– Nic dziwnego, że stale odnajdujemy niewypały i niewybuchy, nie zawsze zardzewiałe, ale zawsze niebezpieczne, nawet po stu latach. Dlatego apelujemy, aby pod żadnym pozorem nie brać do ręki leżących czy wystających z ziemi pocisków i innych przedmiotów o podejrzanym kształcie. Ciekawość można przypłacić nawet utratą życia… – przestrzega Paweł Klimek, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie i przypomina, żeby o każdym podejrzanym znalezisku informować policjantów.
Grupa rozpoznania minersko‑pirotechnicznego tarnowskiej komendy ma spore doświadczenie w eliminowaniu tego rodzaju zagrożeń. Policjantów i saperów niewiele potrafi zdziwić, zabezpieczali i rozbrajali niejeden pocisk. Wybuchowe pamiątki wojenne wyciągali nie tylko z ziemi, ale i ze strychów, piwnic i różnych domowych skrytek. Nie kryli jednak strachu, kiedy w 2012 roku weszli do przydomowego warsztatu przy ul. Klikowskiej w Tarnowie. Doszło w nim do eksplozji pocisku artyleryjskiego, w wyniku którego poważnie ranny został dwudziestoletni mężczyzna. A mogło dojść do tragedii na niewyobrażalną skalę, gdyż młody „kolekcjoner” przechowywał aż kilkanaście uzbrojonych pocisków o wielkiej sile rażenia. Saperzy nie ukrywali, że skutki ich wybuchu byłyby wręcz katastrofalne w promieniu kilkuset metrów.
Tarnowska policja każdego roku odbiera zgłoszenia o pociskach pozostałych po działaniach wojennych. W 2015 były dwa zgłoszenia o znalezionych niewypałach, rok później już dwanaście, a w 2017 siedem. W tym roku do końca października odnotowano osiem przypadków odkrycia lub odkopania pocisków artyleryjskich, min, granatów.
Mundurowych najbardziej zdumiał widok armatniego pocisku z I wojny światowej, który tkwił w ścianie drewnianego domu w Olszynach w gm. Rzepiennik Strzyżewski. Jak się okazało, domownicy pozostawili ten niewybuch na pamiątkę, że opatrzność ocaliła im życie, i przez ponad sto lat nikt go nie ruszał. Aż nadszedł czas rozbiórki starego budynku i pocisk należało usunąć. Takiego wrażenia nie robiły już pojedyncze pociski artyleryjskie wykopane w trakcie polowych prac w Ostruszy, Kłyżu, Wietrzychowicach, Szerzynach czy Ołpinach. Grozą powiało natomiast w Tarnowie wiosną br., kiedy na terenie budowy supermarketu Leroy Merlin wykopano przypadkowo 106 min przeciwpiechotnych! Aż strach pomyśleć, gdyby doszło do niekontrolowanej detonacji tego arsenału.
W KMP Tarnów przypominają i apelują, aby o znalezionych pociskach powiadamiać policję i pod żadnym pozorem nie majstrować przy nich i samemu nie przenosić w inne miejsce – zajmą się nimi saperzy z jednostki wojskowej w Rzeszowie. – Nie należy absolutnie brać przykładu z mieszkańca Pogórza, który osobiście przyniósł niewypał do komisariatu w Tuchowie – dodaje ku przestrodze Paweł Klimek.
Wciąż groźne wojenne pamiątki
REKLAMA
REKLAMA
























