Czarne dęby przetrwały wielkie powodzie, mogą nie przetrwać ludzkiej obojętności

0
Czy można jeszcze coś uratować z czarnych dębów?
Czy można jeszcze coś uratować z czarnych dębów? | Fot. Wiesław Ziobro TEMI
REKLAMA

To miała być kolejna interesująca atrakcja turystyczna Tarnowa. W ciągu jednak kolejnych lat powoli o niej zapominano. Dziś jest już całkiem zapomniana i niemal do szczętu skruszała. Rozsypuje się. Prawdopodobnie nic więcej już nie da się zrobić w tej sprawie. A szkoda.

Chyba niewielu wie, co mija po drodze jadąc lub idąc w kierunku hotelu „Pod dębem” w Tarnowie. W pobliżu parkingu, niedaleko ulicy Lwowskiej, leżą dwa sporej grubości pnie. Zdecydowana większość jest przekonana, że to ścięte kiedyś drzewa, których do dzisiaj stąd nie zabrano. Tymczasem chodzi o zupełnie inną historię.

Przed hotelem leżą czarne dęby. To drzewa kopalne, wykopaliskowe, sprzed wielu tysięcy lat, które przebywały w wodzie. Dziś zwane są polskim hebanem, stanowią rzadki i bardzo cenny surowiec w przetwórstwie drzewnym. Rzadszy niż diamenty, jak powiadają znawcy tematu. Produkuje się z niego między innymi ekskluzywne meble, w przeszłości z czarnych dębów wyrabiano słynne meble gdańskie.

REKLAMA (2)

Największy wyeksponowany okaz czarnego dębu w Polsce, o średnicy ok. 2 metrów, znajduje się w Muzeum Agatów i Skamieniałych Drzew w Dąbrowie Tarnowskiej. W ośrodku rekolekcyjnym w Jamnej pod Tarnowem głównym elementem ołtarza polowego jest pień czarnego dębu wydobyty z Dunajca.

Kara śmierci za meble

Jakim sposobem prastare drzewa, odnalezione pod zwałami żwiru, znalazły się w Tarnowie? Przypomina o tym dr Franciszek Pulit, geolog z Tarnowa.

Na przełomie lat 70. i 80. poprzedniego stulecia wskutek intensywnej eksploatacji pokładów żwiru w rejonie Dębicy woda odsłoniła na głębokości ok. 6 metrów grube i długie pnie drzew. Drewno tych pni było ciemnobrunatne, miało dużą gęstość i znaczną twardość. To były czarne dęby, znalezione w pobliżu Latoszyna. Ogromne powodzie, które nastały po okresie zlodowaceń, przywlekły te drzewa z Karpat. Zatopione tkwiły w wodzie przez około 6 tys. lat i w warunkach stałej wilgotności dotrwały w dobrym stanie. Razem z nieżyjącym już red. Zygmuntem Szychem z Dziennika Polskiego wpadliśmy wówczas na pomysł, by część cennych pni przetransportować z Latoszyna do Tarnowa i wykorzystać je do promocji miasta. To była połowa lat 80.

REKLAMA (3)
To tylko fragment tekstu…
temi
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów.
Wykup nielimitowany dostęp BEZ REKLAM do wszystkich treści i wydań elektronicznych tygodnika TEMI.
Jesteś już subskrybentem? Zaloguj się

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze