkie i pruskie.
– Jeden z pracowników zauważył różnicę w spoinowaniu cegieł w zamkowym murze. Zaczął w tym dłubać i w efekcie wyjął dwa pojemniki z monetami, pochodzącymi z czasów potopu szwedzkiego. Najprawdopodobniej podczas zawieruchy wojennej ktoś ukrył swój majątek w zamku, ale potem już po niego nie wrócił. Część tego skarbu można dziś oglądać w naszym muzeum – mówi Andrzej Szpunar.


![Rozpoczęły się Targi Pracy i Innowacji Tarnowskich – ITAR 2026 [ZDJĘCIA] Targi Pracy 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Targi-Pracy-2026-11-218x150.jpg)


![Prace przy „Szczucince” rozpoczęli od wycinki dzikiej zieleni [ZDJĘCIA] Stacja Dąbrowa Tarnowska 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Stacja-Dabrowa-Tarnowska-2026-5-218x150.jpg)


















