Domy, obejścia i kościoły dekoruje odkąd pamięta. Już jako dziecko zbierała kwiaty na łąkach i w ogrodach. Przyozdabiała nimi wszystko, co napotkała po drodze – kapliczki i kościoły – albo wręczała nieznajomym. – Na polepszenie humoru, bo jak ludzie są smutni, to kwiaty im pomagają – opowiada z iskrą w oczach Monika Wzorek z Piotrkowic, która w Tarnowie prowadzi swoją kwiaciarnię.
Żyje z kwiatami 24 godziny na dobę, przygotowując dekoracje świąteczne, ślubne i okazjonalne. Jej dom tonie w kwiatach, jest także magazynem na stojaki, podpórki, skrzynki i inne potrzebne do tego rzemiosła materiały. Innego życia sobie nie wyobraża.
Wielkanoc jest wymagająca
Pani Monika uważa, że ze względu na specyfikę tych świąt i ich przeżywanie związane z tajemnicą śmierci Chrystusa, kwiatowe dekoracje muszą być odpowiednio dobrane.
– Tu nie ma szaleństwa jak przy ślubach, tu jest elegancja, prostota, a nawet pewna surowość. Nigdy nie zapomnę, jak będąc w kościele przy swojej dekoracji Grobu Pańskiego w jednej z miejscowości, podeszła do mnie pewna kobieta, cała we łzach. Płakała, bo mój sposób przyozdobienia tego miejsca tak ją wzruszył! Nie są to zresztą rzadkie przypadki, bo dekoracje kwiatowe wywołują duże emocje. Widzę, że także w mojej kwiaciarni jest sporo klientów, którzy mają smutne życie i regularnie przychodzą po kwiaty. Mówią, że pomagają im one w złym nastroju. A w pochmurne dni sama otaczam się jeszcze większą ilością kwiatów. Łagodzą chandrę – opowiada kwiaciarka.
Także i w tym roku pani Monika przygotowała dekoracje wielkanocne w wielu kościołach regionu. Jest też sporo zamówień na cmentarze od indywidualnych klientów. Dominują poważny styl i stonowana kolorystyka, choć są też bardziej śmiałe propozycje. Kiedy na to wszystko znajduje czas? – Kwiaciarki – pasjonatki pracują po nocach, innego wyjścia nie ma – mówi w rozmowie z TEMI.
Żywiołem są śluby
Przed panią Moniką najlepszy czas. Kwiaciarka uważa, że okres od Dnia Kobiet do lata to najbardziej intensywny czas w roku w jej pracy. – Bo wiosna daje tak wiele możliwości i jest taka radosna! No i są śluby – mój żywioł – uśmiecha się tarnowska florystka.
– Śluby są inspirujące, panny młode coraz bardziej szalone w wymaganiach, co daje mi spore pole do popisu. Coraz częściej zamówienia realizuję zdalnie, poprzez kontakt internetowy z przyszłymi małżonkami, którzy np. z zagranicy przygotowują uroczystość zaślubin w Tarnowie, a tu, na miejscu, pojawiają się zwykle na tydzień przed samym wydarzeniem. Jest to dla mnie spora odpowiedzialność, ale i znakomite wyzwanie – dodaje.
Ślubne dekoracje u pani Moniki najczęściej zamawiają narzeczeni z Wielkiej Brytanii, ale zdarzały się również pary z Kanady, a nawet z USA. Florystka z Tarnowa, absolwentka tarnowskiego Zespołu Szkół Plastycznych, w rozmowie z TEMI przyznaje, że najwięcej w tym fachu nauczyła się sama. Jej zdaniem to pasja napędza kreatywność, a zadowolenie klientów jeszcze mocniej mobilizuje do działania. Ciekawostką jest fakt, że mimo iż dom pani Moniki tonie w kwiatach, to nie ma w nim zbyt wielu specjalnych kompozycji. – Bo szewc zwykle bez butów chodzi. Na dekorowanie własnego domostwa po prostu brakuje już czasu. Jest ono za to świetnym magazynem na wszelkiego rodzaju sprzęt florystyczny – stojaki, donice, podpórki i skrzynki – mówi z uśmiechem kwiaciarka.
























