Czyja będzie Góra Św. Marcina?

0
Marcinka
Marcinka
REKLAMA

Skandal wybuchł latem 2008 roku. Niespodziewanie wyszło na jaw, że Paweł Sanguszko, honorowy obywatel Tarnowa, wiele razy podejmowany przez miasto z wielką atencją, sprzedał nieznanej bliżej spółce Górę Św. Marcina. Dokładnie chodzi o 5 ha gruntu, na którego części posadowione są ruiny średniowiecznego zamczyska. Władze samorządowe dowiedziały się o tym fakcie, można powiedzieć, przypadkiem.
Paweł Sanguszko to wnuk Romana Sanguszki, przedwojennego właściciela Gumnisk, na stałe zamieszkały w Sao Paulo. Mieszka tam również jego matka, Klaudia Sanguszko.
Szok był tym większy, że miasto było dotychczas przekonane, że „Marcinka” cały czas należy do gminy miejskiej. Urzędnicy wskazywali, iż w 1938 roku Roman Sanguszko przekazał tę działkę w darze miastu, ale pełnomocnicy Pawła Sanguszki przekonywali, iż była to z jego strony tylko niezrealizowana deklaracja dobrej woli.

Odkupcie od nas zamek
Sprawa głośnym echem odbiła się w całym Tarnowie, którego mieszkańcy od pokoleń zachodzą na wzgórze zamkowe i jest to ich ulubiony teren wycieczek. Niektórzy zaczęli się zastanawiać, czy wkrótce przed wejściem na wzgórze nie pojawi się szlaban i tablica z napisem: „Teren prywatny – wstęp wzbroniony”.
Nieżyjący już Aleksander Ostrowski, pełnomocnik i zarządca dóbr Sanguszków w Tarnowie, przekazał opinii publicznej następujące stanowisko: istnieje możliwość polubownego rozwiązania sporu – Sanguszkowie przekażą miastu trzy działki na „Marcince” tylko za jedną trzecią ich wartości – samorząd musiałby zapłacić ok. 1 mln zł.
Warunki te, które do dzisiaj nie uległy zmianie, nie zostały przyjęte przez władze miasta. I tym sposobem sprawa, w której chodzi o uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym, trafiła do Sądu Rejonowego w Tarnowie. Miasto pozwało Klaudię i Pawła Sanguszków i spółkę, która nabyła od nich część terenów na Górze Św. Marcina.
– Stanowisko władz miasta nie jest podyktowane złą wolą, lecz faktem, że prezydent miasta reprezentuje instytucję publiczną i nie powinien decydować się na ustępstwa, które mogą zostać zinterpretowane jako działanie na szkodę interesu publicznego – mówi mec. Grzegorz Szczerba, pełnomocnik miasta.

W zawieszeniu
Pełnomocnik podkreśla, że wydanie publicznych pieniędzy na zakup terenu, o który toczy się spór i co do którego miasto ma, jego zdaniem, duże szanse uzyskania wpisu w księdze wieczystej, mogłoby być potraktowane jako przekroczenie uprawnień urzędniczych i narażenie władz miasta na ryzyko odpowiedzialności karnej.
Sprawa utknęła na dobre w sądzie. W 2010 r. postępowanie zostało zawieszone; Małopolski Urząd Wojewódzki w Krakowie został zobowiązany do ustalenia, czy sporna działka na Górze Św. Marcina wchodziła w skład nieruchomości ziemskiej, o której mówi dekret PKWN z 6 września 1944 roku o przeprowadzeniu reformy rolnej.
– Na podstawie zachowanej dokumentacji miasto, a dokładniej Skarb Państwa reprezentowany przez prezydenta Tarnowa, uważa się za właściciela wspomnianego terenu, upatrując swego tytułu prawnego do tej nieruchomości w prawodawstwie z lat 40. XX wieku, dotyczącym reformy rolnej i majątków opuszczonych. Jednak w księdze wieczystej jako współwłaściciele działek wpisani są obecnie Paweł i Klaudia Sanguszko i do czasu prawomocnego zakończenia sporu stan taki nadal będzie istniał – wyjaśnia mec. Szczerba.

