Coraz młodsi rozwodnicy
– Moi znajomi wyprawili huczny ślub trzy lata temu. Wcześniej mieszkali razem, znali się dobrych kilka lat. Byli naprawdę kochającą się parą. Teraz łączy ich już tylko małe dziecko i duży kredyt – opowiada Grażyna. Po ślubie coś się w ich relacji zepsuło. Zaczęli się kłócić, zmieniły się ich oczekiwania, przerosły codzienne trudności. – Szybko przestali o siebie walczyć. Doszli do wniosku, że skoro nie są już ze sobą szczęśliwi, to powinni się rozstać. Kiedyś w Polsce rozwód był potępiany, dziś jest na niego społeczne przyzwolenie. Tylko niektórzy odradzają, namawiają do kompromisów, wysyłają po pomoc do psychoterapeutów. Większość moich znajomych mówi: nie męcz się. Zacznij od nowa.
Od siedmiu lat rozpada się każdego roku 65‑66 tysięcy polskich małżeństw. Dla porównania, w 2000 roku liczba rozwodów wynosiła niespełna 43 tysiące. – Daje się zauważyć, że rozwodzą się ludzie coraz młodsi, pozwy składają osoby w wieku 20‑25 lat – mówi Irena Choma‑Piotrowska z Sądu Okręgowego w Tarnowie. – Widać pewną niedojrzałość, a nawet lekkomyślność. Brak odpowiedzialności. Bywa, że młodzi ludzie decydują się na ślub pod wpływem chwili, dużych emocji, a potem szara rzeczywistość wszystko weryfikuje i dochodzą do wniosku, że więcej ich dzieli, niż łączy.Zdaniem psychologów dzieje się tak, bo małżonkowie z krótkim stażem nie potrafią rozwiązywać konfliktów. Rozwód jest po prostu łatwiejszą drogą. Zapominają, że konflikt wliczony jest w każdy związek, tym bardziej w małżeństwo, a jego rozwiązanie wymaga zaangażowania, czasu, pewnych ustępstw, a niejednokrotnie pieniędzy, gdy trzeba zwrócić się o pomoc do specjalisty.
W liczbie rozwodów zbliżamy się powoli do Zachodu, gdzie rozpada się większość małżeństw. W 2014 r. w województwie małopolskim zapadło 4 400 prawomocnych orzeczeń rozwodowych, czyli o ponad 10 procent więcej niż rok wcześniej. A to oznacza, że w małopolskich miastach sądownie rozstało się 2 900 par, na podobny krok zdecydowało się też 1 500 mieszkańców wiosek.
Przemoc, zdrada i rozłąka…
Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że od lat powody rozwodów są te same: niezgodność charakterów, zdrady, alkoholizm. Rzadziej: nieporozumienia na tle finansowym, naganny stosunek do członków rodziny, niedobór seksualny czy trudności mieszkaniowe. Pojawiły się też przyczyny, które są znakiem naszych czasów. To różnice światopoglądowe oraz dłuższa nieobecność w domu związana z falą wyjazdów zarobkowych m.in. do Anglii i Irlandii. Najczęściej wyjeżdżają mężczyźni, a o rozwód wnoszą kobiety. Mają żal, że mąż rzadko przyjeżdża, a jak przyjedzie – nie spędza czasu z rodziną, tylko idzie do kolegów. Często jedna lub druga strona organizuje sobie życie z kimś innym.
Mimo wszystko w Polsce najwięcej rozwodów kończy się bez orzekania o winie, w Tarnowie jest podobnie. W ubiegłym roku do tarnowskiego sądu wpłynęło 887 spraw rozwodowych, w tym roku od stycznia do końca listopada 775. – Nadal częstym powodem rozstań jest przemoc domowa – podniesiona ręka, ostre słowa, awantury, kłótnie, nierzadko alkohol. Co ciekawe, ta przemoc zarówno fizyczna, jak i psychiczna występuje nie tylko w sprawach, w których mamy do czynienia z tak zwaną patologią, ale też zdarza się wśród osób dobrze sytuowanych, wykształconych, na stanowiskach – mówi Irena Choma‑Piotrowska. – To nieprawda, że sprawcami przemocy są zawsze mężczyźni. Mamy coraz więcej spraw, gdzie zapadły już wyroki karne w stosunku do kobiet dopuszczających się przemocy wobec domowników. I to właśnie stało się przesłanką wystąpienia o rozwód: bicie, szarpanie, popychanie, agresja słowna.
Są też zdrady. Teraz nietrudno je wytropić. Małżonkowie przynoszą na salę rozpraw sporo materiału dowodowego: zdjęcia, filmy, wiadomości mailowe, SMS‑y. Dowody zdrady gromadzą sami, a jeszcze częściej z udziałem firm detektywistycznych.
– Niektóre sprawy mogą wydawać się z pozoru błahe, ktoś po sobie nie sprząta, nie składa ubrań, tylko je wrzuca do szafy, ciągle się spóźnia, jest nieodpowiedzialny, nie można na nim polegać. Konflikt nasila się i w pewnym momencie powoduje, że życie z tą drugą osobą staje się niemożliwe – dodaje rzeczniczka tarnowskiego sądu. – Od kilku lat nie ma już posiedzeń pojednawczych, a szkoda, bo dawały możliwość osiągnięcia pewnego kompromisu, uzgodnienia stanowisk. Teraz problem polega na tym, że niektórzy małżonkowie w ogóle ze sobą nie rozmawiają, przychodzą na salę rozpraw nieprzygotowani, nie znają stanowiska drugiej strony, są zaskoczeni jej oczekiwaniami i żądaniami.
Zupełny i trwały rozpad
Przeważnie sprawa o rozwód trwa nie dłużej niż rok. Wszystko zależy od liczby dowodów, świadków, nastawienia małżonków. Bywa, że kończy się już na pierwszej rozprawie, dotyczy to spraw bez orzekania o winie. A co, gdy współmałżonek mówi kategorycznie: „nie”. – Procesowo nie ma to decydującego znaczenia. Sąd sam ustala ustawowe przesłanki, a więc czy nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia. I może orzec rozwód nawet wtedy, gdy jedna ze stron nie zgadza się na rozstanie – odpowiada Irena Choma‑Piotrowska. – Bywają też sytuacje odwrotne, że sąd nie zgadza się na rozwód, stwierdzając, że nie doszło do zupełnego rozpadu albo też rozpad nie jest trwały.Marta Styrc z Instytutu Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej przeprowadziła badania, które pokazują, że czasem najcięższej próby dla małżeństw jest trzeci rok pożycia. Trudny jest też czwarty i piąty rok małżeństwa. Na początku, w fazie zakochania, która zdaniem naukowców trwa najczęściej 2‑3 lata, wydaje się nam, że możemy przenosić góry, a nasz wybranek to chodzący ideał. Potem zasłona opada…Rozwody po trzydziestu, czterdziestu latach małżeństwa to nadal rzadkość.
– Babcia mówi, że skoro już tyle wytrwała, to dociągnie do końca – zdradza Michał. – Dziadek jest uparty, kłótliwy, a ona i tak co sobotę piecze mu drożdżówki. Ja tego nie rozumiem. Jako przykład stawia 62‑letnią ciocię Zosię, która niedawno przeszła na emeryturę. – Zwierzyła mi się, że miała trudne życie, tym bardziej więc zasłużyła na piękną jesień… Odchowała dzieci, całymi latami znosiła humory męża i jego ciężki charakter. Teraz doszła do wniosku, że pora zająć się sobą. Właśnie złożyła papiery rozwodowe. I powtarza, że już nie może doczekać się wolności…
























