– Nim pogłaszczesz nieznanego psa lub kota, zastanów się i zachowaj ostrożność, by nie zarazić się bakteriami lub pasożytami… – ostrzega Paweł Wałaszek, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Tarnowie.
Weterynarz radzi, aby nie okazywać nadmiernej czułości, nie przytulać nieznanych sobie zwierząt; nie pozwalać dzieciom na bliskie kontakty z nimi. Darowane lub podrzucone zwierzęta powinien w pierwszej kolejności obejrzeć i zbadać lekarz weterynarii. Nie tylko dla ich dobra.
– A jeśli pojawią się u ludzi niepokojące objawy i zmiany choćby na skórze, należy niezwłocznie udać się do lekarza. W trosce o własne zdrowie nie należy lekceważyć podstawowych zasad – przekonuje P. Wałaszek.
Chorobami przenoszonymi przez zwierzęta można się zarazić podczas zabawy w piaskownicy, sprzątania kociej kuwety, a także spaceru po osiedlowych skwerkach. Nosicielami bakterii czy pasożytów bywają na co dzień pies, kot, papuga i inne egzotyczne zwierzaki trzymane w domu. Do naszych domów trafiają węże, pająki, ptaki, różne gady przywożone z dalekich podróży bądź kupowane za pośrednictwem Internetu. Przypadkowi nabywcy zwykle niewiele wiedzą o ich zwyczajach i potencjalnych zagrożeniach. O nieszczęście zatem nietrudno.
Jednak najbardziej narażeni na choroby odzwierzęce jesteśmy latem, gdy więcej czasu spędzamy na łonie natury. Zagrożenie niosą wówczas kontakty z owadami, pajęczakami i dzikimi zwierzętami, w tym jadowitymi gadami. Żmija zygzakowata np. jest coraz liczniej spotykana na Pogórzu Ciężkowickim, a jej ukąszenie może być groźne dla życia. Nie należy też szukać zbliżenia z gryzoniami, nietoperzami, wiewiórkami czy budzącymi powszechną sympatię jeżami. Te małe ssaki pokryte kolcami spotkać można nie tylko w lesie, ale i w parkach miejskich, przydomowych ogródkach itp. Często dotykane są przez ludzi, a nawet zabierane na chwilę do mieszkań, co spowodować może u domowników kłopotliwe dolegliwości.
– Pamiętajmy, że jeże to nosiciele wielu pasożytów i możemy nabawić się od nich grzybicy, wszawicy, a na dodatek zaatakować nas mogą pchły – przestrzegają lekarze weterynarii.
W Powiatowym Inspektoracie Weterynarii uspokajają natomiast, że nie ma obecnie bezpośredniego zagrożenia ptasią grypą. Powinniśmy wszak zachować ostrożność w kontaktach z ptactwem, także dzikim. Zarazić się można ornitozą nie tylko od papug, ale niekiedy też kaczek, gęsi, kanarków, mew – przez wdychanie kurzu z bakteriami znajdującymi się na ich piórach.
Niegroźny zaś dla człowieka jest afrykański pomór świń, to przede wszystkim problem natury ekonomicznej. Powiatowy weterynarz wyraża też umiarkowane zadowolenie z działań zapobiegających rozprzestrzenianiu się wścieklizny.
– Nie zanotowaliśmy w minionym roku bezpośredniego zakażenia tą chorobą. Przed dwoma laty mieliśmy aż dwadzieścia trzy ogniska wścieklizny, a w 2016 tylko jedno. Zawdzięczamy to m.in. leśnikom i myśliwym, którzy wskazali właściwe miejsca wyłożenia szczepionek dla lisów. Nie wiemy, jak będzie na koniec obecnego roku, sytuacja potrafi zmieniać się dynamicznie i potrzebny jest też łut szczęścia…
Co robić, aby ustrzec się przed ornitozą, toksokarozą, toksoplazmozą, wścieklizną, szczurzą gorączką i innymi odzwierzęcymi chorobami? – Przede wszystkim zachować ostrożność i zdrowy rozsądek w kontaktach ze zwierzętami – odpowiada lek. wet. Paweł Wałaszek. – Muszę tu przyznać, że poprawia się wiedza i świadomość ludzi o możliwych zagrożeniach. Edukacyjne działania naszej inspekcji weterynaryjnej przynoszą skutek, między innymi w postaci rosnącej liczby szczepień psów.
Zastanów się, nim pogłaszczesz…
REKLAMA
REKLAMA