REKLAMA (2)

Powolni urzędnicy
Sprawa sądowa zapewne toczyłaby się dalej, gdyby nie zwłoka – już kilkuletnia – urzędników z Krakowa.
– Sąd co jakiś czas zwraca się do urzędu wojewódzkiego o informację co do biegu postępowania administracyjnego i otrzymuje odpowiedzi, z których wynika, że postępowanie to jeszcze się nie zakończyło. Tak więc z punktu widzenia sądu brak jest obecnie podstaw do podejmowania postępowania cywilnego z uwagi na istotne znaczenie rozstrzygnięcia administracyjnego, na które oczekujemy – informuje sędzia Tomasz Kozioł, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Tarnowie.
Sąd czeka już prawie sześć lat i nikt nie wie ile jeszcze poczeka.
Jan Brodowski, rzecznik prasowy wojewody małopolskiego (rozmowa została przeprowadzona przed rządowymi nominacjami dla nowych wojewodów): Gromadzona jest niezbędna dokumentacja archiwalna i geodezyjna, pozwalająca na ustalenie stanu faktyczno‑prawnego nieruchomości na dzień jej przejęcia na rzecz Skarbu Państwa. Na tym etapie postępowania nie jest możliwe jednoznaczne określenie, czy cała nieruchomość objęta wnioskiem podlegała działaniu stosownych przepisów dekretu PKWN z 6 września 1944 roku, tj. czy prawidłowo została przejęta na rzecz Skarbu Państwa.

REKLAMA (3)

Rozpadające się ruiny
Skutki zwłoki są coraz bardziej dotkliwe dla wzgórza zamkowego. Dobrze o tym wie choćby Wiesław Marszalik ze Stowarzyszenia Zamek Tarnowski, pasjonat średniowiecznej historii miasta.
– Pozostałości jednego z najbardziej interesujących tego typu obiektów w tej części Polski od lat rozsypują się w oczach – narzeka. – Ich stan jest już niebezpieczny dla wycieczkowiczów. Wkrótce będzie nawet trudno odtworzyć to, co przepada bezpowrotnie. Wiele monitów w tej sprawie i spotkań w urzędach nie przyniosło żadnych rezultatów. Los wzgórza zamkowego staje się coraz bardziej niepewny.
Mec. Szczerba przyznaje, że brak sądowego rozstrzygnięcia uniemożliwia samorządowi zadośćuczynienie prośbom różnych osób zatroskanych stanem niszczejących ruin zamku Tarnowskich. Chodzi zwłaszcza o zapewnienie funduszy na ratowanie pozostałości budowli.
Grzegorz Szczerba sam ubolewa nad tym faktem jako znawca i miłośnik dziejów Tarnowa, autor publikacji na ten temat. Przypomina on także, iż trwający spór nie stanowi przeszkody do egzekwowania obowiązku zabezpieczenia ruin od Sanguszków – wedle dzisiejszych zapisów w księdze wieczystej właścicieli „Marcinki”. W 2013 roku urząd konserwatora zabytków wydał decyzję nakazującą właścicielom przeprowadzenie na wzgórzu prac konserwatorskich i zabezpieczających – decyzja pozostała na papierze. Swego czasu pełnomocnik rodziny Sanguszków twierdził, że działka jest w trakcie sprzedaży deweloperowi i to w jego gestii będzie podjęcie określonych przez konserwatora prac.

Może tym razem?
Trudno ocenić, ile średniowiecznego muru zdąży jeszcze zmurszeć i rozpaść się, nim proces zakończy się prawomocnymi orzeczeniami.
Według ostatnich doniesień, potwierdzonych przez rzecznika wojewody małopolskiego, termin wydania rozstrzygnięcia administracyjnego, na co oczekuje tarnowski sąd, został wyznaczony na 28 stycznia 2016 roku. Jest jednak pewne zastrzeżenie, o którym wspominał Jan Brodowski: Na dzisiaj nie jest możliwe ustalenie, czy organ orzekający pozyska w wyznaczonym terminie wszystkie niezbędne dokumenty, żeby ostatecznie wydać rozstrzygnięcie.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze